Wyzwolenie Bredy

Bitwy II wojny światowej


Żołnierze polskiej 1. Dywizji Pancernej prowadzeni do walki przez gen. Stanisława Maczka zostali na Zachodzie zapamiętani jako bohaterowie, którzy przelewali krew za wolność Francuzów, Holendrów, Belgów czy Niemców. Ich poświęcenie zostało docenione przez tamtejsze społeczności. Szczególną wdzięczność przez lata okazywała Polakom Breda, niegdyś ocalona dzięki świetnemu manewrowi taktycznemu Maczka.

Polacy na szlaku bojowym

Wyzwolenie holenderskiej Bredy nie było może najważniejszym akcentem kampanii aliantów prowadzonej na froncie zachodnim w drugiej połowie 1944 roku, ale zasługuje na uwagę jako przykład doskonałego manewru polskiego dowódcy gen. Stanisława Maczka. Jego 1. Dywizja Pancerna przebyła trudny szlak bojowy. Pod Falaise uczestniczyła w zamykaniu pierścienia wokół niemieckich dywizji, a następnie prowadziła pościg za wycofującym się wrogiem, wyzwalając szereg belgijskich miejscowości, w tym historyczne Ypres. Na przełomie września i października Polacy zbliżyli się do granicy belgijsko-holenderskiej i zgodnie z koncepcją wykorzystania 1. Armii Kanadyjskiej mieli nacierać na kierunku Mozy. Uchwycenie przejść na rzece było kluczowym elementem ofensywy.

Manewr, który ocalił miasto

Ta ruszyła 22 października. Początkowo w pasie działania 1. Dywizji Pancernej nie dochodziło do większych walk, jednostka miała wspierać główne uderzenie 21. Grupy Armii. Dopiero ok. 26 października opór przeciwnika stężał, a Polacy wdali się w starcia w rejonie Gilze, a następnie Molenschot. Rankiem 29 października żołnierze Maczka znaleźli się na przedmieściach Bredy. Miasto stanowiło ważny węzeł komunikacyjny, a jednocześnie punkt obrony niemieckiej. Zgromadzone w mieście jednostki były przygotowane na szturm od strony zachodniej. Maczek nakazał dywizji zwrot o niemal 90 stopni i natarcie 10. Brygady Kawalerii Pancernej na wschodnią część miasta. To całkowicie zaskoczyło Niemców, którzy nie byli przygotowani do prowadzenia działań w tym rejonie. W efekcie trzy dywizje piechoty zostały zmuszone do wycofania, a w samej Bredzie walki toczyły się jedynie w wybranych punktach. Co więcej, Maczek zdecydował się wziąć miasto szturmem bez przygotowania artyleryjskiego, chroniąc tym samym zabytkową zabudowę. Po latach dowódca wspominał, że sukces kampanii był oparty na szybkości i zaskoczeniu, a dywizja celowo unikała ostrzałów i bombardowania, by oszczędzić piękne miasta. 30 października Breda została wyzwolona. Wkraczających Polaków owacyjnie witały tłumy Holendrów, którzy przygotowali na tę okazję biało-czerwone flagi. Wkrótce marsz aliantów zastopowało pogorszenie pogody. Wielu polskich żołnierzy kwaterowało w Bredzie, gdzie na co dzień spotykali się z dowodami wdzięczności miejscowych. Część Polaków postanowiła związać się na dłużej z pięknym brabanckim miastem, a kilkudziesięciu z nich ożeniło się z mieszkankami miasta i okolic.


Polecamy


Patronat


Recenzje