Lądowanie w Afryce Północnej - operacja Torch

Bitwy II wojny światowej


Przeciągająca się kampania afrykańska była w 1942 roku jednym ze zmartwień koalicji alianckiej. Z jednej strony, zwycięstwo nad wojskami włoskimi i niemieckimi wydawalo się bliskie. Z drugiej, zaangażowanie na drugorzędnym froncie odwlekało spodziewaną ofensywę w Europie. Niezbędne było zatem zwiększenie zaangażowanie i wyprowadzenie ofensywy, która miała przesądzić o losach kampanii. Z pomocą przyszli Brytyjczykom Amerykanie, którzy po raz pierwszy zaangażowali się w walki z połączonymi siłami niemiecko-włoskimi na taką skalę.

Do zwycięskiego końca

Porażka sił niemieckich i włoskich w drugiej bitwie pod El Alamein i odwrót w kierunku zachodnim były tylko początkiem kłopotów wojsk kierowanych przez gen. Erwina Rommla. Alianci zachodni od dawna planowali lądowanie w Afryce Północnej, na co naciskali szczególnie mocno Brytyjczycy, dla których wojna w basenie Morza Śródziemnego była priorytetem. Dodatkowo plan otwarcia nowego frontu wspierali Sowieci, którzy liczyli na odciążenie Armii Czerwonej walczącej na froncie wschodnim. Ostatecznie Amerykanie przystali na plan operacji ,,Torch", której założeniem było wysadzenie desantów w Algierii i Maroku. Tereny te kontrolowali Francuzi wierni marionetkowej Republice Vichy utworzonej po upadku Francji w czerwcu 1940 roku. Postawa francuskich wojsk była dużą niewiadomą, choć alianci liczyli na możliwość porozumienia i wspólnych działań przeciwko Niemcom.

Desant w Afryce Północnej

Lądowanie rozpoczęło się w nocy 8 listopada 1942 roku. Kilka dni wcześniej 8. Armia brytyjska ruszyła w pościć za Rommlem, spychając go w kierunku Tunezji. W efekcie po lądowaniu na wybrzeżu Algierii siły niemiecko-włoskie zostały wzięte w kleszcze. Ich zlikwidowanie zajęło aliantom ponad pół roku do momentu ostatecznej kapitulacji wojsk Osi 13 maja 1943 roku. W operacji ,,Torch" wzięło udział łącznie pond 70 tys. żołnierzy amerykańskich i brytyjskich podzielonych na trzy zgrupowania - zachodnie gen. George'a Pattona lądujące pod Fedalą, Safi i Mehdią w Maroku, centralne gen. Lloyda Fredendalla szturmujące Oran i wschodnie gen. Kennetha Andersona w rejonie Algieru. W tym celu sformowano potężną flotę inwazyjną obejmującą ponad 600 jednostek różnego typu. Całością sił dowodził gen. Dwight David Eisenhower.

Siły lądujące w Maroku napotkały opór wojsk wiernych Vichy, ale ten ustał już 10 listopada na mocy rozkazu adm. Francoise Darlana, który paktował z Amerykanami. Pozwoliło to siłom Pattona na stosunkowo spokojne opanowanie rejonu desantu. Zdecydowanie więcej kłopotów miały siły Fredendalla, które zostały ostrzelane przez francuską flotę i baterie nabrzeżnej artylerii rozmieszczone w rejonie Oranu. 9 listopada aliantom udało się opanować sytuację, choć przypłacili to stratą ponad 300 ludzi. Stosunkowo najmniej kłopotów z desantem miały wojska Andersona, którym bez trudu udało się najpierw wylądować na brzegach Afryki, a następnie zająć Algier. Także w tym wypadku Francuzi nie stawiali oporu, podporządkowując się rozkazom adm. Darlana. W wielu miejscach przed lądowaniem aliantów siły przeciwne Republice Vichy próbowały dokonać puczu. Francuscy spiskowcy nie cieszyli się jednak dużym poparciem społecznym i szybko zostali zatrzymani i aresztowani przez oddziały wierne Darlanowi.



Krok bliżej zwycięstwa

Lądowanie w Afryce Północnej okazało się operacyjnym sukcesem, ostatecznie wyłączając z wojny armię Vichy zgromadzoną w tym rejonie. Alianci stracili blisko 500 zabitych i ponad 700 rannych, co było niewielką ceną za kontrolę nad większą częścią wybrzeża afrykańskiego. Dodatkowo stworzyli korzystną sytuację do zlikwidowania oporu wojsk Osi zgromadzonych w Tunezji, co z kolei umożliwiło w przyszłości przygotowania do uderzenia na Sycylię i Włochy.


Polecamy


Patronat


Recenzje