Polacy w stalagu Zeithain

Artykuły serwisu "II wojna światowa"


Kilka kilometrów na wschód od saksońskiej miejscowości Riesa nad Łabą nieopodal miasteczka Zeithain (a dokładnie przy stacji kolejowej Jacobsthal) leżał obóz jeniecki o symbolu Stalag 304 (IV H). Powstał on na terenie poligonu wojskowego Wermachtu w kwietniu 1941 roku jako obóz dla żołnierzy Armii Czerwonej.

Czym było Zeithain?

Pierwotnie nosił on nazwę Stalag 304 i był przeznaczony dla jeńców sowieckich, którzy trafili do niewoli w efekcie agresji III Rzeszy na dotychczasowego sojusznika - ZSRR. W lipcu 1941 roku przywieziono ich tutaj ponad 11 000. Obóz nie dysponował wtedy jeszcze żadną infrastrukturą - był to tylko teren otoczony drutem kolczastym, jeńcy tymczasowo chronili się w ziemiankach, spali pod gołym niebem. Z czasem zbudowano drewniane baraki. Do kwietnia 1942 roku przeżyło z nich niecałe 30%, reszta zmarła z niedożywienia lub w wyniku epidemii tyfusu spowodowanej nieludzkimi warunkami higienicznymi. Ich ciała były wrzucane do grobów masowych. Po kwietniu 1942 jeńców sowieckich przyjechało jeszcze więcej i ich śmiertelność była również masowa. W końcu 1942 roku przewieziono ok. 10 000 jeńców - żołnierzy Armii Czerwonej - zdolnych do pracy skierowano do kopalni węgla w Leuven w Belgii. W lutym 1943 roku obóz w Zeithain przemieniono na obóz wyłącznie szpitalny. Lazaret służył ciężko chorym (szczególnie na gruźlicę) i innym niezdolnym do pracy jeńcom. Łącznie do 1945 roku zmarło tutaj 25 000-30 000 czerwonoarmistów. Gdy Włosi ogłosił zawieszenie broni we wrześniu 1943 roku, do tego stalagu kierowano tych z nich, którzy byli chorzy na gruźlicę. Jeńcy radzieccy, którzy przeżyli obóz po zakończeniu wojny i którym dane było wrócić do ZSRR, zgodnie z polityką Stalina jako zdrajcy ojczyzny trafili na dłużej lub krócej do sowieckich Gułagów.



Z powstańczej Warszawy

Największa zmiana w obozie w Zeithain miała miejsce w październiku 1944 roku. Przywieziono tu w dwóch pociągach 1029 rannych powstańców z Powstania Warszawskiego. Razem z rannymi przyjechało ze stolicy 54 lekarzy, 400 pielęgniarek, sanitariuszek, farmakologów i członków personelu pomocniczego. Do obozu trafiły też 237 osoby cywilne - głównie rodziny lekarzy razem z dziećmi oraz 20 ciężarnych kobiet. Przywieziono też wyposażenie sali operacyjnej, stomatologicznej, aparat rentgenologiczny oraz materiały i lekarstwa ocalone z ruin Warszawy. Jeńców polskich umieszczono w 25 drewnianych barakach. Władze obozu zaznaczyły przy tym, że "[...] personel pielęgniarski i pomocniczy pracował z wielkim zaangażowaniem, tak że w krótkim czasie udało się osiągnąć nieznany dotąd w Zeithain standard higieny i opieki medycznej". Co ciekawe, Zeithain był prawdopodobnie jedynym obozem jenieckim na świecie, w którym byli razem mężczyźni oraz kobiety i w którym urodziło się 11 dzieci. Nowonarodzonym dzieciom nadano jenieckie numery rejestracyjne.



Polacy w Zeithain

Polscy jeńcy przebywali na zamku w Colditz w trzech okresach: w październiku 1939 roku przybyła pierwsza grupa oficerów, kolejna w listopadzie 1939 roku, a ostatnia w lutym 1945 roku. W latach 1940 - 1943 w Colditz przebywało od 40 do 100 polskich żołnierzy. W 1939 roku wśród polskich oficerów więziono dowódcę Marynarki Wojennej – wiceadmirała Józefa Urunga, dowódców Armii W.P. z kampanii wrześniowej, np. gen. dyw. Wiktora Thommée czy gen. dyw. Władysława Bortnowskiego. Dowódca dywizji z walk nad Bzurą. płk Mieczysław Mozdyniewicz w oflagu został zatwierdzonym przez AK komendantem Tajnej Organizacji Bojowej. Pod koniec 1939 roku w Colditz pozostawało ponad 400 polskich oficerów i podchorążych. Wiosną 1942 roku w obozie przebywało czterdziestu ośmiu oficerów i osiemnastu szeregowców WP. Opuścili oni Colditz dopiero w sierpniu 1943 roku. Po ich wyjeździe zamek w Colditz został wyłącznym obozem dla Anglików, a w okresie późniejszym także dla jeńców amerykańskich.

Jedynym odstępstwem od tej zasady było przewiezienie 5 lutego 1945 roku dwudziestoosobowego sztabu gen. Tadeusza Komorowskiego "Bora". Przybyli z nim także: gen. Antoni Chruściel "Monter", gen. Tadeusz Pełczyński "Grzegorz", gen. Tadeusz Kossakowski "Kirgiz", kpt. Stanisław Jankowski "Agaton" oraz płk. Kazimierz Iranek-Osmecki "Makary". Stało się tak ponieważ dzięki staraniom władz RP na uchodźstwie w Londynie 29 sierpnia 1944 roku rządy USA i Wielkiej Brytanii uznały Armię Krajową nie za rebeliantów ale regularną armię. Wymuszono tym samym na władzach niemieckich po upadku Powstania Warszawskiego respektowanie Konwencji Genewskiej wobec członków AK. Na mocy tych właśnie regulacji powstańcy, którym udało się przeżyć, jako jeńcy wojenni z punktów rozdzielczych "Durchgangslager-ów" w okolicach Warszawy (znany np. Dulag 121 w Pruszkowie) zostali rozwiezieni w zaplombowanych wagonach towarowych do Stalagów i Oflagów na terenie całej III Rzeszy. Na terenie Saksonii były to obozy m.in. w Colditz, Königstein, Zeithain czy Mühlberg.



Przywódcą polskich więźniów był płk. dr. Leon Strehl, szef sanitarny w komendzie głównej AK od kwietnia 1944 do końca powstania (swoją drogą, bardzo ciekawa biografia Strehla dostępna jest na polskiej Wikipedii). Naczelnym chirurgiem założonego polskiego szpitala obozowego (Polnische Armeelazarett Zeithain) był ppłk dr Tadeusz Bętkowski. Znakomite rezultaty zabiegów chirurgicznych doktora Bętkowskiego w niezmiernie ciężkich warunkach wzbudziły podziw chirurgów niemieckich, którzy przyjeżdżali z Drezna na obserwację. W marcu 1945 roku do Stalagu IV-B/Z Zeithain przybyła grupa oficerów francuskich ewakuowana z obozu w zachodnich Niemczech. Wśród nich było trzech Polaków. W nocy 21 kwietnia 1945 dowództwo i strażnicy niemieccy opuścili obóz. Wtedy Leon Strehl objął kierownictwo nad całym obozem, w tym nad jeńcami włoskimi i radzieckimi. Polacy zarządzali obozem przez następne dwa dni, aż do przybycia personelu lekarskiego sowieckiego 23 kwietnia. Rannych i chorych przewieziono stopniowo do szpitali w Polsce. Po wyzwoleniu obozu przez Sowietów szpital pod kierownictwem dr. Strehla działał tymczasowo dalej jako Gospitala Leontiewa.

Na "cmentarzu włoskim" w Jacobsthal pomiędzy 849 Włochami i 12 Serbami pochowano zmarłych w obozie 44 Polaków. W roku 2004 ich prochy przeniesiono na cmentarz wojskowy w nieodległym Neuburxdorf (tutaj imienny wykaz pochowanych Polaków: http://www.polskienekropolie.de/doku.php?id=pl:neuburxdorf). Staraniem lokalnych organizacji niemieckich wystawiono zmarłym jeńcom pomnik, a na terenie cmentarza w Zeithain koło stacji kolejowej założono interesujące miejsce pamięci i centrum dokumentacyjne Gedenkstätte Ehrenhain Zeithain. Właściwy teren obozu porósł las, zupełnie zacierając ślady tragedii, jaka miała tam miejsce. Jedynym świadkiem wydarzeń jest stojąca do dziś stacja kolejowa Jacobstahl.

Artykuł powstał w oparciu o ulotki i materiały z wystawy w centrum Miejsce pamięci Ehrenhain Zeithain.

Rafał Ryszka - koordynator m.in. polsko-niemieckich wymian młodzieży i pedagogów oraz pedagogicznych wizyt studyjnych w Niemczech (certyfikat organizatora projektów międzynarodowych Deutsch-Polnisches Jugendwerk), realizator projektów metodą Erlebnispädagogik (pedagogika przeżyć/edukacja przygodą),instruktor harcerski (harcmistrz) ZHPpgK w Niemczech. Koordynator niemieckiego projektu krajoznawczo-turystycznego "Schlesien mal anders". Zawodowo nauczyciel w szkole specjalnej Schloss Schönefeld w Leipzig. Przewodnik turystyczny PTTK po Dolnym Śląsku i Saksonii. Z zamiłowania krajoznawca.

Zapraszamy także na stronę drużyny harcerskiej z Lipska prowadzonej przez Pana Rafała: https://harcerstwoleipzig.home.blog.


Nowy artykuł


Patronat


Recenzje