Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Na wojnie nie ma substytutu zwycięstwa", Douglas MacArthur

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Bitwa na Morzu Śródziemnym

Bitwa na Morzu Śródziemnym, choć często niedoceniana ze względu na znikomą ilość większych batalii składających się na jej historię, miała ogromne znaczenie i wpływ na kształt działań obu stron konfliktu w okresie II wojny światowej. Starcie pomiędzy flotami Wielkiej Brytanii, Włoch, Niemiec, Francji oraz pomniejszych krajów było nie tylko wynikiem bieżących walk o dominację na morzach i oceanach, ale i ogromnym przedsięwzięciem strategicznym, które rzutowało na obraz szeregu drugowojennych kampanii, z walkami we Francji, Afryce Północnej, na Bałkanach czy we Włoszech. Stawka bitwy o Morze Śródziemne zostaje skutecznie podbita, gdy dostrzeżemy dalekosiężne perspektywy panowania nad akwenem dzielącym Europę od Afryki, które umożliwiały kontrolę nad Kanałem Sueskim oraz dostęp do roponośnych pól na Bliskim Wschodzie.

Gdy 1 września 1939 roku rozpoczęła się II wojna światowa, Europa szybko podzieliła się na dwa wrogie obozy, które wkrótce miały toczyć śmiertelny bój. Włosi początkowo nie zaangażowali się w konflikt, co w jakimś stopniu wykluczało na razie działania na Morzu Śródziemnym. Niemieckie jednostki z reguły nie zapuszczały się na tereny, koncentrując się przede wszystkim na walkach w bitwie o Atlantyk. W konsekwencji pierwsze miesiące II wojny światowej nie przyniosły zaangażowania flot obu stron konfliktu w rejonie Morza Śródziemnego. Warto jednak zauważyć, iż działające w akwenie siły brytyjskie i francuskie szykowały się do przyszłych starć z marynarką niemiecką oraz włoską, choć w 1939 roku zagrożenie atakiem wojsk Benito Mussoliniego nie było szczególnie duże. Mimo iż związki włosko-niemieckie nie były tajemnicą, a oba kraje już w 1936 roku utworzyły sojusz polityczno-gospodarczy, który z czasem przerodził się w przymierze militarne, Mussolini trzymał się z dala od konfliktu i oficjalnie deklarował neutralność. Brytyjczycy kontrolowali połączenie Morza Śródziemnego z Atlantykiem (Gibraltar pozostawał bazą brytyjskiej marynarki i lotnictwa od ) oraz z Oceanem Indyjskim przez Kanał Sueski i Morze Czerwone, których nadzór możliwy był dzięki kontroli nad Egiptem. W efekcie koalicja francusko-brytyjska dysponowała obszarem wschodniej i w gruncie rzeczy południowej (za wyjątkiem włoskiej Libii) części basenu Morza Śródziemnego, co umożliwiało organizowanie skutecznej defensywy w przypadku ataku Państw Osi. Trzeba także podkreślić, iż zachodnia część basenu, w dużej mierze pod zwierzchnictwem Jugosławii, Grecji i Turcji, nie była przychylna działaniom niemieckim, co w konsekwencji miało przynieść wymierne korzyści polityczne i militarne aliantom. W ostatnim kwartale 1939 roku obie strony nieufnie przyglądały się poczynaniom przeciwnika, przy czym przewaga pod względem liczebności jednostek pływających zarysowała się po stronie Włoch. Na mocy szeregu układów wojskowych, dla których podstawą stała się konferencja waszyngtońska z 1922 roku, ustalony został parytet w siłach marynarki, który preferował floty brytyjską i amerykańską. Ustalony stosunek umożliwiał Włochom posiadanie 60% tego, czym dysponowali Brytyjczycy, jednakże porozumienia nie były przestrzegane, a Włosi szybko nadrabiali braki w liczebności i jakości jednostek pływających Regia Marina. W konsekwencji przed rozpoczęciem działań zbrojnych dysponowali 6 pancernikami („Conte di Cavour”, „Andrea Doria”, „Giulio Cesare”, „Caio Duilio”, „nowoczesne „Vittorio Veneto” oraz „Littorio”, które oddano tuż przed wojną), 22 krążownikami różnego typu, 127 niszczycielami i torpedowcami oraz 121 okrętami podwodnymi. Wiele z nich zbudowano w latach trzydziestych, dzięki czemu flota włoska była dość nowoczesna. Atutem Regia Marina było długie wybrzeże włoskie, dzięki czemu uzyskano możliwość rozmieszczenia szeregu baz morskich, co pozwalało na skuteczniejsze prowadzenie działań w basenie Morza Śródziemnego. Jej główny przeciwnik, brytyjska Royal Navy, dysponował liczbą dwukrotnie przewyższającą stan floty włoskiej, jednakże w kontekście Morza Śródziemnego statystyki znacznie spadały. Gdy idzie o Francuzów, ci mieli do dyspozycji 7 pancerników plus 2, które szykowano do boju („Jean Bart”, „Richelieu” – na obu trwały prace wykończeniowe - gotowe „Clemenceau”, „Lorraine”, „Bretagne”, „Provence”, „Courbet”, „Ocean”, „Paris”), 1 przestarzały lotniskowiec („Bearn”), 18 krążowników, 72 niszczyciele i torpedowce oraz 78 okrętów podwodnych. Szereg okrętów dopiero budowano, a większość powstała w okresie bezpośrednio poprzedzającym II wojną światową, co także pokazywało potencjał nowoczesnej floty francuskiej. Rozdrobnienie eskadr związane z próbami kontrolowania obszarów w wielu rejonach oczywiście wpływało negatywnie na możliwości floty francuskiej. Marine Nationale dysponowała jednak przewagą w liczebności lotnictwa, choć i w tej kwestii Włosi poczynili postępy, a ich Reggia Aeronautica stale się rozwijała. W przeddzień konfliktu siły wydawały się jednak być wyrównane, z nieznaczną przewagą aliantów. Ta została szybko zniwelowana, gdy 10 czerwca 1940 roku Włosi wypowiedzieli wojnę wschodniemu sąsiadowi, przekraczając granicę i wspomagając niemieckiego sojusznika. Konflikt dotarł do basenu Morza Śródziemnego.

Już 5 czerwca włoska flota została postawiona w stan gotowości bojowej. Benito Mussolini, naciskany przez niemieckiego sojusznika, zdecydował się wejść do akcji, gdy losy konfliktu były w zasadzie przesądzone. Francuzi nie mieli już możliwości manewru, a agresja sąsiada była przysłowiowym gwoździem do trumny. W konsekwencji już 22 czerwca podpisane zostało francusko-niemieckie zawieszenie broni, a w dwa dni później podobny dokument Francuzi sygnowali w Rzymie. Brytyjczycy z zainteresowaniem śledzili rozwój wydarzeń we Francji, niepokojąc się głównie o losy potężnej floty adm. Jeana Francois Darlana. Ten jednak nie był skory do współpracy i uważał, iż tworzona z mozołem siła marynarki wojennej nie powinna być oddana pod komendę Royal Navy. W efekcie na mocy porozumienia francusko-niemieckiego z 22 czerwca 1940 roku, okręty miały pozostać w portach: „Flota francuska (z wyjątkiem tej części, która zostanie pozostawiona do dyspozycji rządu francuskiego w celu ochrony interesów Francji w jej imperium kolonialnym) zostanie skoncentrowana w portach do czasu dalszych decyzji i zostanie zdemobilizowana i rozbrojona pod nadzorem Niemiec, lub, odpowiednio, Włoch. Pokojowe bazy tych okrętów użyte zostaną jako porty ich przeznaczenia”. Dalej następowało uroczyste przyrzeczenie strony niemieckiej, która zobowiązała się do niepróbowania przechwycenia francuskiej floty. Wiarygodność III Rzeszy została jednak mocno podkopana przez szereg wydarzeń poprzedzających II wojnę światową, a następnie stanowiących część konfliktu, co sprawiało, iż zarówno Brytyjczycy, jak i Francuzi z podejrzliwością obserwowali łagodność przeciwnika.

Pierwsze tygodnie bitwy na Morzu Śródziemnym przyniosły kilka pomniejszych akcji, które jednak warto odnotować. Już 11 czerwca brytyjski zespół zbliżył się do Tobruku, gdzie ostrzelano urządzenia portowe oraz okręty znajdujące się na redzie. Zniszczony został włoski krążownik „San Giorgio”. Jakby w odpowiedzi nazajutrz włoski okręt podwodny zatopił krążownik Royal Navy „Calypso”. Tydzień później Brytyjczycy utworzyli Force „H” pod dowództwem adm. Jamesa Somerville’a. Jego siły wyszły na Morzu Śródziemne z bazy w Gibraltarze. 23 czerwca do zespołu dołączyły lotniskowiec „Ark Royal” oraz pancernik „Hood”. Tymczasem 1 lipca do adm. Somerville’a nadchodzi rozkaz Admiralicji, zgodnie z którym Force „H” ma zbliżyć się do Mers el-Kebir i przechwycić lub zniszczyć znajdujące się tam okręty francuskie. Dowództwo Royal Navy obawiało się, iż Niemcy spróbują tego samego, wobec czego postanowiono uprzedzić przeciwnika, nie bacząc na dyplomatyczne konsekwencji tej bezprecedensowej akcji. Operacja „Catapult” rozpoczyna się 3 lipca. W brytyjskich portach marynarze francuscy zostają internowani, a okręty przechodzą pod komendę oficerów Royal Navy. Rankiem do wybrzeży Algierii zbliża się silny zespół Somerville’a, który dysponuje lotniskowcem, oraz 11 niszczycielami. W Mers el-Kebir znajdują się 4 pancerniki i 6 niszczycieli francuskich, a grupą okrętów dowodzi adm. Gensoul. Adm. Holland przekazuje brytyjskie ultimatum, z którego Francuzi dowiadują się o możliwym postępowaniu. Albo podporządkują się brytyjskim wymogom (oddanie floty, kontynuowanie walki u boku Royal Navy, odpłynięcie na wschód i operowanie w rejonie Martyniki, samozatopienie), albo też siły adm. Somerville’a będą zmuszone do użycia siły. Gensoul postanowił odrzucić ultimatum i przygotować obronę. Krótko przed 17.00 siły brytyjskie otworzyły ogień, co zaowocowało szybkimi trafieniami. „Bretagne” poszedł na dno, biorąc ze sobą blisko 1000 ludzi. Następnie zniszczony został niszczyciel „Mogador” oraz pancerniki „Dunkerque” i „Provence”, które osiadły na mieliźnie po uprzednim silnym ostrzale brytyjskim. Adm. Somerville nie był jednak w stanie przechwycić uciekających z portu pancernika „Strabourg” oraz 4 niszczycieli, które nazajutrz dotarły do Tulonu. Akcja zakończyła się po godzinie od rozpoczęcia ostrzeliwania. Brytyjczycy odnieśli strategiczne zwycięstwo, jednakże nie udało się im przechwycić francuskich okrętów i narazili się na napiętnowanie za akcję przeciwko sojuszniczej do niedawna flocie. Winston Churchill traktował uderzenie jako smutną konieczność, choć zdawał sobie sprawę, iż relacje z Republiką Vichy ulegną ochłodzeniu. W wyniku operacji „Catapult” zginęło 1297 marynarzy, 351 zostało rannych. Zatopiony został pancernik „Bretagne”, zniszczone niszczyciel „Mogador”, pancerniki „Dunkerque”, „Provence”. W trzy dni później samoloty z lotniskowca „Ark Royal” dokończyły dzieło zniszczenia, niszcząc transportowiec „Terre Neuve”, co przyczyniło się do dalszej dewastacji znajdującego się w pobliżu pancernika „Dunkerque”.

Także 6 lipca w morze wyszedł zespół włoskich statków konwojowych, których celem było Benghazi. Grupa czterech, a następnie pięciu, okrętów przewoziła 2190 żołnierzy oraz rozmaity sprzęt wojskowy, pojazdy mechaniczne oraz 5720 ton paliwa. Zaopatrzenie to miało zostać użyte na froncie afrykańskim w walkach przeciwko Brytyjczykom. Osłonę wyprawy stanowiły przede wszystkim torpedowce, które wspierały 2 krążowniki oraz 4 niszczyciele. Niemal w tym samym czasie Royal Navy wysłała 3 pancerniki, lotniskowiec, 5 krążowników oraz 16 niszczycieli, które osłaniać miały przewóz statków z Malty. Grupą dowodził adm. Andrew Cunningham. Całość została podzielona na Force „A” oraz Force „B”, przy czym pierwszym zespołem dowodził adm. Tovey. Obie strony dość szybko zostały poinformowane o obecności przeciwnika i jeszcze 7 lipca włoski okręt podwodny próbował ataku. Bez skutku, jednakże załoga zameldowała o trafieniach, co rozochociło dowództwo Regia Marina, które posłało do boju flotę adm. Inigo Campioni. Włoski dowódca miał do dyspozycji 2 pancerniki („Conte di Cavour” oraz „Giuliu Cesare”), 14 krążowników różnego typu, 36 niszczycieli podzielonych na cztery grupy. 8 lipca informacje o obecności sił adm. Campioni dotarły do adm. Cunninghama, który natychmiast zdecydował się ruszyć na spotkanie nieprzyjaciela. Do bitwy doszło 9 lipca u wybrzeży Kalabrii, nieopodal Przylądka Stilo. Obok ostrzału obie strony użyły sił lotniczych, co zaowocowało trafieniami, której jednak nie okazały się groźne. Włosi notowali uszkodzenia na pancerniku „Giulio Cesare”, krążowniku „Bolzano” i jednym z niszczycieli. Wśród okrętów Royal Navy uszkodzone zostały krążownik i dwa niszczyciele, z czego „Escort” został dwa dni później zatopiony w wyniku ataku torpedowego. Adm. Campioni nie chciał ryzykować przedłużającego się starcia, obserwując z niepokojem straty po stronie włoskiej. W konsekwencji przedwcześnie zdecydował się na zakończenie bitwy i wycofał swój zespół. Brytyjczycy ruszyli w kierunku Gibraltaru, próbując jeszcze wykonać atak lotniczy. Pierwsze tak poważne starcie pomiędzy obiema flotami zakończyło się połowicznym sukcesem Royal Navy, który rozpatrywano głównie w kategoriach tryumfu strategicznego. Wycofanie się Włochów odczytywano jako dobrą monetę i sygnał, iż w przyszłości nie będą oni skłonni do ryzykowania sił Regia Marina. Uszczuplenie stanu floty włoskiej nie wchodziło w grę i zdroworozsądkowy Campioni wolał nie nadstawiać karku. Jego akcja obnażyła też niekompetencję włoskiego dowództwa, które pomimo przewagi nie potrafiło wykorzystać sprzyjających okoliczności. W tydzień później tezy te miały się potwierdzić, gdy Brytyjczycy i Włosi spotkali się po raz kolejny. Zanim jednak doszło do starcia, adm. Cunningham jeszcze 9 lipca wieczorem zdecydował się zaatakować port Augusta siłami lotnictwa z „Eagle”. Udało się zatopić włoski zbiornikowiec i niszczyciel.

Bitwa u Przylądka Spatha rozegrała się 19 lipca. Dwa dni wcześniej dwa włoskie krążowniki pod dowództwem adm. Ferdinando Casardiego - "Giovanni delle Bande Nere" i "Bartolomeo Colleoni" – wyruszyły z Trypolisu do Leros, kierując się trasą w pobliżu Krety. Mimo iż w tym czasie na wyspie nie było jeszcze brytyjskiej bazy morskiej, znajdowała się tam silna grupa okrętów Royal Navy, wśród których znalazły się niszczyciele "Hyperion", "Ilex", "Hero" i "Hasty”. Następnie dołączyły do eskorty krążownika „Sydney”, który do tej pory osłaniany był przez niszczyciel „Havock”. Rankiem 19 lipca Włosi dostrzegli 4 niszczyciele i rozpoczęli ich ostrzeliwanie z dział pokładowych. Brytyjczycy ratowali się ucieczką w kierunku nierozpoznanego przez wroga „Sydney”. Naprowadzeni pod lufy dział krążownika Włosi zostali zaskoczeni. Początkowo Brytyjczycy nie notowali bezpośredniego trafienia i dopiero pierwszy celny strzał umożliwił uszkodzenie „Bartolomeo Colleoni”, który szybko został unieruchomiony. Dowódca zespołu Royal Navy kmdr Collins oddelegował trzy niszczyciele do pilnowania włoskiego okrętu i ruszył w pościg za umykającym krążownikiem włoskim. „Sydney” nie był jednak w stanie dogonić szybszego okrętu i zaniechał pościgu. Niszczyciele pozostałe w asyście „Bartolomeo Colleoni” dobiły okręt torpedami, a następnie podjęły rozbitków. Akcję ratunkową przerwano po nalocie włoskiego lotnictwa. Siły Royal Navy nie zanotowały większych uszkodzeń i spokojnie wycofały się do portu w Aleksandrii. Zwycięstwo to jakby przystopowało działania na froncie śródziemnomorskim. Właściwie przez miesiąc nie notowano większych starć, a zatonięcie niszczyciela „Hostile” w dniu 23 sierpnia spowodowane było wpłynięciem na włoską minę. W pierwszych dniach sierpnia okręty Royal Navy bez większych przeszkód dotarły do Malty, przywożąc 12 myśliwców. Na przełomie sierpnia i września okręty adm. Cunninghama przeprowadziły operację „Hats”, której głównym celem było dostarczenie zaopatrzenia dla Malty. Niewielka wysepka była newralgicznym punktem, a jej utrzymanie pozwalało na kontrolowanie sporej części basenu Morza Śródziemnego. Następnie okręty ruszyły w kierunku Aleksandrii, którą osiągnęły 5 września. W tym samym czasie do Aleksandrii bezpiecznie dopłynęły silne jednostki Royal Navy – pancernik „Valiant” i lotniskowiec „Illustrious” - wspierając flotę adm. Somerville’a. W międzyczasie zaatakowano włoskie bazy morskie.

Wydarzeniem września 1940 roku była niewątpliwie operacja „Menace” przeprowadzona przez siły Brytyjczyków i Wolnych Francuzów gen. Charlesa de Gaulle’a. Pierwsze starcie z Francuzami po zakończeniu działań na kontynencie zakończyło się dla Royal Navy umiarkowanym zwycięstwem, które wywołało liczne kontrowersje w dyplomatycznym świecie. Kolejna z planowanych operacji mogła ponownie wzbudzić wzburzenie rządu Republiki Vichy, jednakże była w jakimś stopniu sankcjonowana przez obecność przywódcy Wolnej Francji, gen. de Gaulle’a, uznawanego na zachodzie za autentycznego przywódcę Francuzów w okresie II wojny światowej. Wojskowy chciał doprowadzić do buntu ludności francuskiej na terytoriach podległych Vichy. Siły generała wynosić miały 2,5 tys. ludzi. Plan zakładał wysłanie przedstawicieli do gubernatora Dakaru, aby ci przygotowali grunt pod spotkanie z de Gaulle’em. Wysłannikom towarzyszyć miała flota francuska oraz brytyjska, ubezpieczająca całą operację, którą opatrzono kryptonimem „Menace”. Całą operacją dowodził brytyjski admirał Andrew Cunnigham. Obrońcy Dakaru zdawali sobie sprawę z założeń Brytyjczyków, co zmobilizowało ich do stawiania czynnego oporu. Wzmocniona została obrona artyleryjska. 23 września armada brytyjsko–francuska zbliżyła się do Dakaru. Wśród podległych Cunninghamowi okrętów znalazły się m.in. lotniskowiec "Ark Royal", pancerniki "Barham" i "Resolution", ciężkie krążowniki "Australia", "Cumberland" i "Devonshire". Nie udało się uzyskać porozumienia. Efektem prób nawiązania kontaktu było aresztowanie pilotów samolotów de Gaulle’a. Sprawy potoczyły się jeszcze gorzej, gdy bateria portowa otworzyła ogień do brytyjskich okrętów. Wywiązała się walka. Siły francuskie wspierał nowoczesny pancernik "Richelieu", jednakże żadna ze stron nie zdecydowała się na otwartą bitwę morską. Następnego dnia doszło do kolejnej potyczki. I znowu akcję odłożono, mimo przewagi Brytyjczyków. 25 września podjęto jeszcze jedną próbę walki. Niestety, i tym razem nieskutecznie. Pancernik "Resolution" został trafiony, co spowodowało jego wycofanie z walki. Po południu Winston Churchill wysłał wiadomość do dowódców operacji, której efektem było odroczenie całej akcji. Operacja „Menace” była kolejnym ważnym elementem politycznej rozgrywki obejmującej Wielką Brytanię i nowe władze Francji. De Gaulle nie odniósł sukcesu, a fiasko negocjacji w Dakarze powszechnie odczytywano jako porażkę Brytyjczyków. Znacznie lepiej wiodło się im w starciach z Włochami, których gnębiła Royal Navy. We wrześniu przeprowadziła szereg operacji konwojowych, przewożąc zaopatrzenie dla walczących w Afryce Północnej wojsk. 29 września przeprowadzono przez Morze Śródziemne konwój „MB 5”, w którego eskorcie działał m.in. lotniskowiec „Illustrious”. Włoskie dowództwo rozpoznało siły Brytyjczyków i wysłało naprzeciw aż 5 pancerników i 11 krążowników różnego typu. Prawdopodobnie udałoby się im przeciąć drogę zespołu Royal Navy i doprowadzić do batalii, jednakże okręty nagle zawróciły do baz, nie podejmując się starcia. Konwój przeszedł bez przeszkód. Tymczasem tego samego dnia brytyjski niszczyciel „Stuart” namierzył i zatopił włoski okręt podwodny „Gondar” u wybrzeży Egiptu. Jakby konsekwencją kolejnej akcji konwojowej była bitwa u Przylądka Passero w nocy z 11 na 12 października. Eskorta brytyjska znajdowała się w pobliżu Malty, gdy do oddalonego od głównych sił krążownika „Ajax” zbliżyły się włoskie okręty w sile 4 niszczycieli i 3 torpedowców. Włosi po raz kolejny popełnili kardynalne błędy podczas planowania akcji. Nie wykorzystali bowiem odłączenia okrętu brytyjskiego od reszty jednostek, co przecież stawiało w idealnej sytuacji będące w przewadze liczebnej okręty Regia Marina. Zaatakowany „Ajax” ostrzelał torpedowce „Ariel” i „Airone”, zatapiając obie jednostki. W dalszej części walk uszkodzony został jeszcze torpedowiec „Alcione”. Oberwało się także „Ajaxowi”, który jednak odgryzł się niszczycielowi „Artigliere”. Uszkodzony okręt został nazajutrz zatopiony przez krążownik „York”. 14 października Włochom udało się zrewanżować, gdy lotnictwo uszkodziło krążownik „Liverpool”. W tydzień później straty odnotowała Regia Marina, gdy niszczyciel „Kimberley” bez większych trudów zatopił niszczyciel „Nullo”. Kolejne siedem dni miało jednak przynieść niezwykłe zmiany na froncie śródziemnomorskim.

Włoski dyktator i sojusznik Hitlera, Benito Mussolini, od dawna marzył o nawiązaniu do chlubnej historii Imperium Romanum, wikłając się w kolejne konflikty polityczne i militarne, które miały poprawić jego pozycję na międzynarodowej arenie. Choć Włosi nie mogli odnieść spektakularnych sukcesów, przywódca faszystów uważał się za wybitnego stratega. Tryumfy sojusznika niemieckiego podrażniły ambicje duce, który postanowił spłatać sprzymierzeńcom militarnego figla. 28 października 1940 roku włoska armia przekroczyła granicę z Grecją, rozpoczynając kolejny etap kampanii bałkańskiej. Niepowodzenia w walkach z Albańczykami były preludium do kolejnych męczarni wojsk Mussoliniego – Włosi nie tylko nie radzili sobie z kwestiami strategicznymi, ale i kiepsko poczynali sobie na froncie, przegrywając kolejne starcia. Zainicjowanie ataku na Grecję, w trudnym terenie i bez wystarczającego przygotowania, przeszkolenia i środków przewidzianych do inwazji, przyczyniło się do spektakularnej katastrofy, która ośmieszyła armię włoską i samego Mussoliniego na arenie międzynarodowej. Już 29 października brytyjskie wojska zainstalowały się w Zatoce Suda na Krecie, gdzie wkrótce przygotowano prężnie działającą bazę morską i lotniczą. Walki na froncie lądowym przedłużały się. Armia grecka, świetnie radząca sobie w górzystym terenie, odpierała kolejne natarcia żołnierzy włoskich, przechodząc nawet do lokalnych kontruderzeń. Dopiero zaangażowanie wojsk niemieckich miało przesądzić sprawę konfliktu na Bałkanach. Wcześniej jednak doszło do szeregu wydarzeń, które godne są odnotowania ze względu na opisywane przez nas dzieje bitwy na Morzu Śródziemnym. W pierwszych dniach listopada brytyjskie dowództwo planowało śmiałą operację, której głównym celem stał się port w Tarencie. Brytyjczycy zdawali sobie sprawę, iż Włosi unikają generalnego starcia na morzu, choć dysponują ku temu odpowiednimi środkami. Regia Marina była groźnym przeciwnikiem i wykluczenie z walk kilku jednostek mogło okazać się bezcenne na drodze ku końcowemu zwycięstwu w bitwie o Morze Śródziemne. W efekcie opracowany został plan operacji „Judgement”, która miała zmienić oblicze batalii. Już po jej zakończeniu hr. Galeazzo Ciano miał stwierdzić, iż obrona przeciwlotnicza na wybrzeżu włoskim jest niedostateczna. Z braków w Reggia Aeronautica doskonale zdawali sobie sprawę dowódcy Royal Navy, którzy dysponowali w tym czasie siłą lotniskowców wspieranych przez eskortę w postaci potężnych pancerników. Do wykonania zadania oddelegowano grupę okrętów pod dowództwem adm. Cunninghama. Ten miał do dyspozycji lotniskowiec „Illustrious” z 21 samolotami, w asyście 4 krążowników („Berwick”, „Glasgow", „Gloucester” i „York”) oraz 5 niszczycieli. 10 listopada „Illustrious” wyszedł z szyku okrętów Cunninghama i skierował się w stronę Tarentu. 11 listopada zajęto dogodne pozycje o 40 mil od włoskiego portu. W tym samym czasie spłynął raport wywiadu lotniczego, który donosił o obecności sześciu włoskich pancerników: „Vittorio Veneto”, „Littorio”, „Giulio Cesare”, „Conte di Cavour”, „Andrea Doria” oraz „Caio Duilio”. Szczególnie dwa pierwsze były łakomym kąskiem, jako że były to jednostki najbardziej nowoczesne i niedawno oddane do użytku. Posiadały silną artylerię składającą się z 8 dział kal. 381 mm. Dodatkowo w bazie rozmieszczono sześć krążowników: „Gorizia”, „Fiume”, „Zara”, „Trento”, „Trieste” i „Bolzano”. O 20.30 kmdr ppor. Keneth Williamson dał sygnał do rozpoczęcia operacji „Judgement”. Wiódł ze sobą pierwszą grupę z 12 samolotami. Godzinę później poderwała się grupa druga dowodzona przez kmdr ppor. Johna Hale’a, który miał pod rozkazem 9 maszyn. Uderzenie zakończyło się sukcesem i przyniosło znakomite efekty w postaci zniszczenia pancernika „Conte di Cavour” oraz uszkodzenia pancerników „Littorio” i „Caio Duilio”. Włochom udało się zestrzelić jedynie dwa brytyjskie samoloty. Tej samej nocy siły wiceadm. Pridhama-Wippela z krążownikami „Orion”, „Sydney” i „Ajax” oraz niszczycielami „Nubian” i „Mohawk” zniszczyły włoski konwój, zatapiając 4 statki w Cieśninie Otranto. Zsynchronizowane akcje były poważnym ciosem w serce włoskiej floty, pokazując potęgę brytyjskiego lotnictwa, z którym nie mogła rywalizować Reggia Aeronautica. W następnych dniach niewiele się działo na Morzu Śródziemnym. Brytyjczycy planowali już kolejną akcję transportową i w nocy z 24 na 25 listopada przez Gibraltar przeszedł konwój, do którego dołączył Force „H” w charakterze sił osłonowych. Jednocześnie z zachodu na spotkanie wyprawy miała płynąć Force „D”, aby ubezpieczać operację „Collar”. Skomplikowany plan umożliwiał skuteczną osłonę transportowców. 26 listopada flota włoska pod dowództwem adm. Campioni wyszła w rejon Sardynii, gdzie spodziewano się spotkać wyprawę przeciwnika. Włoski dowódca miał do dyspozycji 2 pancerniki („Vittorio Veneto” oraz „Giulio Cesare”), 6 krążowników: („Bolzano”, „Fiume”, „Gorizia”, „Pola”, , Trento” oraz „Trieste”), a także 14 niszczycieli. Naprzeciw nim płynęły główne siły adm. Sommerville’a z pancernikami „Warspite” i „Valiant”, lotniskowcem „Illustrious” oraz szeregiem pomniejszych jednostek, w tym 5 krążownikami. Z Aleksandrii wyszedł pancernik „Ramillies” wraz z krążownikami „Berwick” i „Newcastle”. Do spotkania brytyjskich sił doszło przed południem 27 listopada. Po 12.00 rozpoczęła się bitwa u Przylądka Spartivento. Brytyjskie krążowniki ostrzelały „Bolzano”, „Trento” i „Triesto”, na co zareagował adm. Sansonetti, otwierając ogień do nieprzyjaciela. Krótkie starcie zakończył pancernik „Renown”, którego strzały tak przestraszyły Włochów, iż ci zrezygnowali z dalszej walki – po postawieniu zasłony dymnej krążowniki wycofały się, trafiając po drodze „Berwick”. Adm. Campioni, błędnie poinformowany o sile zespołu brytyjskiego przez zwiad lotniczy, zarządził odwrót, co skłoniło Brytyjczyków do uderzenia siłami samolotów startujących z lotniskowca „Ark Royal”. Nie uzyskano jednak sukcesu. Jedyną ofiarą Royal Navy stał się niszczyciel „Lanciere”, jednakże trudno mówić o zwycięstwie. Alianci dokończyli operacje konwojowe, które bez większych przeszkód osiągnęły cele przeznaczenia. Największym przegranym batalii był adm. Cavagnari, który utracił stanowisko dowódcy Supermariny na rzecz adm. Arturo Riccerdiego.

Końcówka 1940 roku nie przyniosła kolejnych wielkich starć. Niemcy, z niepokojem obserwujący rozwój wydarzeń w basenie Morza Śródziemnego, postanowili wesprzeć Włochów, przesyłając samoloty z 10. Korpusu Lotniczego, które rozmieszczono w styczniu 1941 roku na Sycylii. Na początku 1941 roku Niemcy aktywnie angażowali się już w działania w Afryce Północnej, co pod znakiem zapytania stawiało dotychczasowe sukcesy sił brytyjskich odniesione w starciach z Włochami. Ambitny i utalentowany dowódca Afrika Korps, gen. Edwin Rommel, zreorganizował wojska i wkrótce przystąpił do ofensywy. Uderzenie wyprowadził także wspomniany korpus lotniczy. X Fliegkorps składał się z doświadczonych lotników, którzy mieli za sobą walki na różnych frontach II wojny światowej. Ich przybycie na Sycylię było poważnym ostrzeżeniem dla brytyjskiej marynarki wojennej, która do tej pory dość lekceważąco odnosiła się do lotników włoskich. Już 10 stycznia w rejonie Malty wyprawa 43 bombowców wiedzionych do boju przez mjr Waltera Ennecerusa i kpt. Paula-Wernera Hozzla dopadła grupę brytyjskich okrętów z lotniskowcem „Illustrious” i pancernikami „Warspite” i „Valiant”. Szczególnie silnie uszkodzony został lotniskowiec, który strawiły pożary. Odtransportowany na Maltę został tam zreperowany i wkrótce wyruszył do Aleksandrii, skąd następnie trafił do Stanów Zjednoczonych, gdzie próbowano przywrócić świetność okrętu. 11 stycznia Niemcy atakowali jeszcze krążowniki „Southampton” i „Gloucester”. Pierwszy z nich został zdewastowany, wobec czego Brytyjczycy sami dobili okręt i posłali na dno. „Gloucester” zdołał się wyratować, lecz został mocno uszkodzony. Demonstracja siły 10. Korpusu Lotniczego była spektakularna. Trzeba jednak przyznać, iż operacja „Excess” – plan dostarczenia zaopatrzenia na Maltę - zakończyła się sukcesem Royal Navy. Statki dotarły na wyspę. Jakby w odwecie za poniesione straty Brytyjczycy zaatakowali włoskie porty w Genui i Livorno. Lotniskowiec „Ark Royal” dołączył do pancerników „Renown” i „Malaya”, które w nocy z 8 na 9 lutego ostrzelały Genuę. Samoloty z „Ark Royal” zbombardowały port w Livorno. Kilka dni później, w dniach 13-14 lutego, adm. Erich Raeder spotkał się w Meranie z adm. Riccardim. Dowódcy Kriegsmarine i Supermariny dyskutowali plan działań na Morzu Śródziemnym. Niemcy zobowiązali się dostarczyć Włochom wsparcie w postaci paliwa niezbędnego do prowadzenia działań, z kolei Riccardi obiecał zniszczenie brytyjskich szlaków zaopatrzeniowych przed spodziewaną ofensywą wojsk hitlerowskich na Bałkanach. Konferencja była jakby wstępem do bitwy u Przylądka Matapan, która ostatecznie ustaliła stosunek sił i środków między Royal Navy a Regia Marina.

16 marca w Rzymie doszło do spotkania adm. Riccardi i adm. Angelo Iachino, głównodowodzącego Regia Marina. Iachino zgodził się z sugestią szefa Supermariny i postanowił wzmóc działania w rejonie Krety, gdzie Brytyjczycy operowali dotąd bezkarnie. Od czasów włoskiej inwazji na Grecję, Brytyjczycy dowozili obrońcom sprzęt, zaopatrzenie i żołnierzy, wysyłając szereg transportów w konwojach „AN” i „AS” kursujących głównie między Egiptem i portem w Pireusie. Gdy 4 marca zawarte zostało porozumienie z rządem greckim, regularnie dowozili siły wojskowe, a operacji transportowej nadano kryptonim „Lustre”. Jeszcze tego samego dnia pierwszy konwój „AN 17” opuścił Egipt. Łącznie przewieziono 45 793 żołnierzy w operacjach konwojowych i ponad 11 tys. na pokładach krążowników. Adm. Iachino pozytywnie ustosunkował się do zaleceń dowództwa i postanowił zorganizować zagon na okręty brytyjskie przy użyciu dwóch zespołów, w których operować miał pancernik „Vittorio Veneto”. Wyznaczono wstępną datę operacji na 24-25 marca. Jednocześnie Iachino domagał się wzmożenia działań lotnictwa. Wkrótce datę operacji „Gaudo” przesunięto na 26 marca, a w morze miały wyjść dwa potężne zespoły. Jednym z nich dowodził adm. Cattaneo, który miał do dyspozycji 1. dywizję krążowników („Zara”, „Pola”, „Fiume” z osłoną 9. eskadry niszczycieli kmdr Salvatore Toscano – „Alfieri”, „Gioberti”, „Carduzzi” i „Oriani”), 8. dywizję krążowników adm. Antonio Legnani („Abruzzi”, „Garibaldi” oraz 10. eskadra niszczycieli – „Da Recco”, „Pessagno”). Drugi zespół składał się z 3. dywizji krążowników adm. Luigi Sansonettiego („Trieste”, „Trento”, „Bolzano” plus 12. eskadra niszczycieli – „Corazziere”, „Carabiniere” i „Ascari”). Do zespołu tego dołączono „Vittorio Veneto” kmdr Giuseppe Sparzaniego, którego osłonę stanowiła 16. eskadra niszczycieli („Maestrale”, „Libeccio”, „Scirocco” i „Grecale”) zastąpiona następnie przez 13. eskadrę niszczycieli kmdr Vittorio de Pace („Granatiere”, „Fuciliere”, „Bersagliere” i „Alpino”). Ogółem Supermarina oddelegowała do operacji „Gaudo” 8 krążowników i 13 niszczycieli. Już 25 marca adm. Cunningham odebrał sygnały świadczące o wyjściu w morze floty nieprzyjaciela. W związku z tym sformowane zostały silne zespoły Royal Navy, które miały operować przeciwko „Vittorio Veneto” i spółce. Zanim doszło do starcia siły włoskie wykonały śmiałą akcję przeciwko brytyjskiej bazie morskiej w Zatoce Suda na Krecie. Dwa włoskie niszczyciele – „Crispi” oraz „Sella” – wdarły się do zatoki, a następnie spuszczone motorówki wypełnione ładunkami wybuchowymi zaatakowały znajdujący się tam brytyjski krążownik „York”. Okręt został zatopiony. Podobny los spotkał norweski torpedowiec „Pericles”. Strona włoska zanotowała stratę sześciu pochwyconych marynarzy, którym zlecono wykonanie trudnego zadania. Niezwykle śmiała operacja zakończona sukcesem Supermariny była preludium do wydarzeń, które rozegrały się na Morzu Śródziemnym w trzech kolejnych dniach. Brytyjczycy mocno rozczarowali się nieudaną defensywą w Zatoce Suda. Zaskoczenie było tym większe, iż nie spodziewano się tak hardej odpowiedzi Włochów na zwycięstwa Royal Navy. Wkrótce jednak marynarka wojenna Wielkiej Brytanii miała sobie powetować bolesną stratę.

27 marca brytyjski zwiad lotniczy rozpoznał wyprawę włoską, co skłoniło adm. Cunninghama do wysłania krążowników „Orion”, „Perth” i „Gloucester” przeciwko „Vittorio Veneto”. Głównym założeniem było zwabienie Włochów w pułapkę. Dowodzący grupą adm. Pridham-Wippel był doświadczonym dowódcą i skutecznie skoncentrował na sobie uwagę nieprzyjaciela. Nadciągające z lotniskowca „Formidable” samoloty zaatakowały „Vittorio Veneto”, uszkadzając włoski pancernik. Włosi postanowili wycofać największy z okrętów, co jednak na niewiele się zdało. Ponowiona wyprawa brytyjskich samolotów przyniosła kolejne dwa trafienia, które skutecznie obniżyły sprawność bojową jednostki, zmniejszając również jej prędkość. Włoskie lotnictwo próbowało odpowiedzieć nalotem na brytyjski lotniskowiec, jednakże nie zanotowano trafień. Wtedy do walki włączyły się samoloty startujące z lotniska na Krecie – szybko odnalazły włoskie krążowniki i po krótkim nalocie ciężko uszkodziły „Pola”. Włosi, chcąc nie chcąc, musieli skoncentrować się teraz na ochronie poturbowanych okrętów. Krążownik został zresztą wzięty na hol, co oczywiście mocno ograniczyło możliwości okrętów Regia Marina. Brytyjczycy szybko podjęli decyzję o rozpoczęciu pogoni za umykającym przeciwnikiem, a następnie 28 marca dobili „Pola” i zatopili krążowniki „Zara” i „Fiume”. Ponadto zniszczone zostały niszczyciele „Vittorio Alfieri” i „Giosué Carducci”. Nie udało się wykończenie „Vittorio Veneto”, który wkrótce dotarł do bazy. Zwycięstwo było jednak niekwestionowane. Brytyjczycy stracili ledwie jeden torpedowiec, na krążownikach notowano niegroźne uszkodzenia, które nijak się miały do zdobyczy Royal Navy. Bitwa u Przylądka Matapan była wielkim zwycięstwem brytyjskiej floty, która doskonale radziła sobie w warunkach nocnych, wykorzystując potencjał radaru. Urządzenie to dawało Royal Navy przewagę w starciach w Regia Marina i po raz kolejny udowodniło swoją przydatność w trudnych warunkach bojowych. Tymczasem we Włoszech klęskę odebrano jako definitywne przekreślenie szans na nawiązanie równorzędnej walki z Brytyjczykami. Mussolini był załamany, obserwując poczynania marynarki wojennej i wkrótce nakazał oszczędzanie sił. Podobny zabieg stosował w bitwie o Atlantyk Adolf Hitler, wybierając taktykę nienarażania swoich sił na straty. W związku z tym bitwa na Morzu Śródziemnym pozbawiona była od tej pory tak spektakularnych starć, a ciężar działań przeniesiony został na konwoje wykonujące operacje zaopatrzeniowe.

6 kwietnia 1941 roku Niemcy wkroczyli na Bałkany. Wydarzenie to było kolejnym krokiem podjętym przez przywódców III Rzeszy na drodze do hegemonii w Europie. Mimo iż plany niemieckiej machiny wojennej dotyczyły przede wszystkim agresji na Związek Radzieckim, Hitler podjął decyzję o zaangażowaniu na froncie bałkańskim, gdzie sprawy przybierały niekorzystny obrót. Liczono, iż w krótkiej kampanii uda się wreszcie opanować południową część Europy, co pozwoli na kontrolowanie części basenu Morza Śródziemnego i przemierzenie fragmentu trasy do roponośnych pól naftowych Bliskiego Wschodu. Jednocześnie sukcesy w Jugosławii i Grecji byłyby przepustką do skutecznej kontrakcji przeciwko flocie brytyjskiej operującej u wybrzeży Afryki Północnej, co w połączeniu z coraz lepszym położeniem wojsk gen. Rommla umożliwiałoby nawiązanie skutecznej walki w kampanii północnoafrykańskiej. Afrika Korps potrzebowały wsparcia – zarówno militarnego, jak i logistycznego, a bez pobicia Brytyjczyków na szlakach śródziemnomorskich zaopatrywanie sił Rommla nie było możliwe. Wojska niemieckie niemal natychmiast przejęły inicjatywę na froncie bałkańskim i już 24 kwietnia zmusiły Brytyjczyków do odwrotu na Kretę. Rozpoczęta ewakuacja umożliwiła przewiezienie blisko 50 tys. żołnierzy na grecką wyspę, którzy do końca miesiąca zbudowali tam defensywę. Część armii przetransportowano bezpośrednio do Aleksandrii. Zanim przejdziemy do omawiania wydarzeń poprzedzających bitwę o Kretę, kilka słów na temat szeregu akcji podejmowanych przez siły morskie obu stron konfliktu w kwietniu 1941 roku. 13 dnia tego miesiąca w neapolitańskim porcie załadowanych zostało 5 statków, na które wsiedli żołnierze niemieccy wybierający się na front północnoafrykański. Obok nich rozmieszczono zaopatrzenie, w tym żywność, sprzęt wojskowy – niezbędne do prowadzenia walk w trudnych warunkach pustynnych. Brytyjczycy orientowali się w założeniach włoskich akcji zaopatrzeniowych, wobec czego przygotowali zespół Force „K” składający się z 4 niszczycieli kmdr Macka – „Jervis”, „Nubian”, „Mohawk” i „Janus”, które dwa tygodnie wcześniej brały udział w walkach u Przylądka Matapan. Mack miał udać się w rejon Malty, aby przeciąć trasę do Benghazi. 15 kwietnia komandor otrzymał meldunek z „Sunderlanda”, którego pilot dostrzegł sylwetki okrętów włoskich. Poinformował przełożonych o obecności trzech niszczycieli. Było to ubezpieczenie konwoju kierowane przez kmdr Pietro de Cristofaro, który dysponował „Luca Tarigo”, „Lampo” oraz „Baleno”. Kmdr Mack jeszcze 15 kwietnia ruszył w pościg za wrogimi jednostkami, spodziewając się, iż do spotkania dojdzie w rejonie archipelagu Qerqenna. W nocy z 15 na 16 kwietnia doszło do bitwy, w której lepsi okazali się Brytyjczycy. Bez trudu zatopili wszystkie statki transportowe, posłali na dno także „Tarigo” i „Baleno”. Ceną była utrata „Mohawka” trafionego torpedą z flagowego okrętu kmdr Cristofaro. Wreszcie pod koniec starcia szarżujący „Lampo” również doczekał się solidnej porcji amunicji i także zatonął. Włoskie dowództwo, na wieść o tragedii konwoju, próbowało wysłać w morze dwa krążowniki, które jednak nie miały szans przechwycenia wyprawy brytyjskiej.

Wrócić musimy do Grecji. Wspominaliśmy już o niemieckim ataku, który miał przesądzić losy kampanii na Bałkanach. W nocy z 6 na 7 kwietnia niemieckie lotnictwo dokonało nalotu na port w Pireusie, który był głównym miejscem wyładunku żołnierzy brytyjskich i zaopatrzenia przesyłanego z Egiptu. Pech chciał, iż jedna z bomb została ulokowana w transportowcu „Clan Fraser”, który eksplodował. Wybuchła również pobliska barka i składzik amunicji, co spowodowało ogromne straty i zdemolowało port. Od tego czasu Brytyjczycy byli zmuszeni do korzystania z mniejszych przystani, co znacznie wpłynęło na ich możliwości transportowe. A przecież już 21 kwietnia powzięto decyzję o ewakuacji sił lądowych na pobliską Kretę. Liczyła się obecność każdego okrętu, który mógł zostać wykorzystany do przewozu żołnierzy. Niemieckie lotnictwo pokazało, iż nie bez przyczyny uznawano je za najlepsze na świecie – niemal codziennie od 6 kwietnia dokonywano nalotu na greckie porty, co przełożyło się na liczne trafienia lotników Luftwaffe. Tylko 15 kwietnia w Pireusie poszło na dno 6 okrętów alianckich, a 21 kwietnia w Chalkis i Aris zatopiono 6 kolejnych. 21 kwietnia zatwierdzono plan operacji „Demon”. Ewakuacja sił sprzymierzonych miała przebiegać dwutorowo – w jednej z faz transport żołnierzy dotyczyć miał przewozu na Kretę, w drugiej celem była Aleksandria. Szybko zweryfikowano pierwotne założenia. Ostatecznie już 22 kwietnia ruszyły pierwsze konwoje z krążownikami „Phoebe” i „Calcutta” oraz niszczycielami „Stuart” i „Voyager” w ramach osłony. Aktywne dotychczas lotnictwo niemieckie teraz święciło prawdziwe tryumfy. 23 kwietnia zatopiło 16 statków. Wykonany tego samego dnia nalot na lotnisko w Argos pozwolił zniszczyć 14 samolotów brytyjskich. Luftwaffe panowało niepodzielnie na niebie Grecji, siejąc spustoszenie w alianckich wyprawach. W nocy z 24 na 25 kwietnia brytyjskie i greckie okręty podjęły kilkanaście tysięcy żołnierzy. Niemieccy lotnicy natychmiast zwęszyli okazję i posłali na dno transportowiec „Slamat”, a następnie ratujący rozbitków niszczyciel „Diamon”. Następnie podobny los spotkał niszczyciel „Wryneck”, który podjął marynarzy z „Diamona” i „Slamata”. W kolejnych dniach Brytyjczycy mieli więcej szczęścia i w efekcie przetransportowali większą część żołnierzy na Kretę. Szacuje się, iż w wyniku operacji „Demon” przewieziono nawet 50 tys. ludzi. Tymczasem z Wielkiej Brytanii wyruszył konwój zaopatrzeniowy o kryptonimie „Tiger”. 6 maja przeszedł przez Gibraltar. Mimo iż operacja ta była piekielnie ważna w kontekście dalszych walk w basenie Morza Śródziemnego, włoska flota nie zorientowała się w sytuacji. W efekcie 4 transportowce dotarły do Aleksandrii 12 maja, dowożąc 238 czołgów i 43 samoloty dla brytyjskiej armii. Maj był stosunkowo dość spokojnym miesiącem batalii. Brytyjczycy nerwowo oczekiwali na kolejny ruch nieprzyjaciela, który zaskoczył przeciwnika niekonwencjonalnym rozwiązaniem. 20 maja rozpoczęła się operacja „Merkury”. Niemieccy spadochroniarze dokonali udanej inwazji na Kretę, zapoczątkowując bitwę o wyspę. Zaskoczeni Brytyjczycy nie zareagowali w porę, pozwalając na lądowanie trzech pułków gen. Kurta Studenta, które szybko umocniły się na wyspie i rozpoczęły mozolne zdobywanie kolejnych punktów oporu, oczekując wsparcia z kolejnych desantów, tym razem morskich. Te rozpoczęto w nocy z 21 na 22 maja. Brytyjski zespół szybko połapał się w sytuacji i jeszcze 21 maja przechwycił konwój niewielkich stateczków przewożących niemieckich żołnierzy osłaniany przez włoski transportowiec kmdr Mimbellego „Lupo”. Wyprawa została doszczętnie zniszczona. Rankiem podobny los mógł czekać wyprawę wiedzioną przez kmdr Fulgosiego na torpedowcu „Sagittario”, jednakże skuteczna zasłona dymna i wsparcie niemieckiego lotnictwa umożliwiły konwojowi dotarcie do Krety. Zespół adm. Kinga został mocno poszarpany w wyniku nalotu Luftwaffe, co skłoniło dowódcę do wycofania. Uszkodzone zostały krążowniki „Naiad” i „Carlisle”, a następnie bomba dosięgła pancernik „Warspite” zmierzający na pomoc okrętom Royal Navy. Jakby tego było mało, po południu Junkersy zaatakowały krążownik „Gloucester” i posłały go na dno. Wieczorem trafiony został jeszcze krążownik „Fiji”. Sytuacja była o tyle ciekawa, iż nalotu dokonał pojedynczy samolot Ju 87. „Fiji” zaczął wkrótce nabierać wody i poszedł na dno. Nie był to koniec dramatów Royal Navy w bitwie o Kretę. 26 maja lotniskowiec „Formidable”, eskortowany przez pancerniki „Queen Elizabeth” i „Barham” zbliżył się do Karpathos. Następnie ostrzelano tamtejsze lotnisko, co musiało podrażnić pilotów Luftwaffe, którzy dokonali nalotu na brytyjską wyprawę, uszkadzają „Formidable” i niszczyciel „Nubian”. Następnego dnia podobne obrażenia zanotował pancernik „Barham”. Sytuacja na wyspie także nie przedstawiała się kolorowo, wobec czego przystąpiono do pospiesznej ewakuacji, którą zainicjowano 29 maja. I tym razem nie obyło się bez bolesnych strat. Jeszcze 28 maja operujący w okolicach Iraklionu krążownik „Ajax” zostaje uszkodzony w wyniku nalotu Luftwaffe. Trafiony niszczyciel „Imperial” musiał wkrótce wyhamować z powodu wadliwych urządzeń sterowniczych. Brytyjczycy zdecydowali się dobić okręt torpedą wystrzeloną przez niszczyciel „Hotspur”. Rankiem 29 maja Niemcy dokonali kolejnego nalotu, zatapiając niszczyciel „Hereward” i uszkadzając „Decoy” oraz krążowniki „Orion” i „Dido”. Szczególnie mocno obrywa „Orion”, który jednak w jakiś sposób dopływa do Aleksandrii. Załoga okrętu mogła mówić o niebywałym szczęściu, bowiem jeszcze 29 maja przetrwała kolejny nalot i kolejne trafienia. 1 czerwca kapitulują resztki zgromadzonych na wyspie sił. W toku operacji ewakuacyjnej udało się przewieźć 18 600 ludzi. Ceną były ofiary złożone przez marynarkę wojenną. Straty obu stron były ogromne. Dla Brytyjczyków był to jednak jedynie etap na drodze do końcowego zwycięstwa. Dla Niemców smutny początek wiosny 1941 roku, która miała zakończyć się inwazją na Związek Radziecki.

Wraz z zakończeniem walk w kampanii na Bałkanach wrócić musimy do Malty, która od tej chwili miała wziąć na siebie ciężar działań. W samym tylko marcu stała się celem 236 lotów niemieckiego lotnictwa, a w kwietniu liczba ta zwiększyła się do 383 lotów. Nie ulegało wątpliwości, iż północna część basenu Morza Śródziemnego była w tym okresie zdominowana przez Luftwaffe. Siły powietrzne III Rzeszy panowały niepodzielnie w powietrzu, co przenosiło się także na sytuację w rejonie Malty. Mimo tego jeszcze w maju udało się aliantom dostarczyć kilkadziesiąt myśliwców typu Hurricane w operacji konwojowej opatrzonej kryptonimem „Splice”. Upadek Krety nieco skomplikował sytuację. Alianci utracili niezwykle ważną bazę lotniczą i morską, która teraz dostała się w ręce Niemców. Ci wiedzieli, jak zrobić z niej najlepszy użytek, instalując na wyspie swoje bombowce. Wzmocnienia szykowali także Brytyjczycy. W dniach 14-15 czerwca lotniskowce „Ark Royal” oraz „Victorious” dostarczyły na Maltę 47 Hurricane’ów. Operację powtórzono, gdy 27 czerwca lotniskowiec „Furious” oddał na Maltę przewożone 32 samoloty myśliwskie.

30 czerwca ten sam okręt przekazał kolejne 32 maszyny na wyspę. Był to niewątpliwie ważny krok umożliwiający zwiększenie potencjału obronnego brytyjskiej bazy morskiej i lotniczej, która od tej pory mogła stawiać opór Niemcom. Dysproporcja sił i środków wciąż była widoczna, jednakże zniwelowano część przewagi. Przełożyło się to oczywiście na ogólną sytuację w basenie Morza Śródziemnego. 15 czerwca 1941 roku Brytyjczycy rozpoczęli uderzenie w Afryce Północnej i sprawne zaopatrywanie ich wojsk było teraz kwestią kluczową dla powodzenia kampanii. Podobnie rzecz się miała z uzupełnianiem stanów na Malcie. Stąd też niezwykłą wagę przywiązywano do lipcowej operacji „Substance”. 11 lipca Szkocję opuścił konwój złożony z sześciu transportowców. Po dotarciu do Gibraltaru otrzymał eskortę pancernika „Nelson”, krążowników „Manchester” i „Edinburgh” oraz 10 niszczycieli. 23 lipca, na wysokości Sardynii, nad wyprawę nadleciały niemieckie bombowce. Efektem nalotu było zniszczenie niszczyciela „Fearless”, który wprawdzie wytrzymał bombardowanie, jednak nie mógł kontynuować podróży i został dobity przez jednostki Royal Navy. Uszkodzeniu uległ krążownik „Manchester”. Oberwało się również niszczycielowi „Firedrake”. Wreszcie 24 lipca konwój dotarł na Maltę. Mimo powodzenia operacji dowództwo brytyjskie nie zdecydowało się na jej ponowienie w kolejnych dniach. 26 sierpnia brytyjski okręt podwodny „Urge” uszkodził krążownik „Bolzano”, jednakże zniszczenia nie były poważne. Następną akcję transportową przeprowadzono dopiero w drugiej połowie września. Nadano jej kryptonim „Halberd”. 27 września konwój opuścił Gibraltar. Przewoził zaopatrzenie i 2600 żołnierzy dla garnizonu na Malcie. Przydzielono mu eskortę 3 pancerników, lotniskowca, 5 krążowników i 18 niszczycieli. Wyprawę bezpośrednio poprzedził sukces okrętu podwodnego „Upholder”, który posłał na dno trzy transportowce nieprzyjacielskie: „Neptunia”, „Oceania” i „Vulcania”. Wróćmy jednak do operacji „Halberd”. Konwój dotarł na wyspę 28 września. Po drodze przeżywał drobne kłopoty, gdy zatopiony został transportowiec „Imperial Star”. Pancernik „Nelson”, trafiony torpedą, notował uszkodzenia. Włosi zdecydowali się wypuścić w morze potężną flotę z pancernikami „Vittorio Veneto” i „Littorio” w składzie, ale z jakichś powodów zawrócili i nie sprokurowali starcia z Brytyjczykami. Możemy podejrzewać, iż dotychczasowe klęski odegrały ważną rolę psychologiczną, co blokowało wszelkie śmiałe plany Supermariny. W efekcie – znowu obyło się bez starcia. Tymczasem dowództwo Kriegsmarine dojrzało do decyzji o wysłaniu na Morze Śródziemne niemieckich okrętów podwodnych. 13 września Hitler wydał rozkaz, w którym czytać możemy o 6 U-Bootach oddelegowanych do walki w śródziemnomorskim akwenie. Przeciwwagą dla tych sił mógł być Force „K” utworzony 21 października 1941 roku. Na Maltę odesłano krążowniki „Aurora” i „Penelope”, którym przydzielono do pomocy niszczyciele „Lance” i „Lively”. Dowództwo nad zespołem objął kmdr W.G. Agnew. Szybko miał okazję sprawdzić się w boju, bo już w pierwszych dniach listopada zaangażował się w walkę przeciwko włoskiej wyprawie konwojowej. Listopad był zresztą fatalnym miesiącem dla włoskich zaopatrzeniowców. Szacowano, iż ponad 50% statków przesyłanych do Afryki poszło na dno. Sprawnie operujący Brytyjczycy mieli też wsparcie innych nacji, w tym Polaków. Polski okręt podwodny „Sokół” 28 października posłał na dno krążownik „Citta di Palermo”. Wróćmy jednak do Force „K”. 8 listopada Włosi postanowili wypuścić w morze silny zespół transportowców płynących do Afryki Północnej. Wśród statków znajdowały się dwa niemieckie transportowce „Duisburg” i „San Marino” oraz pięć włoskich „Rina Corado”, „Sagitta”, „Maria”, „Minatitlan”, „Conte di Misurata”. Supermarina oddelegowała do osłony bardzo silną wyprawę z 2 krążownikami „Trieste” i „Trento” oraz 4 niszczycielami „Alpino”, „Bersagliere”, „Fuciliere” i „Granatiere”. Dodatkowo do eskorty oddelegowano 6 niszczycieli („Euro”, „Fulmine”, „Grecale”, „Libeccio”, „Maestrale” i „Oriani”). Na wieść o wyprawie Włochów kmdr Agnew postanowił wypuścić w morze swój zespół i wraz z Force „K” już w nocy z 8 na 9 listopada nawiązał kontakt z wrogiem. Efektem porannego starcia było zniszczenie siedmiu statków konwoju oraz niszczyciela „Fulmine”. Uszkodzone zostały „Grecale” i „Euro”, a o nieudolności włoskiego dowództwa niech poświadczy fakt, iż na wieść o zaatakowaniu konwoju krążowniki po prostu oddaliły się, nie uczestnicząc w starciu. Wywołało to oburzenie niemieckich wojskowych, a gen. Rommel oceniał, iż szanse na zwycięstwo zostały nie tyle pogrzebane, co zatopione na Morzu Śródziemnym. Krytyka, jaka spadła na Supermarinę, była uzasadniona. Mimo przewagi liczebnej włoscy dowódcy nie chcieli angażować się w bitwy morskie, pozostawiając transportowce na pastwę losu. Jeszcze w listopadzie Force „K” posłał na dno dwa zbiornikowce „Maritza” i „Procida”, co stanowiło cios w samo serce Afrika Korps. Oddziały niemieckie zostały pozbawione dostaw paliwa, którego tak brakowało w pustynnych bojach. Łącznie w 1941 roku okręty brytyjskie posłały na dno statki o tonażu 821 tys. BRT, co było efektem wzmożonej działalności w ostatnim kwartale. Jak się jednak okazało, grudzień nie był do końca szczęśliwy dla okrętów Royal Navy. Najpierw jednak kilka słów o sukcesie polskiego okrętu podwodnego „Sokół” i zniszczeniu dwóch cennych okrętów Royal Navy. Po zatopieniu krążownika „Citta di Palermo” polska załoga udanie zaatakowała i zniszczyła 19 listopada niszczyciel „Ascari”. Jakby w odpowiedzi na straty, 25 listopada „U-331” dokonuje udanego ataku torpedowego na pancernik „Barham” i zatapia brytyjski okręt. 900 ludzi idzie na dno, przy czym uratowany został zasłużony w boju adm. Pridham-Wippel. Wcześniej, bo 13 listopada doszło do tragedii lotniskowca „Ark Royal”. Okręt najpierw został zaatakowany przez „U-205”, a następnie trafiony torpedą z „U-81” . Mimo iż podjęto się akcji ratunkowej, lotniskowiec szybko nabierał wody i wieczorem poszedł na dno. 13 grudnia doszło do bitwy u Przylądka Bon, podczas której 4 niszczyciele kmdr Stokesa („Sikh”, „Maori”, „Legion” i „Isaac Sweer”) zaatakowały dwa krążowniki włoskie – „Alberto di Giusano” i „Alberico di Barbiano”. Udany atak torpedowy umożliwił zatopienie obu jednostek. Był to ostatni tak spektakularny sukces w tym kwartale, a Brytyjczycy woleliby zapewne, aby 1941 rok skończył się właśnie 13 grudnia. Nazajutrz bowiem niemiecki U-Boot „U-557” zatopił w rejonie Aleksandrii krążownik „Galatea”. Trzy dni później doszło zaś do pierwszej bitwy pod Syrtą, która miała okazać się srogą lekcją dla brytyjskich marynarzy. Obie strony próbowały przeprowadzić operacje konwojowe z zaopatrzeniem dla Afryki Północnej i Malty. 16 grudnia wyruszył włosko-niemiecki transport ze statkami „Ankara”, „Monginevro”, „Napoli” oraz „Pisani”, którym przydzielono eskortę 8 niszczycieli. Następnie połączyły się z pancernikiem „Caio Duilio”, krążownikami „Muzio Attendolo Sforza”, „Emanuele Filiberto Duco d’Aosta”, „Raimondo Mantecuccoli” oraz 12 niszczycielami. Jakby tego było mało, Supermarina oddelegowała do operacji najgroźniejsze pancerniki „Littorio”, „Caio Duilio” i „Giulio Cesare”, którym towarzyszyły krążowniki „Gorizia” i „Trento” oraz 10 niszczycieli w charakterze osłony (dane za „Morze Śródziemne w ogniu”, Andrzej Perepeczko). Potężna wyprawa była łakomym kąskiem dla floty brytyjskiej, która jednak początkowo nie orientowała się w założeniach planu Regia Marina. Pech chciał, iż dokładnie w tym samym czasie z Aleksandrii wypuszczono na Maltę konwój z krążownikami „Carlisle”, „Euryalus” i „Naiad” oraz 14 niszczycielami kmdr Viana. Do spotkania zespołów doszło w rejonie Zatoki Wielka Syrta. 17 grudnia obie grupy otrzymały informacje o obecności i położeniu przeciwnika. Włosi chcieli doprowadzić do starcia przez zapadnięciem zmierzchu, korzystając z dobrej widoczności. W efekcie przed 18.00 otwarli ogień. Żadna ze stron nie uzyskała poważniejszych trafień (uszkodzony został australijski niszczyciel „Nizam”). Wymiana strzałów była raczej bezmyślną kanonadą, która nie mogła zakończyć się sukcesem. Gdy Włosi odeszli na północ, Brytyjczycy kontynuowali podróż na Maltę. Po dostarczeniu transportowca „Breconshire” z wyspy ruszyła wyprawa mniejszych jednostek, które miały dopaść włoski konwój. Wyprawa złożona głównie z sił Force „K” wpadła jednak w nocy z 18 na 19 grudnia na pole minowe w okolicach Trypolisu, co zakończyło się zatonięciem krążownika „Neptune”. Próbujący ratować okręt niszczyciel „Kandahar” spotkał podobny los – jednostka poszła na dno. Wreszcie ciężkie uszkodzenia notowano na krążownikach „Penelope” i „Aurora”. Zwieńczeniem tragedii alianckich okrętów była noc z 19 grudnia, gdy w porcie w Aleksandrii uszkodzone zostały pancerniki „Queen Elizabeth” i „Valiant”. Był to efekt śmiałego ataku włoskiego okrętu podwodnego „Scire”, który spuścił tzw. „żywe torpedy”. Ładunki wybuchowe dokonały groźnych szkód, wyłączając z walki obie jednostki. Wybuch uszkodził również niszczyciel „Jervis”.

W grudniu 1941 roku i styczniu 1942 roku na Sycylię ponownie zaczęły przybywać niemieckie samoloty. Tym razem rozmieszczono tam II Korpus Lotniczy gen. Alberta Kesselringa. Doświadczeni lotnicy zostali przeniesieni głównie z frontu wschodniego, aby podjąć się walki z brytyjskimi okrętami i lotnictwem startującym głównie z bazy na Malcie. Straty brytyjskiej floty w ostatnim kwartale 1941 roku mocno skomplikowały sytuację w basenie Morza Śródziemnego. W połączeniu z sukcesami niemieckich wojsk lądowych w Afryce Północnej dawało to obraz zbliżającej się przegranej. Jerzy Lipiński używa nawet słów „widmo klęski na Morzu Śródziemnym” i trudno nie przyznać mu racji, gdy weźmie się pod uwagę tragiczną sytuację Malty oraz zniszczenia poczynione wśród jednostek Royal Navy. Wyspa stała się celem zaciekłych ataków Luftflotte II, a słabnąca obrona przeciwlotnicza nie była w stanie nawiązać równej walki z przeważającym wrogiem. Nie można się zatem dziwić niemieckim planom zajęcia Malty, co umożliwiłoby kontrolowanie niemal całości basenu Morza Śródziemnego. W pierwszym kwartale 1942 roku sytuacja wyspy była tragiczna. Brakowało żywności i zaopatrzenia – władze nakazały zmniejszenie racji żywnościowych, co miało zapobiec klęsce głodu. Mimo usilnych prób zapobiegania katastrofie widmo wyniszczenia ludności i niewielkiego garnizonu zajrzało Brytyjczykom w oczy, wobec czego w 1942 roku to Malta była głównym celem kolejnych konwojów. Już styczeń pokazał, iż operacje transportowe przebiegać będą pod dyktando włoskiej floty i niemieckiego lotnictwa. Ledwie kilka statków dotarło do Malty, w tym 27 stycznia „Breconshire”. O wiele lepiej prezentowały się wyprawy włoskich transportowców, które kursowały teraz do Afryki Północnej bez większych przeszkód. W tym samym miesiącu „U-113” posłał na dno niszczyciel „Gurkha”. W dniach 23-24 stycznia Brytyjczykom udało się zatopić transportowiec „Victoria”, co jednak było zasługą samolotów startujących z Egiptu. Włoski konwój dotarł jednak do Afryki Północnej. Już 14 lutego niemieckie lotnictwo zatapia transportowce “Rowallen Castle” i „Clan Chattan” wiozące zaopatrzenie na Maltę. Dodatkowo cały czas prowadzone są akcje powietrzne przeciwko wyspie, a Luftwaffe wykonuje ponad 3000 lotów w samym tylko lutym. Obrona przeciwlotnicza Malty, osłabiona brakiem samolotów myśliwskich, nie jest w stanie dłużej bronić się przed naporem sił przeciwnika. Wicemarsz. Lloyd, kierujący na wyspie poczynaniami lotnictwa, wezwał dowództwo do wsparcia garnizonu. Zaowocowało to trzema wyprawami lotniskowca „Eagle” w marcu 1942 roku, podczas których dostarczono 31 myśliwców. 20 kwietnia operację powtórzono, tym razem przy udziale amerykańskiego lotniskowca „Wasp”, co umożliwiło dostarczenie dalszych 47 Spitfire’ów. Zespół otrzymał bardzo silne wsparcie osłony z pancernikiem „Renown”, krążownikami „Cairo” i „Charybdis” oraz 11 niszczycielami. Operacja otrzymała kryptonim „Calendar”. Podobną eskortę przydzielono „Wasp” i „Eagle” podczas kolejnej operacji, „Bowery”, 9 maja 1942 roku. Tym razem na Maltę dotarło 60 Spitfire’ów. Umożliwiło to sformowanie pięciu dywizjonów lotniczych, które od tej pory broniły wyspy. Szybko jednak zanotowano straty w stanie liczebnym myśliwców, jednakże wsparcie lotniskowców i zwycięstwa powietrzne umożliwiły zniwelowanie różnicy między Brytyjczykami a Niemcami. W kolejnych trzech operacjach zainicjowanych przez „LB” 18 maja na Maltę dotarło jeszcze ponad 70 Spitfire’ów.

Wróćmy jednak do marca 1942 roku. Dramatyczna sytuacja Malty zmusiła Brytyjczyków do podjęcia najwyższego ryzyka – postanowiono dostarczyć zaopatrzenie za wszelką cenę, nie bacząc na zagrożenie. Doprowadziło to do tzw. drugiej bitwy pod Syrtą. 20 marca wyruszył konwój złożony z czterech statków transportowych („Breconshire”, „Clan Campbell”, „Pampas” i „Talbot”), którym towarzyszyły krążowniki „Carlisle”, „Cleopatra”, „Dido” i „Euryalus” oraz 16 niszczycieli . Z wyspy naprzeciw wyprawie wysłano krążownik „Penelope” i niszczyciel „Legion” wydzielone z Force „K”. Dowództwo objął kmdr Vian. Nazajutrz obie grupy okrętów połączyły się na południe od wyspy. O 17.00 niemiecki zwiad lotniczy zameldował dowództwo o zauważeniu silnej wyprawy nieprzyjaciela. Tymczasem okręt podwodny „P-36” informował Viana o dostrzeżeniu ruchu wśród okrętów włoskich, które od 21 marca opuszczały porty, kierując się w stronę alianckiego konwoju. Vian miał świadomość, iż prawdopodobnie dojdzie do starcia z przeważającym wrogiem, jednak nie zdecydował się na odwrót. Co więcej, natychmiast rozpoczął przygotowania do bitwy, tworząc nowy szyk bojowy z sześcioma dywizjonami niszczycieli – „Jervis”, „Kelvin, „Kingston” i „Kipling”, dalej „Legion” współdziałający z krążownikami „Penelope” i „Dido”, 3. dywizjon z „Zulu” i „Hasty”, czwarty z „Cleopatrą” i „Euryalusem” (dwa krążowniki), kolejny z niszczycielami „Hero”, „Havelock”, „Sikh” i „Lively” i wreszcie 6. dywizjon z „Carlisle” oraz niszczycielami „Avon Vale”, „Eridge”, „Beaufort”, „Dulverton”, „Hurworth” oraz „Southwold”, przy czym ostatnia piątka miała płynąć razem z konwojem. Potężna osłona konwoju była jak najbardziej uzasadniona, zważywszy na tragiczną sytuację Malty. Transportowce musiały dojść na wyspę, jeśli alianci chcieli myśleć o jej utrzymaniu. Około 14.30 wyprawa brytyjska dostrzegła sylwetki włoskich okrętów bojowych. Transportowce wraz z eskortą odbiły od głównych sił i obrały kurs bardziej zachodni. Reszta miała związać nieprzyjaciela walką. Po 15.00 doszło do wymiany ognia, jednakże kanonada żadnej ze stron nie przyniosła skutków w postaci trafień. Warto zatrzymać się w tym miejscu i powiedzieć, jakimi siłami dysponowali Włosi. Adm. Iachino miał do dyspozycji pancernik „Littorio”, krążowniki „Giovanni della Bande Nere”, „Gorizia” i „Trento” oraz 10 niszczycieli („Alfredo Oriani”, „Alpino”, „Ascari”, „Aviere”, „Bersagliere”, „Fuciliere”, „Geniere”, „Grecale”, „Lanciere”, „Scirocco”). Około 16.40 siły Viana dostrzegły pancernik „Littorio” w asyście 4 niszczycieli. Następnie wywiązała się walka z użyciem artylerii pokładowej. Trafiony został „Havock”. „Sikh”, „Lively” i „Hero” przystąpiły do ataku torpedowego. Następnie podobnego manewru spróbowały okręty z 1. dywizjonu kmdr Polanda. Podczas próby ataku uszkodzony został „Kingston”. Następnie pociski dosięgły także „Lively”, kiedy siły kmdr Mickletwaita próbowały kolejnego natarcia torpedowego. Późnym popołudniem obie strony oddaliły się od siebie, a Vian nakazał zmaksymalizowanie prędkości konwoju, aby dotarł on na Maltę przed ponownym natarciem wroga. Rankiem nad wyprawą pojawiły się niemieckie samoloty, które kilkukrotnie próbowały ataku. W konsekwencji uszkodzony zostały „Clan Campbell”. Następnie brytyjskie okręty doholowały go do portu. Pozostałe jednostki osiągnęły Maltę o 9.30 23 marca. Bitwa pod Syrtą była zakończona. Jej efektem były uszkodzenia niszczycieli „Havock”, „Lively” i „Kingston” oraz krążowników „Penelope” i „Cleopatra”. Kilka jednostek notowało pomniejsze uszkodzenia. Strona włoska uchroniła się od większych strat – „Littorio” zanotował kilka niewiele znaczących trafień. Dopiero podczas powrotu Włochom przestało sprzyjać szczęście, gdy w wyniku ciężkiego sztormu na dno poszły niszczycieli „Lanciere” i „Scirocco”. Tymczasem na Malcie...

Jeszcze nie zdążono wyładować bezcennego zaopatrzenia dla wyspy, a już nad portem pojawiły się niemieckie samoloty, które dokonały nalotu na zacumowane transportowce. W kolejnych dniach „Breconshire”, „Pampas” i „Talabot” zostały zatopione. W efekcie tylko 5000 ton zaopatrzenia dotarło na wyspę. Niemieckie lotnictwo coraz częściej pojawiało się nad wyspą i już w kwietniu niszczyciel „Lance” zostaje zatopiony w wyniku bombardowania samolotów Państw Osi. 11 maja dalsze naloty niemieckich lotników doprowadzają co zniszczenia niszczycieli „Kipling” i „Lively”, które płynęły w konwoju na Maltę. W tym samym miesiącu dały się im jednak we znaki załogi brytyjskich myśliwców przysyłanych na wyspę w ostatnim czasie. W efekcie straty Luftwaffe wzrosły w porównaniu do wcześniejszego okresu, co napawało aliantów optymizmem przed dalszymi starciami. Mimo tego niemieckie dowództwo, zauważając ewidentną słabość garnizonu wyspy oraz spore straty floty brytyjskiej, postanowiło rozpocząć przygotowania do operacji zajęcia Malty, której nadano kryptonim „Hercules”. Ostatecznie jednak plan zarzucono ze względu na wiosenne i letnie działania na froncie wschodnim oraz ofensywę na froncie afrykańskim. Można powiedzieć, iż decyzja o zaniechaniu operacji była błędna z prostej przyczyno – pozostawienie ważnego punktu oporu aliantów na Morzu Śródziemnym wpłynęło znacząco na potencjał niemieckich wojsk w Afryce Północnej, gdzie latem 1942 roku trwały zacięte walki, które umożliwiły Brytyjczykom odepchnięcie sił gen. Rommla na zachód. Zwycięstwo w bitwie pod El Alamein umożliwiło 8. Armii kontruderzenie, które przyczyniło się do końcowego tryumfu w kampanii. Dopiero czerwiec zmienił znacząco położenie brytyjskiej floty i bazy na Malcie. Royal Navy podjęła się bowiem szeregu akcji konwojowych, których powodzenie miało przesądzić o utrzymaniu wysepki w rękach aliantów. Pierwsza z nich, a w zasadzie dwie przeprowadzone niemal równolegle miały miejsce w połowie czerwca 1942 roku. 12 czerwca z Gibraltaru wyszła pierwsza wyprawa 6 transportowców osłaniana przez pancernik „Malaya”, lotniskowce „Argus” i „Eagle” oraz krążowniki „Charybdis”, „Kenya” i „Liverpool” wspomagane przez niszczyciele (operacja „Harpoon”). Do pierwszego starcia z włoskimi siłami lotniczymi doszło rankiem 14 czerwca. Trafiony został „Liverpool”, który musiał wrócić do Gibraltaru. Wśród statków transportowych zanotowano zatopienie „Tanimbar”. W tym samym czasie Włosi wysłali na Morze Śródziemne silny zespół 2 krążowników „Raimondo Montecuccoli” i „Eugenio di Savoia” oraz 5 niszczycieli „Alfredo Oriani”, „Ascari”, „Lanzerotto Malocello”, „Premuda” i „Ugolino Vivaldi” wiceadm. de Zara. 15 czerwca około godz. 7.00 dochodzi do starcia pomiędzy obydwoma zespołami. Celny ogień Włochów uszkodził transportowce „Bedouin” (następnie zatonął) i „Patridge”. Niszczyciele Royal Navy bezskutecznie próbują ataków torpedowych. Od rana trwa również natarcie lotnictwa, które 15 czerwca zatapia „Burdwan”, „Chant” i „Kentucky”. Wreszcie konwój dotarł na Maltę. Zdziesiątkowane okręty otrzymały jeszcze jeden bolesny cios, gdy niemal u wybrzeży wyspy polski niszczyciel „Kujawiak” wpadł na minę i zatonął. Uszkodzenia, w podobnych zresztą okolicznościach, notowały niszczyciele „Badsworth” i „Matchless”. Udało się jednak dostarczyć zaopatrzenie z dwóch statków, co przy krytycznej sytuacji Malty było niezbędne. Jeszcze gorsze efekty przyniosła operacja „Vigorous” – przerzucenia zaopatrzenia z Aleksandrii. W dniach 11-13 czerwca kolejne transportowce wychodziły z północnoafrykańskich portów, by sformować pokaźny konwój 10 statków osłanianych przez 8 krążowników („Arethusa”, „Birmingham”, „Cleopatra”, „Coventry”, „Dido”, „Euryalus”, „Hermione” i „Newcastle”) i 27 niszczycieli kmdr Viana. Włosi, na wieść o operacji konwojowej nieprzyjaciela, wypuścili w morze zespół z pancernikami „Littorio” i „Vittorio Veneto”, krążownikami „Gorizia”, „Trento”, „Giuseppe Garibaldi” i „Emanuele Filiberto Duce d’Aosta” oraz 10 niszczycielami pod dowództwem adm. Iachino. Brytyjskie lotnictwo wykryło przeciwnika niemal natychmiast, o czym informowano Viana. Ten, nie chcąc przesadnie ryzykować spotkania, postanowił zawrócić swoje siły do Aleksandrii. Odwrót wykonano w nocy z 14 na 15 czerwca. 16 czerwca okręty dotarły do Afryki Północnej, choć po drodze nie ustrzegły się ataku ścigaczy nieprzyjaciela, który uszkodził „Newcastle” i doprowadził do zatopienia niszczyciela „Hasty”. Wreszcie „Hermione” dopadł niemiecki U-Boot, który posłał na dno krążownik po celnym ataku torpedowym. Rankiem 15 czerwca RAF próbował zaatakować siły włoskie, co zaowocowało trafieniem „Trento” – uszkodzony okręt został później dobity przez okręt podwodny „Umbra”. Lekko uszkodzony został „Littorio”. Niepowodzenie operacji „Vigorous” było silnym ciosem dla brytyjskiej marynarki. Fiasko założeń taktycznych i nadspodziewanie dobra postawa Włochów mogły zaskakiwać. Nie można się jednak dziwić, iż w kolejnych tygodniach ponowiono próbę przebicia się do Malty. Opracowano plan operacji „Pedestal”, która okazała się kluczowa dla utrzymania wyspy. Po raz kolejny z Gibraltaru miał wyjść konwój z bardzo silną eskortą. Tym razem w grę wchodziło 14 transportowców osłanianych przez pancerniki „Rodney” i „Nelson”, krążowniki „Cairo”, „Charybdis”, „Kenya”, „Manchester”, „Nigeria”, „Phoebe” oraz „Syrius”, lotniskowce „Eagle”, „Indomitable” i „Victorious” (z „Furious” miały wystartować samoloty wspierające lotnictwo na Malcie), krążowniki oraz 24 niszczyciele. Całość sił podzielono na Force „X” i Force „Z”. Brytyjczycy planowali także przeprowadzenie akcji dywersyjnej, która odciągnęłaby siły niemiecko-włoskie od głównego konwoju. Niestety, ten został dostrzeżony 10 sierpnia. Następnego dnia do ataku przystąpił okręt podwodny „U-73”, który zatopił „Eagle”. Aż 17 samolotów zostało zniszczonych. Jeszcze tego samego dnia konwój był obiektem zaciekłych ataków lotnictwa. Kolejnego dnia naloty powtórzyły się z jeszcze większym natężeniem. Mimo niezwykłej ofiarności obrońców wieczorem bomby dosięgły lotniskowiec „Indomitable”, który został silnie uszkodzony. Konwój atakowały również włoskie i niemieckie okręty podwodne, które po godz. 20.00 trafiły krążownik „Cairo”. Uszkodzony okręt został następnie zatopiony przez załogę. Uszkodzony został także „Nigeria”, który wkrótce zawrócił do Gibraltaru w asyście trzech niszczycieli. Po 21.00 torpedy wystrzelone przez okręt podwodny „Alagi” dosięgły krążownik „Kenya”. Cały czas trwało również polowanie na statki transportowe, które jeden po drugim otrzymywały trafienia i kończyły swój rejs na Maltę. W nocy z 12 na 13 sierpnia torpeda dosięgła również krążownik „Manchester”, który po ewakuacji załogi poszedł na dno. Sprawcy nieszczęścia okrętu, włoskie ścigacze, przystąpiły teraz do szturmu na statki transportowe. Rankiem do boju ruszyło lotnictwo, które zatopiło transportowiec „Waimarama”. Do wieczora uszkodzono niemal wszystkie transportowce. Tylko trzy zdołały 13 sierpnia dopłynąć do wyspy – „Melbourne Star”, „Port Chalmers”, „Rochester Castle”. Nazajutrz do portu dobił „Brisbane Star”. Wreszcie 15 sierpnia na Maltę przybył zbiornikowiec „Ohio” – uszkodzony w taki sposób, iż tylko cudem utrzymywał się na powierzchni. Niezwykłe poświęcenie załogi i jej dowódcy kpt. Masona zostało docenione przez dowództwo, które przyznało marynarzom honorowe odznaczenia. „Ohio” przez trzy dni był atakowany ze wszystkich stron, a mimo tego nie uległ presji nieprzyjaciela. Łączne straty wyprawy były jednak ogromne i wyniosły zatopione lotniskowiec „Eagle”, krążowniki „Cairo” i „Manchester” oraz niszczyciel „Foresight”, a także uszkodzone jednostki, wśród których wymienić trzeba krążowniki „Kenya” i „Nigeria”. Z 14 posłanych na Maltę transportowców, aż 9 poszło na dno. Pięć dotarło jednak do celu, co w jakimś stopniu zrealizowało założenia ambitnego planu. Utrzymanie Malty kosztowało ogromną ilość okrętów, ale zwycięstwo taktyczne w bitwie o wyspę pozwoliło przesądzić losy batalii o Morze Śródziemne.

13 września alianci próbowali przeprowadzić śmiałą operację desantową w rejonie Tobruku. Ambitny plan zakładał podejście eskadry z niszczycielami „Zulu” i „Sikh” oraz 21 ścigaczy do wybrzeża afrykańskiego, a następnie wyrzucenie na ląd kilkuset żołnierzy. Niemieckie baterie działały jednak na tyle sprawnie, iż operacja nie tylko zakończyła się klęską, ale i zatopione zostały oba niszczyciele, a dodatkowo krążownik „Coventry” ubezpieczający akcję. O wiele bardziej trafionym pomysłem był plan operacji „Torch”, która miała rozstrzygnąć losy wojny w Afryce Północnej. Alianckie siły lądowe dowodzone przez gen. Eisenhowera zostały przewiezione na pokładach potężnej floty 600 statków i okrętów wojennych, a następnie desantowały w Maroku i Algierii. Podczas próby wdarcia się do Algieru zatopiony został niszczyciel „Brooke”. Pod Arzeu zatonęły kanonierki „Walney” oraz „Hartland”. Brytyjczycy zatopili w tym rejonie francuski niszczyciel „Tramontane”, obawiając się, iż siły adm. Darlana będą interweniować. 9 listopada podobny los spotkał niszczyciel „Epervier”. Pod Casablancą 8 listopada doszło do starcia sił francuskich i amerykańskich, które zakończyło się zatopieniem krążownika „Primauguet” oraz niszczycieli „Bulonnais”, „Brestois”, „Fougueux” oraz „Frondeur”. W kolejnych dniach na dno poszło jeszcze siedem francuskich okrętów podwodnych, której jednak najczęściej niszczyły same załogi. Samozatopienie było zresztą najrozsądniejszym wyjściem w sytuacji, gdy okręty mogły zostać zajęte przez którąkolwiek ze stron. Adm. Darlan po raz kolejny dał się poznać jako człowiek zdeterminowany i zdecydowany. Gdy 27 listopada do Tulonu wtargnęły siły niemieckie, Francuzi postanowili zatopić znajdującą się tam potężną flotę. W efekcie na dno poszły pancerniki „Dunkerque”, „Provence” i „Strasbourg”, krążowniki „Algerie”, „Colbert”, „Dupleix”, „Foch”, „Jean de Vienne”, „La Galissonniere” oraz „Marseillaise”, a także 30 niszczycieli, 16 okrętów podwodnych. Dramatyczna decyzja podyktowana była desperacją Francuzów, dla których oddanie okrętów było gorsze od porażki. Trzeba jednak przyznać, iż uchroniło to flotę aliancką od przechwycenia sił tulońskich przez Niemców. Lądowanie aliantów w Algierii i Maroku zainicjowało kolejną ofensywę lądową, która w maju 1943 roku zakończyła się ostatecznym tryumfem w Afryce Północnej. Sukces sił desantowych nie oznaczał oczywiście końca strat ponoszonych przez marynarkę wojenną sił sprzymierzonych na Morzu Śródziemnym. 2 grudnia doszło do bitwy pomiędzy siłami Royal Navy a włoskim konwojem i jego eskortą. Siłom adm. Harcourta udało się zatopić włoskie transportowce oraz niszczyciel „Folgore”. Uszkodzone zostały „Camicia Negra” oraz „De Recco”. Sukces byłby pewnie bardziej okazały, gdyby nie uderzenie niemieckiego lotnictwa, które 3 grudnia posłało na dno niszczyciel „Quentin”. Nazajutrz Amerykanie zbombardowali Neapol, gdzie zatopiony został krążownik „Muzio Attendolo”. Jakby odpowiedzią na ten atak było śmiałe uderzenie włoskiej łodzi podwodnej „Ambra”, która 11 grudnia posłała na dno 2 alianckie transportowce, dokonując dywersji w algierskim porcie. Pierwsze półrocze 1943 roku nie obfitowało w akcje obu stron. W styczniu Brytyjczycy dokonali ataku na port w Palermo, gdzie „żywe torpedy” zatopiły krążownik „Ulpio Traiano”. Cztery dni później zniszczony został ostatni włoski konwój do Libii, gdy Royal Navy posłała na dno frachtowiec „d’Annunzio”. Właściwie jedynym ciekawszym wydarzeniem była bitwa z dnia 16 kwietnia, kiedy to brytyjskie niszczyciele „Pakenham” i „Paladin” zatopiły włoski torpedowiec „Cigno”, Towarzyszący mu „Cassiopea” zdołał ujść z życiem. Uszkodzony „Pakenham” został dobity przez Brytyjczyków. Szacuje się (Andrzej Perepeczko, Jerzy Lipiński), iż w okresie listopada 1942-maj 1943 zatopione zostają 24 włoskie niszczyciele i torpedowce. W samym tylko marcu i kwietniu na dno poszło 69 statków Osi, których łączny tonaż szacowany jest na 128 tys. BRT. W maju 1943 roku kapitulowały włoskie i niemieckie wojska walczące w Afryce Północnej. Teraz głównym zadaniem alianckiej floty było przeprowadzenie operacji „Husky” – inwazji na włoską Sycylię.

Przygotowania do operacji „Husky” rozpoczęto w czerwcu, gdy zajęte zostały włoskie wyspy Pantalleria, Lampedusa i Lampione (11-13 czerwca). Wcześniej dokonano szeregu nalotów na włoskie porty. 5 czerwca w La Spezia uszkodzony został pancernik „Vittorio Veneto”. Następnie alianci zgromadzili siły niezbędne do przeprowadzenia desantu na Sycylię. 10 lipca potężna armada złożona z ponad 2500 statków i okrętów wyładowała żołnierzy na brzegach włoskiej wyspy. Zacięte walki trwały do połowy sierpnia, gdy Sycylia została ostatecznie zdobyta. Nieśmiałe kontrataki floty włoskiej można właściwie przemilczeć. Godne odnotowania było zatopienie okrętów podwodnych „Flutto”, „Accaio”, „Argento”, „Ascianghi”, „Micca”, „Nereide”, „Remo” i „Romolo” oraz niemieckich „U-375”, „U-409” i „U-561”. Straty marynarki wojennej aliantów były znikome, głównie jako uszkodzenia. W międzyczasie doszło do przewrotu polityczne we Włoszech – 25 lipca Benito Mussolini został aresztowany. Następnie 3 września nowe władze podpisały porozumienie o zawieszeniu broni. Wreszcie 8 września podano je do wiadomości, co spotkało się z wrogim przyjęciem przez Niemców, którzy z miejsca zajęli włoskie terytorium. Nazajutrz alianci wysadzili desant pod Salerno. Tego samego dnia wzięli pod komendę część włoskiej floty, która natychmiast stała się obiektem ataków niemieckiego lotnictwa. Zatopiony został m.in. pancernik „Roma”. Kapitulacja Włoch i zaangażowanie aliantów na tamtejszym froncie właściwie zakończyły bitwę na Morzu Śródziemnym. Z wydarzeń, które miały miejsce po wrześniu 1943 roku odnotować należy wielkie operacje desantowe, które jednak wobec braku godnego przeciwnika nie mogą być rozpatrywane w kategoriach walk. Nie oznacza to jednak, iż wraz z połową 1943 roku na Morzu Śródziemnym wygaszono wszystkie starcia. Aktywne pozostawało niemieckie lotnictwo oraz okręty podwodne operujące w tym rejonie. Prześledzimy zatem najważniejsze wydarzenia, jakie miały miejsce w rejonie akwenu, poczynając od kapitulacji Włochów.

Część włoskiej floty, która nie została zajęta przez aliantów, dostała się w ręce Niemców, którzy albo samodzielnie obsadzili jednostki, albo wykorzystali włoskich faszystów, których wciąż wspierali III Rzeszę. Jednocześnie jednak od końca 1943 roku pod komendę aliantów przekazane zostały okręty podległe Wolnym Francuzom i gen. de Gaulle, wśród których znajdowały się m.in. 3 pancerniki („Richelieu”, „Jean Bart” i „Lorraine”), lotniskowiec, 9 krążowników czy 13 niszczycieli. Siły te walnie przyczyniły się do końcowego tryumfu sprzymierzonych, wspomagając ich również na innych frontach. 22 stycznia 1944 roku alianci dokonali lądowania pod Anzio, co umożliwiło stworzenie przyczółku po drugiej stronie Linii Gotów. Do operacji „Shingle”, nad którą dowodzenie objął gen. Lucas, zaangażowano m.in. 4 krążowniki i 24 niszczyciele. Koncentracja floty u wybrzeży włoskich przyczyniła się do zatopienia niszczyciela „Janus” i krążownika „Spartan”, które jeszcze w styczniu 1944 roku uległy pod naporem lotnictwa niemieckiego i zostały zatopione. W kolejnych miesiącach sukcesy obu stron notowane były dość rzadko. Przełomem w walkach na Morzu Śródziemnym było lądowanie wojsk alianckich w dniu 15 sierpnia na południowych wybrzeżach Francji. W połączeniu z zajęciem Normandii był to poważny cios zadany niemieckiej armii. Operacja desantowa objęła na południu 2100 rozmaitych okrętów i statków sił sprzymierzonych. Potężna armada dostarczyła blisko 87 tys. żołnierzy, którzy rozpoczęli mozolny marsz w kierunku północnym i północno-zachodnim. Straty obu stron na morzu były znikome. Nawet ataki niemieckich U-Bootów nie były już tak groźne, choć Jerzy Lipiński szacuje, iż łączna liczba zatopionych statków sił sprzymierzonych przez 66 niemieckich okrętów podwodnych wyniosła 95 statków o łącznym tonażu 449 206 BRT. Włosi dołożyli dalsze 6 statków. Brytyjskie okręty podwodne mogły poszczycić się lepszym dorobkiem 286 statków zatopionych (tonaż 1 030 960 BRT). Na koniec podwodnych zmagań 18 września polski niszczyciel „Garland” zatopił niemiecki „U-407” w pobliżu wyspy Kythera. Sześć dni później alianckie lotnictwo zatapia u wybrzeży greckich niemieckie okręty podwodne „U-565” i „U-596”. W październiku toczono walki u wybrzeży Grecji, gdzie desantowały wojska aliantów. 12 października zajęte zostały Ateny. Wśród ważniejszych starć wymienić trzeba 20 października, gdy brytyjskie okręty zatopiły barki przewożące niemieckich żołnierzy z Dubrovnika i 1 listopada, gdy Brytyjczycy posłali na dno torpedowiec „TA 20”. Na tym właściwie zakończyły się walki na Morzu Śródziemnym, a ostatnim ich akcentem było zniszczenie torpedowców „TA 24” i „TA 29” w dniu 28 marca 1945 roku. Dzieła zniszczenia dokonały niszczyciele „Lookout” i „Meteor”. Na początku maja 1945 roku siły niemieckie skapitulowały we Włoszech.

Bitwa na Morzu Śródziemnym była jednym z ważniejszych elementów składających się na obraz II wojny światowej. Jej wartość wyraża się przede wszystkim w liczbach – ilości zaangażowanych wojsk niemieckich i włoskich na frontach bałkańskim, afrykańskim, a później włoskim, liczbie zatopionych przez obie strony statków (Brytyjczycy posłali na dno 3082 okręty o tonażu 4 147 453 BRT) i czasie, którego tak brakowało Niemcom na kolejnych arenach zmagań. Ciężar działań spoczywających na barkach marynarzy umożliwił wydatniejsze opieranie się agresji hitlerowskiej na innych frontach, co przełożyło się oczywiście na sytuację armii radzieckiej na wschodzie. Z kolei zaangażowanie Niemców w tak wielu kampaniach uniemożliwił im wydatniejsze wspieranie własnych wojsk walczących w Afryce Północnej i Regia Marina, która ewidentnie nie radziła sobie z doskonale poukładanym przeciwnikiem. W efekcie bitwa na Morzu Śródziemnym odegrała kluczową rolę w zwycięstwach aliantów w szeregu kampanii, co w konsekwencji doprowadziło do ostatecznego tryumfu w II wojnie światowej.


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków