Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Krew pokonanych zmienia często barwy zwycięzcy", Stanisław Jerzy Lec

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Bitwa koło Przylądka Matapan

Rozpoczęcie kampanii bałkańskiej przez siły włoskie zaatakowaniem Grecji 28 października 1940 roku zainicjowało kilkuletni bój na Morzu Śródziemnym, w którym główne strony konfliktu stanowiły włoska marynarka wojenna Supermarina oraz jej brytyjski odpowiednik Royal Navy. Obie strony dostrzegały w basenie Morza Śródziemnego niezwykle ważny akwen, którego kontrolowanie było niezbędne do utrzymania żeglugi między Europą Południową a wybrzeżami północnoafrykańskimi, gdzie także rozpoczęła się batalia włosko-brytyjska. To pociągnęło za sobą szereg wydarzeń, w trakcie których floty i lotnictwo obu krajów wielokrotnie mierzyły się ze sobą w rozmaitych starciach. W nocy z 11 na 12 listopada Brytyjczycy dokonali śmiałego nalotu na bazę morską w Tarencie, dokonując sporych zniszczeń. Niespodziewanego uderzenie zaskoczyło Włochów i stało się pierwszym krokiem podjętym przez dowództwo brytyjski w celu wyrównania sił i środków, jakimi dysponowały obie strony podczas bitwy na Morzu Śródziemnym. Mimo iż siły Supermariny zostały w dużym stopniu naruszone, Włosi nie chcieli biernie czekać i obserwować poczynań Brytyjczyków. Już 27 listopada doszło do walki między konwojem morskim i jego osłoną a włoskimi pancernikami „Vittorio Veneto” oraz „Giulio Cesare”. Początkowo Włosi uzyskali pewną przewagę, jednak szybko nadciągające posiłki brytyjskie, w tym lotniskowiec „Ark Royal” i pancernik „Renown”, skłoniły ich do pospiesznego odwrotu. W ciągu kolejnych tygodni doszło do szeregu pomniejszych starć. Między 10 a 12 stycznia historycy odnotowali bitwę w Kanale Sycylijskim, do której włączyło się również niemieckie lotnictwo. Eskadry Luftwaffe zostały przeniesione na Sycylię i Sardynię, aby wspomóc kiepsko radzących sobie Włochów. Podczas walk zaatakowany został brytyjski konwój. Dzięki wypadowi włoskich niszczycieli storpedowane zostały krążownik „Southampton” i niszczyciel „Gallant”. Większy z okrętów zatonął, drugi notował uszkodzenia. Dalej uszkodzony został jeszcze lotniskowiec „Illustrious” zaatakowany przez włoskie i niemieckie lotnictwo. Benito Mussolini ogłosił wielkie zwycięstwo marynarki włoskiej, choć zapomniał dodać, iż brytyjski konwój dotarł do miejsca, w które został wysłany. To pokazywało, iż nawet pomimo zaangażowania licznych sił i zadania przeciwnikowi sporych strat, Włosi nie są w stanie odnieść zwycięstwa taktycznego. Brytyjskie konwoje nadal przechodziły z Gibraltaru i Malty do wybrzeży Afryki Północnej i do Grecji, gdzie niedługo miał rozegrać się ostateczny bój, do którego planowali włączyć się także Niemcy.

Jakby w odpowiedzi na rozegraną w pierwszej połowie stycznia 1941 roku bitwę, alianci postanowili wykonać kontrakcję, której rozmach porównać można z nalotem na Tarent. 9 lutego zespół okrętów zbliżył się do Genui i rozpoczął ostrzeliwanie tamtejszych urządzeń portowych. Po poczynieniu niemałego spustoszenia i zniszczeniu genueńskiej zabudowy Brytyjczycy spokojnie wycofali się i umknęli zbliżającemu się włoskiemu lotnictwu. W nocy z 8 na 9 lutego alianckie lotnictwo zbombardowało jeszcze Livorno. Tymczasem 9 lutego naprzeciw flocie brytyjskiej wyszły pancerniki „Vittorio Veneto”, „Giulio Cesare” i „Andrea Doria”, jednak ich wyprawa nie przyniosła skutków. Admirał Sommerville, kierujący operacją ostrzeliwania Genui, bez trudu ominął zasieki włoskiej floty i lotnictwa i wrócił do bazy, świętując kolejny sukces. Flota Śródziemnomorska dowodzona przez adm. Cunninghama póki co wygrywała batalię o Morze Śródziemne, pokazując Włochom, iż hegemonia Royal Navy na morzach i oceanach jest wciąż niezagrożona, nawet gdy Brytyjczycy operują z dala od swojej ojczyzny i nie dysponują przewagą liczebną. Wydarzenia, o których mówiliśmy w prostej linii prowadziły nas do marca i kwietnia 1941 roku, kiedy to doszło do kolejnej serii starć brytyjsko-włoskich. Do walki włączyli się też Niemcy, którzy z zażenowaniem patrzyli na popisy Mussoliniego. Włoski dyktator zapragnął, na wzór Hitlera, dokonać śmiałych podbojów w południowej części Europy. Tymczasem ani na morzu, ani w powietrzu jego żołnierze nie radzili sobie. Co gorsza, włoska armia przegrywała najważniejsze starcie, bijąc się z Grekami u wrót swojej ojczyzny. Włosi bowiem nie tylko nie czynili postępów, ale jeszcze zmuszeni byli się cofać. Zniecierpliwiony przywódca III Rzeszy postanowił wspomóc nieporadnego sojusznika i rozpocząć w kwietniu kolejną wielką ofensywę, tym razem wymierzoną w Jugosławię i Grecję. Nadano jej kryptonim „Marita”. Kampania bałkańska wkraczała wreszcie w decydującą fazę.

Przedstawiliśmy już pokrótce sytuację, jaka panowała na Morzu Śródziemnym w pierwszym kwartale 1941 roku. Wydawało się, że obie strony konfliktu, Włosi i Brytyjczycy, wciąż mają szanse na ostateczne zwycięstwo, choć przewaga Supermariny topniała, a siły brytyjskie poczynały sobie coraz śmielej, dokonując agresywnych wypadów ośmieszających wręcz defensywę przeciwnika. W dniach 13-14 lutego w Meranie spotkali się adm Riccardi i adm. Raeder, którzy opracowali wspólne plany przeciwdziałania konwojom brytyjsko-greckim. Zaangażowanie Afrika Korps w kampanię afrykańską wymagało odcięcia dostaw dla armii brytyjskiej w Egipcie. Z kolei przygotowania do boju na Półwyspie Bałkańskim nie mogły być prowadzone, jeśli Brytyjczycy bez trudu słali zaopatrzenie i ludzi do Grecji, wspomagając tamtejszych żołnierzy i budując korpus ekspedycyjny. Wobec tego priorytetem wśród zadań wyznaczonych Włochom przez sojusznika było zlikwidowanie źródeł zaopatrzenia dla wojsk alianckich i przecięcie tras konwojowych biegnących przez Morze Śródziemne. Adm. Raeder zapewnił, iż niemieckie lotnictwo wesprze działalność włoskiej floty. Dowództwo włoskie uwierzyło zapewnieniom i pokładało spore nadzieje w sojuszniczej Luftwaffe, która znana była jako bezwzględny wykonawca poleceń niemieckiego dowództwa. Tymczasem 10 marca przybyło poważne wzmocnienie dla Floty Śródziemnomorskiej. Do bazy w Aleksandrii zawinął lotniskowiec „Formidable”, który miał zastąpić uszkodzonego „Illustrious”. Tego samego dnia „Illustrious” wyruszył w podróż do Stanów Zjednoczonych, a przybyły do Aleksandrii kontradm. Denis Boyd, dowódca „Formidable”, objął dowodzenie nad zespołem lotniskowców brytyjskich. Warto zatem wspomnieć, jaką siłę prezentował przybyły okręt. „Formidable” zwodowano 17 sierpnia 1939 roku. Do służby wszedł dopiero 24 listopada 1940 roku, co jasno wskazywało, iż był okrętem nowym, w zasadzie nieużywanym. Wyporność okrętu wynosiła 23 000 ton. Ogółem mógł on wziąć na pokład 33 samoloty, osiągał prędkość 30,6 węzła. Załoga liczyła 1229 ludzi. W momencie przybycia do Aleksandrii na pokładzie lotniskowca znajdowało 13 myśliwców Fairey Fulmar, 4 torpedowce Fairey Swordfish i 10 torpedowców Fairey Albacore, które zgrupowano w cztery dywizjony – 803. por. Bruena, 806. (bd), 826. kpt. Saunta i 829. kpt. Dalyell-Steada. Obok „Formidable” o sile Floty Śródziemnomorskiej stanowiły pancerniki „Valiant”, „Warspite” (oba tego samego typu – 27 500 ton wyporności, uzbrojenie 8 dział kal. 381 mm, 8 dział kal. 152 mm, 8 dział plot. kal. 102 mm, 16 działek kal. 40 mm, 16 działek kal. 20 mm plus 4 wodnosamoloty) i „Barham” z dowódcą zespołu pancerników kontradm. Rawlingsem. Wszystkie wymienione okręty operowały w składzie „Force A”, który wspomagała jeszcze 14. Flotylla Niszczycieli kmdr Macka (flagowy okręt „Jervis”) z „Janusem”, „Mohawkiem” i „Nubianem”. „Force B” tworzyły krążowniki „Orion” z dowódcą zespołu wiceadm. Pridham-Wippellem, „Ajax” kmdr McCarthy’ego, „Perth” kmdr Bowyera-Smitha, „Gloucester” kmdr Rowleya oraz 2. Flotylla Niszczycieli z „Ilex” kmdr Nicholsona, „Hasty” kpt. Tyrwhitta, „Hareward” por. Page’a i „Vendetta” por. Rhoadesa. Na Morzu Śródziemnym operowały jeszcze „Force C” składający się z 10. Flotylli Niszczycieli kmdr Wallera (5 okrętów) i „Force D” z trzema niszczycielami.

Wspominaliśmy już o konferencji niemiecko-włoskiej. Włosi nieprzychylnym okiem patrzyli na pomysły niemieckie, które opierały się na szafowaniu siłami Supermariny. W związku z tym ani w lutym, ani na początku marca flota włoska nie podejmowała się większych akcji. Dopiero 14 marca dowództwo włoskie otrzymało od Niemców informacje, jakoby Luftwaffe była już gotowa do działania w sektorze Egipt-Grecja, gdzie powinny pojawić się teraz włoskie okręty. Dwa dni później niemieckie bombowce zauważyły wyprawę brytyjskich okrętów i dokonały nieudanego ataku. Wbrew oczywistym faktom zameldowano do dowództwa o uszkodzeniu dwóch pancerników nieprzyjaciela, co Włosi odebrali jako sygnał do rozpoczęcia działań – przeciwni krwawił, więc należało wykorzystać nadarzającą się okazję i zadać mu kolejny cios. Adm. Riccardi spotkał się 16 marca z adm. Angelo Iachino w Rzymie i oświadczył, iż należy wzmóc działalność we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, aby zapobiec swobodnej żegludze brytyjskiej do Grecji. Adm. Iachino pozytywnie ustosunkował się do zaleceń dowództwa i postanowił zorganizować zagon na okręty brytyjskie przy użyciu dwóch zespołów, w których operować miał pancernik „Vittorio Veneto”. Wyznaczono wstępną datę operacji na 24-25 marca. Jednocześnie Iachino domagał się wzmożenia działań lotnictwa. Wkrótce datę operacji „Gaudo” przesunięto na 26 marca, a w morze miały wyjść dwa potężne zespoły. Jednym z nich dowodził adm. Cattaneo, który miał do dyspozycji 1. dywizję krążowników („Zara”, „Pola”, „Fiume” z osłoną 9. eskadry niszczycieli kmdr Salvatore Toscano – „Alfieri”, „Gioberti”, „Carduzzi” i „Oriani”), 8. dywizję krążowników adm. Antonio Legnani („Abruzzi”, „Garibaldi” oraz 10. eskadra niszczycieli – „Da Recco”, „Pessagno”). Drugi zespół składał się z 3. dywizji krążowników adm. Luigi Sansonettiego („Trieste”, „Trento”, „Bolzano” plus 12. eskadra niszczycieli – „Corazziere”, „Carabiniere” i „Ascari”). Do zespołu tego dołączono „Vittorio Veneto” kmdr Giuseppe Sparzaniego, którego osłonę stanowiła 16. eskadra niszczycieli („Maestrale”, „Libeccio”, „Scirocco” i „Grecale” zastąpiona następnie przez 13. eskadrę niszczycieli kmdr Vittorio de Pace („Granatiere”, „Fuciliere”, „Bersagliere” i „Alpino”). Ogółem Supermarina oddelegowała do operacji „Gaudo” 8 krążowników i 13 niszczycieli. Adm. Cunningham, który powinien być ostatnią osobą wiedzącą o wyjściu włoskiej floty w morze, już 25 marca otrzymał znaczną liczbę informacji, które pozwoliły mu na dokładne określenie sił włoskiego zespołu. Mógł on bez trudu przygotować kontrakcję, miał na to dostateczną ilość czasu, tym bardziej że 26 marca przybył do Aleksandrii, gdzie spotkał się z częścią dowódców. Tego samego dnia Brytyjczycy musieli przełknąć gorzką pigułkę. Włosi postanowili zorganizować niespodziewany atak na Zatokę Sudę znajdującą się u wybrzeży Krety. Royal Navy rozmieściła tam bazę morską. Na pokłady niszczycieli „Quintino Sella” i „Francesco Crispi” zapakowano sześć kutrów MTM załadowanych ładunkami wybuchowi. Wieczorem 25 marca do Zatoki Suda niepostrzeżenie zbliżyła się włoska wyprawa. W nocy niewielkie kutry sforsowały zapory ustawione z żelaznych sieci i znalazły się wewnątrz bazy. O 5.30 26 marca rozpoczął się atak. Dwa kutry uderzyły na krążownik „York”, pozostałe jednostki nie odniosły sukcesów. „York” został poważnie uszkodzony i w konsekwencji poszedł na dno. Brytyjczycy niewiele robili sobie ze straty, przygotowując się już do ważniejszego starcia. Adm. Cunningham zawrócił konwój AG-9, który przewoził żołnierzy nowozelandzkiej piechoty oraz pułki artylerii i postanowił nie wypuszczać swoich statków z portu w Pireusie. Podejrzewał bowiem, iż wyprawa włoska ma zaczaić się na konwoje brytyjskie i dokonać dzieła zniszczenia słabo bronionych statków. Jednocześnie, 27 marca, wydał następujące rozkazy dotyczące ustawienia poszczególnych zespołów: „Zespół „B” (siły lekkie) przejdzie do świtu 28 marca do rejonu na południowy-zachód od wyspy Gavdos, gdzie połączy się z zespołem „C”. Zespół „C” wyjdzie z Aleksandrii i połączy się o świcie 28 marca z zespołem „B”. Zespół „D” będzie gotów do wyjścia w morze. Krążownik Carlisle wzmocni obronę przeciwlotniczą bazy w Zatoce Suda. Okręty podwodne Rover i Triumph mają prowadzić patrole na otwartym morzu przed Zatoką Suda i w rejonie wyspy Milos. Dywizjony samolotów torpedowych Morskich Sił Lotniczych (F.A.A.) na Krecie oraz w Cyrenajce mają otrzymać wzmocnienie. Główne siły Floty Śródziemnomorskiej (zespół „A”) mają pobrać w Aleksandrii paliwo, aby wyjść z portu wieczorem 27 marca i skierować się w stronę wyspy Gavdos”. Dodatkowo zwrócił się o wsparcie lotnictwa. Tymczasem jeden z pilotów zameldował o wykryciu zespołu włoskiego o 97 mil od przylądka Passero. Wieczorem w morze wyszły okręty „Force A” i „Force C”, w tym „Warspite”, który napotkał pewne problemy natury technicznej, co skłoniło Brytyjczyków do zredukowania prędkości całego zespołu. Mimo kłopotów, które mogły zmienić plany adm. Cunninghama, Brytyjczycy nie zdecydowali się na dostosowanie założeń do nowej sytuacji. Rankiem 27 marca wypuszczone zostały wodnosamoloty, które miały dokonać zwiadu lotniczego. Krążące początkowo w pobliżu samoloty niemieckie i włoskie zostały wycofane ze względu na kiepskie warunki atmosferyczne. Tymczasem około 12.15 brytyjski samolot rozpoznawczy typu „Sunderland” pojawił się nad okrętami włoskimi. Adm. Iachino natychmiast został poinformowany o dostrzeżeniu nieprzyjaciela i zmienił kurs na nieco bardziej południowy, aby zmylić wyprawę Brytyjczyków. Pilot „Sunderlanda” natychmiast przesłał wiadomość do dowódcy zespołu, ustalając położenie jednostek nieprzyjaciela. Wiedzieli o tym także Włosi, którzy rozszyfrowali przekaz radiowy: „Bardzo pilne. Dostrzeżono 3 krążowniki i 1 niszczyciel w odległości 5 mil w kierunku 270 stopni. Moja pozycja 97 mil w kierunku 100 stopni od przylądka Passero”. Do wieczora nie działo się jednak nic, co wpłynęłoby na obraz bitwy. Dopiero o 19.00, zgodnie z resztą z wcześniejszymi planami, adm. Iachino podzielił grupę okrętów na dwa zespoły, które początkowo kierowały się na Morze Kreteńskie i wyspę Gavdos, aby w nocy obrać kurs wyłącznie na Gavdos. W pierwszej z grup szły krążowniki „Pola”, „Zara”, „Fiume”, „Duca delle Abruzzi” oraz „Garibaldi”, którymi dowodził wiceadm. Cattaneo. W asyście pozostało 7 niszczycieli. „Vittorio Veneto” miał przy sobie „Trieste”, „Trento” i „Bolzano” oraz 7 niszczycieli. Noc przeszła obu stronom spokojnie. Włosi kontynuowali rejs na Gavdos, a brytyjski zespół adm. Pridham-Wippela obrał kurs na Kretę. Do krążowników dołączyły niszczyciele, wobec czego dowódca brytyjski dysponował już pokaźną siłą ognia. Jego grupa została jednak dostrzeżona przez włoski samolot rozpoznawczy „RO 43”, który pojawił się nad krążownikami o 6.33 rankiem 28 lipca. Pilot z pewnością zameldował przełożonym o wykryciu nieprzyjaciela, wobec czego zarówno Włosi jak i Brytyjczycy wiedzieli o sobie nawzajem i mieli tego świadomość. W niecałą godzinę później samoloty z „Formidable” rozpoznały wyprawę włoską w niedalekiej odległości sił Pridham-Wippela. Wreszcie o 7.45 jeden z członków załogi „Oriona” zameldował admirałowi zauważenie przeciwnika, który szybko zbliżał się do Brytyjczyków. O 8.02 zameldowano o odległości 18 mil. Doświadczony dowódca doskonale zdawał sobie sprawę ze słabości własnego zespołu w obliczu siły ognia włoskiej floty. Wiedział również, iż siły główne wiedzione do boju przez adm. Cunninghama są jeszcze daleko i prawdopodobnie nie będzie mógł skorzystać z ich pomocy podczas zbliżającej się bitwy. Zdecydował się zatem na niezwykle ryzykowny krok – związanie Włochów walką i użycie krążowników jako wabika, który umożliwi sprowadzenie posiłków, a następnie wykończenie przeciwnika. Taktyka ta, przez niektórych uważana za przejaw niezwykłego zmysłu brytyjskiego dowódcy, miała okazać się kluczem do zwycięstwa. Pridham-Wippel w bardzo umiejętny sposób przyciągnął uwagę nieprzyjaciela. Można powiedzieć, iż Włosi połknęli haczyk. Warto podkreślić, iż kiepskie rozpoznanie lotnicze po stronie Regia Marina po raz kolejny uniemożliwiało adm. Iachino dokładne rozeznanie w sytuacji. Mimo tego włoskie krążowniki przyspieszyły, a wraz z nimi do Brytyjczyków zaczął się zbliżać „Vittorio Veneto”. O 8.12 okręt flagowy wiceadm.. Sansonettiego, krążownik „Trieste”, otworzył ogień w kierunku brytyjskiej wyprawy. O 8.29 odpowiedział mu niecelnie „Gloucester” kmdr Rowleya. Krążowniki włoskie oderwały się nieco od nieprzyjaciela, aby zwiększyć dystans. Następnie działa zaczęły pluć ogniem, jednakże kanonada okrętów była niecelna i nie przyniosła trafień. Około 9.00 Włosi, zniechęceni przedłużającą się i nie przynoszącą efektów walką, wykonali zwrot w kierunku zachodnim i zaczęli oddalać się od Brytyjczyków. Pridham-Wippel natychmiast podjął decyzję o rozpoczęciu pogoni za uciekającym wrogiem. W sam środek włoskiej wyprawy – na północny-zachód znajdowały się bowiem krążowniki, ze wschodu zbliżał się pancernik „Vittorio Veneto”, o którym brytyjski dowódca jeszcze nie wiedział. O 9.17 powinien był otrzymać meldunek o zaobserwowaniu grupy adm. Cattaneo zbliżającej się od wschodu. Niestety, w skutek pomyłki lub trudności technicznych, informacja dotarła tylko na krążownik „Gloucester”, co sprawiło, iż Pridham-Wippel był niedoinformowany, podejmując się ryzyka pogoni za zespołem wiceadm. Sansonettiego. Błąd ten mógł drogo kosztować Brytyjczyków, gdyż zostali teraz wzięci w kleszcze, a pomoc była wciąż daleko. Jakby tego było mało, obranie kursu w kierunku północnym oddalało siły Pridham-Wippela od wyprawy Cunninghama. W tym samym czasie informacje spływały do adm. Iachino, którego powiadomiono o wykryciu zespołu z lotniskowcem i dwoma pancernikami. Włoski dowódca nie wierzył w zapewnienia pilota samolotu rozpoznawczego, mając na uwadze wcześniejsze „popisy” jego rodaków. Uznał, iż pilot musiał wziąć wyprawę włoską za Brytyjczyków i zbagatelizował informację o „Formidable”. Admirał miał cały czas w pamięci zapewnienia niemieckich lotników, którzy deklarowali uszkodzenie dwóch brytyjskich pancerników. Pamiętał również, iż „Illustrious” został ciężko poturbowany i z pewnością nie mógł pływać sobie bezkarnie po Morzu Śródziemnym. Miał jednak wciąż przewagę nad grupą Pridham-Wippela, ponieważ Brytyjczycy nie wiedzieli o obecności „Vittorio Veneto”. Dopiero o 10.56 admirał dostał meldunek o wykryciu okrętu zbliżającego się od północy. Tuż przed 11.00 działa pancernika kal. 381 mm otworzyły ogień. Sytuacja sił Pridham-Wippela była fatalna. Okręty natychmiast zaczęły zygzakować celem ominięcia pocisków miotanych przez potężną artylerię pokładową „Vittorio Veneto”. Pancernik wziął na cel „Gloucester”, na którym notowano awarię uniemożliwiającą uzyskanie maksymalnej prędkości. Sylwetka wolniejszego okrętu wyraźnie odcinała się na tle reszty jednostek brytyjskich. Niszczyciele usiłowały stawiać zasłonę dymną, a do pomocy „Gloucesterowi” oddelegowany został niszczyciel „Hasty”. Nagle o 11.27 pancernik przestał strzelać i rozpoczął odwrót w kierunku północno-zachodnim. Kilka minut wcześniej Włosi dostrzegli bowiem brytyjskie samoloty typu „Albacore”, które o 9.52 wystartowały w lotniskowca „Formidable”. Grupę wiódł do boju kpt. Gerald Saunt. Sześć maszyn zaatakowało torpedami „Vittorio Veneto”, który teraz koncentrował się na unikaniu zagrożenia. Wprawdzie piloci mieli odnaleźć krążowniki, jednakże nadlecieli nad niespodziewany cel, co umożliwiło im zaskakujący atak i uratowanie wyprawy Pridham-Wippela. Przyznać trzeba, iż Brytyjczykom sprzyjało tego dnia niezwykłe szczęście. Tylko przypadek sprawił, iż adm. Iachino nakazał wstrzymanie ognia, a następnie odwrót wszystkich włoskich zespołów. Całość porannych wydarzeń rozgrywała się nieopodal wyspy Gavdos, gdzie wkrótce miało dojść do połączenia sił Pridham-Wippela i Cunninghama. Spotkanie nastąpiło około 12.25, po czym obie grupy skierowały się w stronę uchodzącego nieprzyjaciela, kontynuując pościg przerwany przez grupę Pridham-Wippela. Warto podkreślić, iż pierwsza strzelanina nie przyniosła żadnych efektów w postaci trafień. Atak torpedowy, który zasiał taki popłoch w szeregach włoskich, także nie przyniósł celnego strzału. Adm. Cunningham spodziewał się, iż rozstrzygające może być zastosowanie lotnictwa, przy czym samoloty startujące z „Formidable” miały otrzymać wsparcie maszyn z lotniska na Krecie. Najpierw jednak około 12.30 posłał do boju trzy „Albacore” i dwa „Swordfishe” z „Formidable” pod dowództwem kpt. Dalyell-Steda. W dwadzieścia minut później lotniskowiec sam znalazł się w opałach, gdy dwie włoskie maszyny torpedowe wzięły go na cel. Lotnicy chybili i nie wyrządzili okrętowi szkody. Napędzili jednak sporo strachu kmdr Bisset. Krótko po tym nad „Vittorio Veneto” nadleciały bombowce brytyjskie startujące z Krety. Ich atak nie zakończył się powodzeniem i około 14.20 wyprawa została rozpędzona ogniem artylerii przeciwlotniczej pancernika. O 15.10 nadleciały torpedowce z „Formidable”. Piloci skutecznie lawirowali w ogniu włoskich dział. Niestety, trafiony został „Albacore” z dowódcą wyprawy na pokładzie. Trzech lotników zginęło. W końcu jednak udało się Brytyjczykom trafić pancernik torpedą. Był to moment przełomowy bitwy. Niewielka wyprawa osiągnęła niebywały sukces, celnie uderzając w „Vittorio Veneto”. Adm. Iachino z niedowierzaniem obserwował, jak jego największy okręt traci prędkość i wreszcie całkowicie wyhamowuje. W kilkadziesiąt minut później włoskim marynarzom udało się przywrócić sprawność pancernika, jednakże nie osiągnął on pełnej prędkości i dryfował z szybkością 16 węzłów. Admirał miał ciężki orzech do zgryzienia. Wiedział, iż musi oddalić się od głównych sił przeciwnika, jednocześnie nie spodziewając się, iż jest on tak blisko i dysponuje tyloma okrętami. Z kolei Cunningham przypuszczał już, jakim potencjałem dysponuje przeciwnik i miał świadomość uszkodzenia „Vittorio Veneto”. Gdyby Włosi zdecydowali się pozostawić część sił do osłony pancernika, ich wykończenie byłoby możliwe przy użyciu lotnictwa. W konsekwencji kontynuowano pogoń za przeciwnikiem. W planach Brytyjczyków nie zaszły większe zmiany.

O 17.30 ponownie poderwały się samoloty z „Formidable”. Kpt. Gerald Saund wiódł do boju 6 „Albacore” i 2 „Swordfishe”. Mniej więcej w tym samym czasie adm. Iachino podjął decyzję o obraniu kursu na Tarent, gdzie mógłby uchronić uszkodzony pancernik. Nie miał zresztą wyjścia. Nad krążownikami już trzykrotnie pojawiały się bombowce typu „Blenheim” i tylko szczęściu Włosi mogli zawdzięczać uniknięcie dalszych strat. Iachino zawezwał wszystkie krążowniki do osłaniania „Vittorio Veneto”, a następnie sformował nowy szyk bojowy. Pancernik poprzedzały niszczyciele „Granatiere” i „Fuciliere”, w kolejnej linii rozmieszczono 6 krążowników, które ubezpieczały na burtach niszczyciele. Andrzej Perepeczko, wybitny znawca zagadnień marynistycznych, pisze, iż między 19.15 a 20.00 Włosi wykonywali kolejne manewry umożliwiające im zmianę kursu na nieco bardziej zachodni. Otrzymali też meldunek z kwatery Supermariny, w którym informowano Iachino o położeniu brytyjskich okrętów. Szacowana odległość 75 mil była przybliżona do stanu faktycznego, jednak włoski dowódca nie dał wiary doniesieniom wywiadowczym. Z kolei Tadeusz Rawski, opisujący zmagania w kampanii bałkańskiej, stwierdza, iż meldunek ten umożliwił Włochom przygotowanie się na przyjęcie wyprawy nieprzyjaciela. Tymczasem z „Warspite” wystrzelony został pojedynczy „Swordfish” rozpoznawczy por. Bolta, który informował o położeniu jednostek wroga, umożliwiając przygotowanie kolejnej wyprawy samolotów. Cunningham postanowił zaatakować siłami lotnictwa, a następnie wysłać do boju szybkie i zwrotne niszczyciele, które mogły ewentualnie wspomóc siłą ogniową cięższe jednostki. Przed 19.00 do samolotów z „Formidable” dołączyły dwa „Swordfishe” z lotniska Maleme na Krecie. O 19.30 rozpoczął się atak 10 maszyn. Lotnicy wracający do bazy nie byli w stanie stwierdzić trafień – przeszkadzała im artyleria przeciwlotnicza oraz gęsta zasłona dymna postawiona przez niszczyciele. Zapewne nie zdawali sobie nawet sprawy, iż torpeda dosięgła krążownika „Pola”, co zaowocowało uszkodzeniem okrętu o 19.45. 10 samolotów szczęśliwie wróciło do Maleme lub na lotniskowiec, dzięki czemu uniknięto strat.

Było już grubo po 20.00, gdy Włosi zorientowali się w sytuacji. Krążownik „Pola” nabierał wody i jego zatonięcie było kwestią czasu. Adm. Iachino, nie zdając sobie chyba sprawy z zagrożenia, posłał mu na pomoc 1. Dywizjon Ciężkich Krążownik, co było aktem samobójstwa. Do „Zary” i „Fiume” dołączyły niszczyciele „Alfieri”, „Carducci” „Gioberti” i „Oriani”. O 20.32 płynący z dużą prędkością Brytyjczycy namierzyli samotny krążownik. Początkowo nie orientowali się w sytuacji okrętu, nie dokonano też prawidłowego rozpoznania. Dokładnie w tym momencie adm. Cattaneo zawracał do „Pola”. Force „B”, który na radarach widział już krążownik błędnie rozpoznany jako „Vittorio Veneto”, nie zwolnił i udał się za resztą uciekinierów, pozostawiają samotny okręt na łaskę i niełaskę adm. Cunninghama. O 22.25 namierzono kolejny sygnał, tym razem wyprawę Cattaneo, który szedł na pomoc „Poli”. Włosi, nie dysponując radarem, zmierzali wprost pod lufy dział Brytyjczyków. Nie spodziewali się ani walki, ani napotkania sił wroga. Adm. Cunningham podarował sobie wykończenie unieruchomionego krążownika i skoncentrował się teraz na dwóch jednostkach tego samego typu i czterech niszczycielach. O 22.28 „Warspite” plunął ogniem. Chwilę później dołączyły do niego inne okręty Cunninghama. Efekt był porażający – w ciągu kilku minut udało się zdruzgotać „Fiume” i „Zara”. Następnie „Barham” trafił torpedą „Alfieri”. Właściwie do 23.00 sprawa była już rozstrzygnięta. Do boju ruszyły teraz niszczyciele, które skutecznymi atakami torpedowymi wykończyły „Carducci” i „Alfieri”. Trafienie od „Havocka” otrzymał także krążownik „Zara”. Dwa niszczyciele włoskie poszły na dno. Podobny los czekał oba krążownik Cattaneo. Około 2.00 flotylla niszczycieli kmdr Macka dobiła do krążownika „Zara”, który szybko został zatopiony. O 3.40 „Jervis” dobił torpedą „Pola”. W tym momencie Brytyjczycy zdawali już sobie sprawę ze swojej pomyłki w ocenie włoskiej jednostki – nie był to z pewnością „Vittorio Veneto”. Nie zmąciło to jednak radości sukcesu. Krążownik poszedł na dno tuż po 4.00, wieńcząc niezwykłe zwycięstwo Royal Navy w bitwie u Przylądka Matapan. Włoskie krążownik „Zara”, „Fiume” i „Pola” zostały zatopione. Podobnie rzecz się miała z niszczycielami „Carducci” i „Alfieri”. Uszkodzony „Oriani” umknął z pola walki. Poturbowany „Vittorio Veneto” dotarł 29 marca do Tarentu, gdzie był bezpieczny. Brytyjska flota obrała kurs na Aleksandrię, do której dotarła bez większych przeszkód. Zwycięstwo było niekwestionowane. Adm. Cunningham zatryumfował i przeszedł do legendy morskich starć. Winston Churchill z dumą opowiadał o kluczowej dla bitwy na Morzu Śródziemnym wiktorii. Z kolei Benito Mussolini, w jego zresztą stylu, 31 marca zakazał pancernikom operowania poza zasięgiem włoskich sił lotniczych, które mogłyby zapewniać wsparcie z powietrza.

Wydaje się, iż wyciągnięcie wniosków ze starcia brytyjsko-włoskiego u Przylądka Matapan nie jest sprawą szczególnie trudną. Oczywista klęska Regia Marina była jednoznacznym sygnałem świadczącym o słabości floty włoskiej, która pod względem siły i zmysłu taktycznego zdecydowanie ustępowała przeciwnikowi. Można jednak odnieść mylne wrażenie, iż przegrana pod Matapan ostatecznie położyła kres działalności okrętów Regia Marina na Morzu Śródziemnym. Bolesne straty, znacznie osłabiające zdolność bojową włoskiej marynarki wojennej, z pewnością były znaczącym ciosem zadanym jej przez Royal Navy. Nie był to jednak ostatni akord starć w tym rejonie. Wydaje się nawet, iż Włosi wreszcie zaczęli wyciągać wnioski z przegranych batalii. Od tego momentu, do czego jednak walnie przyczyniło się zaangażowanie niemieckiego lotnictwa, Regia Marina ustrzegła się podobnych wpadek i nie zaliczyła już tak spektakularnej klęski. Co więcej, można powiedzieć, iż w jakimś stopniu dotrzymywała kroku Brytyjczykom, którzy nie potrafili udokumentować swojej przewagi finalnym zwycięstwem i właściwie do końca 1942 roku męczyli się z Włochami na Morzu Śródziemnym, pomimo wyraźnej różnicy potencjałów obu flot wojennych. Dopiero zwycięstwo w Afryce Północnej umożliwiło odciążenie wojsk angloamerykańskich, co z kolei przełożyło się na skoncentrowanie działań w północnej części śródziemnomorskiego akwenu. Bitwa u Przylądka Matapan była zatem niezwykle ważnym wydarzeniem w toku walk na Morzu Śródziemnym, jednakże przecenianie jej znaczenia i automatyczne dewaluowanie wartości Regia Marina jest nieuzasadnione w toku dalszych wydarzeń, które w jasny sposób określiły stosunek sił i ich wykorzystanie w morskiej batalii. Nie ulega jednak wątpliwości, iż klęska po raz kolejny dała do myślenia dowódcom Supermariny, którzy utwierdzili się w przekonaniu, iż nie należy angażować Brytyjczyków w otwartej bitwie. Koncepcja zagonu wielkimi siłami upadła, co przełożyło się z kolei na większą swobodę poruszania się brytyjskich konwojów, które teraz z mniejszym narażeniem transportowały zaopatrzenie i żołnierzy do Afryki Północnej.


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków