Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Hitlerzy przychodzą i odchodzą, a naród niemiecki i państwo niemieckie pozostają", Józef Stalin

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Bitwa o Tobruk

Udane natarcie Brytyjczyków od strony Egiptu nie mogło zakończyć się na Bardiji. Upadek twierdzy zmobilizował żołnierzy do kolejnych ataków i podbojów, tym razem w stronę Tobruku. Był to drugi co do wielkości port Cyrenajki, którego znaczenie strategiczne było ogromne. Zdobycie miasta-portu wiązałoby się z otwarciem morskiej drogi zaopatrzeniowej dla brytyjskiej armii. Do tej pory przesyłanie zaopatrzenia drogą lądową było niezwykle uciążliwe ze względu na małą ładowność oraz prędkość takiego przesyłania.

Twierdza otoczona była liniami obronnymi, z których pierwsza znajdowała się 15 km. od portu, tworząc coś w rodzaju półkola, którego ramiona oparte były po obu strona portu. Biegł przed nią rów przeciwczołgowy, zasieki z drutu kolczastego i pole minowe. W odległości od 1 do 5 km. za linią znajdowały się dodatkowe stanowiska artylerii przeciwpancernej i polowej. Druga linia zbudowana była w oparciu o forty: Pilastrino, Solaro, Airente, Perrone i Marcucci, leżące w odległości 5-6 km. od portu. Zdobycie Tobruku otwierało również drogę na Benghazi. Zgrupowanie włoskie, znajdujące się w twierdzy, przedstawiało poważne zagrożenie dla sił brytyjskich, dlatego za wszelką cenę postanowiono je zlikwidować. Składało się ono z 22. Korpusu, którym dowodził gen. Pitassi Manella. Już 5 stycznia 7. Brygada Pancerna wyruszyła z Bardii i zajęła lotnisko El-Adem, znajdujące się 25 km. na południe od Tobruku. Następnego dnia 7. Brygada Pancerna zajęła Acronę. 7 stycznia twierdza tobrucka była już otoczona przez: 19. i 16. brygadę piechoty z 6. Dywizji Piechoty, 4. Brygadę Pancerną, grupę wsparcia, oraz 7. Brygadę Pancerną. W następnych dniach zajęto się umacnianiem pierścienia wokół Tobruku. Regia Aeronautica (Królewskie Siły Powietrzne), czyli lotnictwo włoskie, praktycznie nie istniało. Przyczyniły się do tego dotkliwe porażki z początku kampanii afrykańskiej oraz brak lotniska w pobliżu zgrupowania. Oblężenie twierdzy przypominało nieco I wojnę światową, gdzie walki odbywały się w okopach, w których żołnierze przebywali miesiącami. Sytuacja humanitarna i warunki bytu wokół Tobruku nie sprzyjały żołnierzom. Ze względu na małą jej ilość, racjonowano wodę (niewiele ponad trzy litry miało wystarczyć na dokonanie prania, mycia oraz po prosu do picia dla jednego żołnierza dziennie). 13 stycznia gen. Mackay zdecydował przełamać obronę włoską w rejonie Bir el-Azazi. Powodem było dokładne rozpoznanie terenu, uznano iż rów przeciwczołgowy jest w tym miejscu nieco płytszy. Obszar ten znajdował się pomiędzy posterunkami R 55 i R 57. W celu odwrócenia uwagi artyleria brytyjska każdej nocy ostrzeliwała pozycje włoskie w różnych punktach. Datę szturmu wyznaczono na 21 stycznia.

17 stycznia gen. Mackay wezwał do siebie dowódców brygad 6. Dywizji Piechoty i 7. pułku czołgów. Plan przedstawiał się następująco: 16. Brygada Piechoty (bryg. A.S. Allen) miała przełamać obronę włoską na południu, między posterunkami R 55 i R 57. Niezbędne było przygotowanie przejścia dla wozów bojowych przez wspomniany rów przeciwczołgowy. Batalion, który wykona zadanie miał skręcić na wschód. Drugi batalion, wyposażony w lepszy sprzęt i silniejsze uzbrojenie, powinien pogłębić przyczółek, natomiast trzeci, dysponujący największą ilością czołgów i transporterów opancerzonych, zlikwidować stanowiska artylerii włoskiej. 17. Brygada Piechoty miała nacierać na wschodni odcinek obrony. 18. Brygada Piechoty dostała zadanie przejścia przez utworzony przyczółek i prowadzenia natarcia na północ, w głąb twierdzy. Brytyjska 7. Dywizja Pancerna miała prowadzić działania dezorientujące przeciwnika na zachodnim froncie obrony, który przez cztery dni powinna ostrzeliwać jej artyleria. Trzon włoskiej obrony stanowiła 61. Dywizja Piechoty „Sirte”, dwa bataliony piechoty oraz pułk artylerii 17. Dywizji Piechoty „Pavia”. W sumie około 25 tys. Żołnierzy, 232 działa ciężkie, średnie i polowe, 48 dział przeciwlotniczych i 24 przeciwpancerne. W twierdzy znajdowało się również 25 średnich i 45 lekkich czołgów.

21 stycznia o godzinie 5:40 pododdziały batalionu 2/3 ruszyły do ataku. Posterunki R 54 i R 56 padły łupem atakujących bardzo szybko po krótkotrwałych walkach (natomiast R 57 zajęto bez wystrzału ze strony obrońców). Jedynie R 55 bronił się zaciekle, bo aż pół godziny. W ciągu dwóch i pół godziny zdobyto 21 posterunków. Przeoczono jednak R 62, który poddał się dopiero po oblaniu go mieszanką zapalającą. Batalion 2/2 zdobył 10 baterii dział włoskich w dwie godziny, mimo nie sprzyjających warunków. Obszar batalionów 2/2 i 2/3 wypełniło wkrótce zgrupowanie 1. batalionu pułku królewskich fizylierów northumberlandzkich, trzech plutonów australijskiego 6. pułku kawalerii zmotoryzowanej i plutonu 3. pułku królewskiej artylerii konnej. Umożliwiło to dalszy atak batalionu 2/3 , który posuwając się na północny zachód, zdobył posterunki R 52, R 53, R 51, R 49, R 45, R 44. O 8:45 19. Brygada Piechoty (bataliony 2/4, 2/8, 2/11) wyruszyła z przyczółka. 2/11 bez problemów dotarł do skarpy za drogą, która była jego celem. 2/4 został ostrzelany przez włoskie karabiny maszynowe, jednak udało mu się dotrzeć do skarpy. 2/8 został ostrzelany z lewego skrzydła, od strony skrzyżowania ich drogi z wiodącą do El-Adem. Batalionowi udało się dotrzeć do skraju górnej skarpy, opadającej tarasami ku zatoce. Celem batalionów stał się teraz fort Solaro (batalion 2/4), fort Pilastrino (batalion 2/8). 2/8 napotkał na swej drodze kilkuset włoskich piechurów oraz 9 czołgów średnich. Dopiero pojawienie się dwóch czołgów typu „Matilda” zmusiło do odwrotu kontratakujących zaciekle Włochów. Kompanie batalionu 2/8 dotarły do Pilastrino i wieczorem go opanowały. Batalion stracił 104 zabitych i rannych. Batalion 2/4, uderzając na fort Solaro, napotkał na swej drodze grupę czołgów włoskich, które skutecznie powstrzymały dwa działa przeciwpancerne. Fort Solaro nie był broniony, batalion zajął go biorąc do niewoli 600 jeńców. Nie było tam też, jak podejrzewano, dowództwa obrony twierdzy. Dopiero gdy zdobyto gniazdo ciężkich karabinów maszynowych między Airente i Pilastrino, okazało się, że bronią one wejścia do podziemnych budynków. Jeden z włoskich oficerów oświadczył, iż dowódca obrony Tobruku przebywa w jednym z pomieszczeń, lecz chce się poddać jedynie oficerowi. Pojmano gen. Manellę, lecz ten odmówił wydania rozkazu zaprzestania walki. Kontynuowano zatem natarcie. Z kolei rankiem 21 stycznia bryg. Robertson wysłał do miasta dwa transportery opancerzone, w celu rozpoznania sytuacji. Oficer włoski powiedział por. Hennessy’emu z 6. pułku kawalerii zmotoryzowanej, iż ma rozkaz zaprowadzić zdobywców do dowództwa bazy morskiej, gdzie dowódca sił morskich oczekuje, aby się poddać. I tak doszło do sytuacji kuriozalnej i groteskowej – Tobruk został poddany grupie, składającej się z dwóch brygadierów, dziesięciu kawalerzystów i kilku korespondentów wojennych. Admirał Massimiliano Vietina poddał miasto i garnizon, liczący 1500 ludzi, niwecząc włoskie plany obrony.

Zwycięzcy wzięli do niewoli 27 tys. jeńców, zdobywając 208 dział polowych i średnich, 23 średnie czołgi oraz 200 różnych pojazdów. Dodatkowo uzyskano zapasy włoskiego garnizonu – żywność i wodę mineralną, zapewniającą byt przynajmniej na dwa miesiące. Można było również wykorzystać urządzenia, służące do uzyskiwania wody destylowanej z wody morskiej. Już 24 stycznia port mógł przyjąć pierwsze statki z zaopatrzeniem. I to wszystko za cenę jednej ofensywy.

31 marca 1941 roku gen. Erwin Rommel, dowódca Deutsches Afrika Korps, rozpoczyna ofensywę, której celem jest odbicie Cyrenajki z rąk Brytyjczyków. Dysponuje on 5. Dywizją Lekką oraz włoskimi dywizjami piechoty "Bologna", "Brescia", "Pavia", "Savona" i dywizją pancerną "Ariete". Po drugiej stronie barykady stanęły dwie niepełne dywizje - 9. dywizja piechoty i 2. dywizja pancerna, wspierane przez pomniejsze jednostki. Połączonym siłom niemiecko-włoskim udało się osiągnąć spory sukces, poprzez wyparcie aliantów kolejno z Mersa Brega, Adżedabia, Benghazi i Mechili. Wreszcie Cyrenaica Command (CYRCOM) decyduje się na wycofanie części sił do El-Adem i Tobruku. Niektóre jednostki wykonują odwrót do jeszcze bardziej oddalonych na wschód pozycji opanowanych do tej pory przez żołnierzy sił sprzymierzonych. Alianci pozostawiają w Cyrenajce najsilniejszy punkt oporu w Afryce Północnej, jakim bez wątpienia stała się tobrucka twierdza, jednak z niewielu bronionych w tak charakterystyczny sposób podczas II wojny światowej.

Głównym celem dowodzącego siłami alianckimi gen. Archibalda Wavella była obrona Egiptu. Tobruk miał spełniać rolę straszaka na Niemców i Włochów, którzy na zapleczu frontu zostawiali włoską niegdyś twierdzę. Dodatkowo sytuację komplikował fakt braku obecności większych portów w rejonie Tobruku, a utrzymanie tobruckiego przyczółka przez aliantów prowadziło do znacznego wydłużenia szlaków zaopatrzeniowych Państw Osi. Ponadto część sił Rommla musiała zostać "do pilnowania" załogi miasta, co z kolei mocno osłabiało wojska prące ku granicy egipskiej. 6 kwietnia gen. Wavell zwołał specjalną naradę w dowództwie Bliskiego Wschodu. Postanowiono zastąpić gen. Neame'a na stanowisku dowódcy sił zgromadzonych w Cyrenajce. Jego następcą mianowany został gen. John D. Lavarack, z pochodzenia Australijczyk. Wybór motywowano kiepską postawą Neame'a na stanowisku oraz dużą ilością wojsk australijskich, które w tym czasie obsadziły tobrucką twierdzę. Do Mersa Matruh trafiła 7. Dywizja Piechoty, przy czym jej 18. brygadę oddelegowano do Tobruku. Dodatkowo przybyła tam australijska 9. Dywizja Piechoty gen. Morsheada. Wobec potwierdzonych już informacji o dostaniu się do niewoli gen. Neame'a dowództwo w Cyrenajce objął natychmiast wspomniany Lavarack. Do twierdzy przybywały w tym czasie wykrwawione w boju resztki brytyjskiej 2. Dywizji Pancernej i 3. Brygady Zmotoryzowanej. Warto również wspomnieć o wzmocnieniu załogi Tobruku przez trzy hinduskie kompanie saperów i trzy bataliony Libijczyków, którzy zorganizowali się, aby działać przeciw Włochom. Gen. Lavarack podzielił swoje siły na trzy zgrupowania - zajmiemy się szczególnie jednym z nich, gdyż działało bezpośrednio w twierdzy. Jak pisze Zbigniew Kwiecień ("Tobruk 1941-1942", str. 74), pierwszą z grup pod dowództwem gen. Morsheada stanowiły 9. DP z przydzielonym jej 24. batalionem saperów, 1. batalionem pułku królewskich fizylierów northumberlandzkich, 1. szwadronem królewskich dragonów gwardii i czterema brytyjskimi pułkami artylerii. Z pozostałości 2. DPanc., niepełnego 11. pułku kawalerii zmotoryzowanej i niepełnego 4. pułku królewskiej artylerii konnej sformowano grupę gen. Gotta działającą poza murami twierdzy. 18. pułk kawalerii podporządkowano gen. Morsheadowi. 9 kwietnia dowódcy pierwszego zgrupowania oraz sił Cyrenajki przeprowadzili rozpoznanie elementów obronnych twierdzy. Defensywa okazała się być niewystarczająca i wybrakowana, a co za tym idzie należało ją wzmocnić. Dodatkowo tego samego dnia gen. Rommel nakazał okrążenie twierdzy. Tym sposobem Tobruk został zablokowany od strony lądu, a ostatnią możliwością kontaktu z innymi jednostkami alianckimi była droga morska. 11 kwietnia niemiecko-włoskie jednostki ustawiły się od wschodu w następującej kolejności: 5. Dywizja Lekka gen. Streicha, grupa ppłk von Schwerina, włoska 27. Dywizja Piechoty "Brescia". Rommel zamierzał zdobyć twierdzę niemal z marszu, nie przewidując, iż 33 tys. żołnierzy alianckich może stawić zacięty opór silniejszym i lepiej przygotowanym do boju wojskom Państw Osi pod dowództwem zyskującego coraz większą sławę gen. Erwina Rommla, zwycięzcy z frontu francuskiego i autora sukcesów niemiecko-włoskich w Afryce Północnej.

W Tobruku znajdowało się 16 dział przeciwlotniczych kal. 3,7 cala, a w sumie artyleria przeciwlotnicza dysponowała 84 działamia (24 ciężkie i 60 lekkich). Żołnierze brytyjscy w pośpiechu uczyli się obsługi opuszczonego w styczniu 1941 roku sprzętu, który zostawili tam Włosi. Okazało się też, iż ekwipunek w twierdzy w większości wypadków nie został zniszczony, a jego używanie możliwe jest po drobnych naprawach. Dodatkowo załoga dysponowała 15 czołgami pościgowymi i 33 lekkimi zgrupowanymi w 1. pułk czołgów oraz 5. pułk czołgów. Na tobruckich lotniskach znajdowały się dwa dywizjony RAF. Jak zatem widać, załoga złożona z 14 270 Australijczyków, 9000 Anglików w jednostkach bojowych oraz 3000 Libijczyków, 3853 Anglików, 1571 Hindusów i 547 Australijczyków na tyłach, mogła efektywnie bronić się przed silniejszym przeciwnikiem, choć obrońcom na pewno doskwierał brak odpowiedniej ilości środków do walki. Na samym początku przygotowań do boju alianci musieli wzmocnić linię wokół Tobruku. Obok jednostek inżynieryjnych do prac ruszyły także oddziały bojowe. 10 kwietnia przedni pas obrony, była linia umocnień włoskich, został obsadzony przez 9. DP. Wzniesienie Ras-el-Medauar zajął batalion 2/48 z 24. brygady dowodzonej przez bryg. R.W. Tovella. Dalej na wschód pozycji broniły 20. brygada bryg. J.J. Murraya oraz 26. brygada dowodzona przez bryg. E.C.P. Planta. Zanim nastąpiło objęcie poszczególnych pasów działań do Tobruku zbliżyli się żołnierze Państw Osi - rozgorzały pierwsze walki, lecz natarcia niemieckie zostały odparte przez 24. brygadę. W dniu następnym twierdza została otoczona. Starcia wywiązały się w rejonie posterunków R-63 i R-31. Również w pobliżu R-33 toczyły się walki. Wieczorem doszło nawet do pierwszego starcia sił pancernych, w którym Brytyjczycy stracili dwa czołgi, Niemcy jeden, a Włosi trzy. 12 kwietnia atak nie nastąpił, a Niemcy starali się uzyskać od sojuszników szczegółowe informacje na temat twierdzy. Tego samego dnia dowództwo Bliskiego Wschodu bezpośrednio podporządkowało sobie gen. Morsheada, pozostałe tereny na zachód od Nilu znajdowały się pod jurysdykcją Dowództwa Pustyni Zachodniej. Wreszcie nocą z 12 na 13 kwietnia Rommel mógł zaplanować natarcie, ustawiając podległe mu jednostki od zachodu - grupa ppłk von Schwerina, 5. Dywizja Lekka gen. Streicha, 132. DPanc. "Ariete", pułk piechoty z dywizji "Trento" i do brzegu morza 27. Dywizja Piechoty "Brescia". Przygotowany plan natarcia zakładał uderzenie wieczorem 13 kwietnia, przede wszystkim przy użyciu sił 5. Dywizji Lekkiej. Rano załoga tobrucka otrzymała wsparcie kilku czołgów "Matilda", amunicje oraz działa 87,6 mm dowiezione drogą morską. W ciągu dnia na przedpolu 9. DP działały oddziały rozpoznawcze, nawiązując nawet kontakt bojowy z przeciwnikiem. Wzmocniony został rejon posterunków R-32 i R-35. Po 2.00 w nocy na 14 kwietnia jeden z niemieckich batalionów dokonał wyłomu w zasiekach obronnych i zajął niewielki przyczółek w pobliżu R-33. O 5.20 w rejon ten wjechały czołgi 5. pułku, który spóźnił się nieco z powodu komplikacji nawigacyjnych. Części czołgów udało się wedrzeć do twierdzy, jednak z 38 maszyn aż 17 zostało zniszczonych. Niemcy pospiesznie wycofywali się, nie zważając na towarzyszących czołgom piechurów. 150 żołnierzy Wehrmachtu zginęło, a 250 kolejnych trafiło do niewoli. Strona aliancka notowała straty sięgające 26 zabitych, 64 rannych i 2 zniszczone czołgi. Rommel był zdezorientowany, chciał użyć dywizji "Ariete" do kolejnego szturmu, jednak zamieszanie w szeregach włoskich doprowadziło do załamania się ofensywy niemieckiej w dniu 14 kwietnia. Juz następnego dnia niemiecki generał ponownie posłał 132. DPanc. do boju o wzgórze Medauar. Szalenie ambitny Rommel nie mógł znieść myśli o porażce, a winą za niepowodzenia obarczył gen. Streicha i dowódców włoskich. 15 i 16 kwietnia na odcinku bronionym przez bataliony 2/24, 2/28 i 2/23 Włosi ponieśli poważne straty, a 17 kwietnia dywizja "Ariete" nie miała już sił walczyć. Ze 100 czołgów pozostało zaledwie 10. Gen. Morshead, widząc zmęczenie wroga, podjął decyzję o wykonaniu uderzenia w rejonie wzgórza 209 Medauar oraz na wzgórze nazwane przez Australijczyków "Carrier Hill". Tymczasem Rommel słał depesze do dowództwa, prosząc o niezbędne dla zdobycia Tobruku wsparcie, gdyż bez powiększenia sił twierdza nie mogła upaść. 20 kwietnia OKW przesłało wytyczne walk w Afryce Północnej, uznając zdobycie Tobruku za cel priorytetowy przed wszczęciem poważniejszych walk na granicy egipskiej. 22 kwietnia nastąpiło wspomniane przez nas uderzenie sił sprzymierzonych. Grupa kpt. Forbesa wzięła do niewoli 368 żołnierzy włoskich, tracąc zaledwie 3 zabitych i 6 rannych. Grupy kpt. Ratraya i por. Hutchinsona nacierały po obu stronach szosy do Derny. Sukces, jakim niewątpliwie było wzięcie 87 jeńców, okupiono stratą 24 zabitych i 22 rannych. Rommel osobiście wizytował "Carrier Hill", decydując, iż od tej pory oficerowie posądzeni o tchórzostwo będą karani śmiercią. Dwa dni później na pozycje batalionów 2/23 i 2/48 uderzyli Włosi. Ich atak zakończył się niepowodzeniem, a do niewoli trafiła kolejna setka napierających na Tobruk. Do Rommla przybył w tym czasie gen. Friedrich Paulus przysłany z dowództwa zaniepokojonego nagłymi trudnościami na froncie afrykańskim. W porozumieniu z Paulusem Rommel wyznaczył datę nowego szturmu na 30 kwietnia. Planowano atak na wzgórze Medauar wykonany częścią sił przybywającej na front 15. DPanc i 5. Dywizji Lekkiej. Na odcinku tym znajdowały się pozycje batalionów 2/24, 2/23, 2/15 (dwa z 26. Brygady, ostatni z 20. Brygady), a za nimi bronił się batalion 2/48 z 26. Brygady umieszczony na drugiej linii umocnień tzw. Blue Line (trzecią linię stanowiła Green Line). W ciągu 30 kwietnia lotnictwo niemieckie prowadziło przygotowanie do natarcia, które ruszyło o 20.00. Do szturmu poszło 81 czołgów. Do rana wzgórze Medauar zostało przez Niemców zajęte. Czołgi ruszyły dalej, kierując się na fort Pilastrino. Zatrzymało je jednak pokaźnych rozmiarów pole minowe (17 maszyn zniszczonych). Pozostałe czołgi zawróciły. Do 4 maja alianci bezskutecznie starali się odzyskać wzgórze, tracąc w sumie 59 zabitych, 383 zaginionych i 355 rannych. Po stronie atakujących znalazło się 115 zabitych Niemców, 128 Włochów, 152 zaginionych żołnierzy niemieckich, 85 włoskich i wreszcie 359 rannych Niemców i 215 Włochów.

Majowe walki były ostatnimi tak poważnymi starciami w rejonie Tobruku aż do grudnia 1941 roku. W związku z działaniami na granicy egipskiej oraz przygotowaniami obu stron do rozstrzygającej ofensywy, w tobruckich zmaganiach nastąpiła pauza operacyjna. Na moment zmniejszenia natężenia działań w okolicach twierdzy przyszedł okres służby Polaków w Tobruku. Nie oznacza to jednak, iż żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich kierowanej przez gen. Stanisława Kopańskiego nie walczyli bądź pełnili służbę mniej ofiarną od kolegów z innych jednostek, których zastąpili. Ich wysiłek był równie duży, za co zbierali zasłużone pochwały przełożonych z alianckiego dowództwa. Wróćmy jednak jeszcze do majowych zmagań i tego, co po nich nastąpiło. Jako że gros sił niemiecko-włoskich zaangażowany był na wschodzie, Rommel był zmuszony zaniechać uderzeń na Tobruk. Do grudnia utrzymywała się sytuacja, w której pierwszy pas umocnień żołnierze Osi naruszyli jedynie w rejonie Medauar. Zmieniały się tylko jednostki po obu stronach tobruckiego frontu. Po stronie oblegających w maju i czerwcu zachodni kraniec obstawiała 27. DP "Brescia", wzgórze Medauar obsadzili Niemcy, następnie ulokowała się 132. DPanc. "Ariete" zluzowana wkrótce przez włoską 17. DP "Pavia". Z kolei wschodni kraniec przypadł w udziale 102. Dywizji Zmotoryzowanej "Trento". W Tobruku początkowo przegrupowano żołnierzy w obrębie obrony twierdzy. Prowadzono stałe roszady mające na celu chwilowe odciążenie żołnierzy. I tak najbardziej zagrożonym rejonem były okolice naprzeciwko Medauar, a najmniej rejon Zatoki Tobruckiej. Z czasem lotnictwo niemieckie sprawiło, iż w żadnym z miejsc na terenie twierdzy alianci nie czuli się bezpiecznie. Maszyny startujące z lotniska El-Adem znacznie uprzykrzały życie żołnierzom sił sprzymierzonych. W dniach 15-20 maja doszło do starć o wzgórze 209 w związku z prowadzoną przez Brytyjczyków operacją "Brevity" i toczącymi się walkami o przełęcz Halfaya i Sollum. Miesiąc później garnizon twierdzy miał wziąć udział w podobnym przedsięwzięciu, jednak gen. Morshead nie zdecydował się na wznowienie walk ze względu na niepomyślne informacje z frontu. 5 lipca nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy na Bliskim Wschodzie. Gen. Wavella zastąpił gen. Claude Auchinleck. Gen. Morshead wiedział już, iż doprowadziły do tego frontowe niepowodzenia, co nie zwiastowało rychłego oswobodzenia twierdzy. Mimo to 3 sierpnia postanowił po raz kolejny odzyskać pozycje w rejonie Medauar. Walki ustały już następnego dnia. Okazało się, iż alianci nie są w stanie przełamać doskonale zorganizowanych pozycji niemieckich. Dodatkowo gen. Morsheadowi przybyło kolejne zmartwienie, jakim było luzowanie jednostek australijskich. Premier Winston Churchill, naciskany przez Australijczyków, był zmuszony zaakceptować ryzykowną operację zmieniania walczących jednostek. W ten oto sposób na front afrykański trafić miała Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich gen. bryg. Stanisława Kopańskiego. Stał on na czele brygady utworzonej 12 kwietnia 1940 roku rozkazem Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego. Po francuskiej klęsce Polacy zostali ewakuowani na Bliski Wschód. Pełnili służbę w Palestynie i Egipcie, mając 5674 żołnierzy z dowódcami batalionów mjr Stanisławem Kopeciem, mjr Tytusem Brzósko i ppłk Józefem Sokołem na czele. Do Tobruku SBSK przywieziono w dniach 19-25 sierpnia na pokładach trzech niszczycieli i stawiacza min HMS "Latona". Podczas śródziemnomorskiego rejsu zespół uniknął większych kłopotów, choć był atakowany przez wrogie lotnictwo. Ostatecznie zaakceptowano wycofanie 9. DP, uznając, że oprócz Polaków przybędą do Tobruku jeszcze 70. DP i 32. Brygada Czołgów. Operację wzmacniania garnizonu zakończono ostatecznie 25 października. Stopniowo wywożono Australijczyków. Tylko batalion 2/13 czekała przykra niespodzianka, gdyż podczas jednego z kursów zatopiona została "Latona", a podopieczni ppłk Burrowsa musieli pozostać w twierdzy. Kolejną znaczącą zmianą personalną było zastąpienie gen. Morsheada dowódcą 70. DP gen. Ronaldem M. Scobie'em, który obowiązki dowódcy obrony Tobruku pełnił od 22 października. Co ciekawe, do twierdzy przybył też 11. batalion czechosłowacki ppłk Karela Klapálka. Początkowo Polacy obsadzili rejon fortu Solaro, jednak wkrótce ułani i pułk artylerii zaczęli służbę na odcinku zachodnim, a piechota na południowym. Dopiero 3 października Polacy objęli zachodni odcinek, na którym przyszło im następnie walczyć z batalionem czechosłowackim przydzielonym tam w końcówce października u boku. Polacy znakomicie przystosowali się do trudnych warunków, poświęcając się służbie bez reszty. Polskie patrole prowadziły aktywną działalność, szczególnie od końca września. W nocy z 30 na 31 października ppor. Ruschill z 3. batalionu prowadził patrol, który nie osiągnął większych sukcesów, jednak jego dowódcy udało się przedostać na tyły obrony niemieckiej, wykorzystując znalezione ciuchy żołnierza Osi. Podporucznik przyniósł masę cennych informacji i został nagrodzony Krzyżem Walecznych. Po objęciu rejonu Medauar i posterunków oznaczonych od S do S-7 i od R do R-7 SBSK jeszcze ofiarniej przystąpiła do działania. Współpraca z Czechosłowakami układała się niezwykle pomyślnie, czego dowodem były wzajemne odznaczenia, w tym "Československý válečný kříž 1939" i medale "Za chrobrost" przyznawane Polakom. 14 listopada do oblężonej twierdzy przybył Naczelny Wódz gen. Sikorski. Wizytował jednostkę i rozdawał medale, podnosząc i tak wysoki poziom morale. Wkrótce jednak Polaków i resztę załogi Tobruku czekał prawdziwy sprawdzian, jakim była operacja "Crusader" dająca długo wyczekiwane wyzwolenie Tobruku.

Gen. Rommel planował 23 listopada zaatakować Tobruk całością sił. To koncentryczne uderzenie miało doprowadzić do upragnionego przez Niemców zdobycia twierdzy. Tym razem Pustynny Lis przeliczył się, gdyż jego natarcie uprzedził gen. Auchinleck, organizując operację "Crusader" - natarcie na Sidi Rezegh, odblokowanie Tobruku i podbój Cyrenajki. Ofensywa aliantów ruszyła 21 listopada. Tuż po północy z twierdzy poprowadzono natarcie: na odcinku zachodnim 1. batalionu SBSK a na odcinku południowym brytyjskiej 23. Brygady z 70. DP. 4. kompania 1. batalionu SBSK pod dowództwem kpt. Stanisława Jandzisa wykonała uderzenie na północ od szosy do Derny, osiągając tyły jednostki włoskiej. Rankiem do ataku ruszyli Brytyjczycy, nacierając w kierunku El-Duda. Na tym kierunku znajdowały się pozycje włoskiej 25. DP "Bologna" wzmocnionej żołnierzami niemieckiej 90. Dywizji Lekkiej (utworzona z różnych swobodnych oddziałów niemieckich). Rommel zareagował w sposób niekonwencjonalny, nakazując swoim jednostkom zwrot przede wszystkim w stronę nadciągającego ze wschodu przeciwnika. Sprzymierzeni zaczęli przegrywać, a siły Afrika Korps chwilowo spychały oddziały 8. Armii ku granicy z Egiptem. W związku z tym dowództwo 8. Armii przejął gen. Neil Ritchie, zastępując gen. Cunninghama. Dopiero sukcesy nowozelandzkiej 2. dywizji doprowadziły do wznowienia działań przez gen. Scobie'ego. W nocy z 26 na 27 listopada 32. Brygada Czołgów i nowozelandzka 4. brygada spotkały się w rejonie El-Duda. Rommel zawrócił swoje wojska i odbił Sidi Rezegh, zamykając wytworzony korytarz. Wojska Osi zmuszone były jednak wykonać odwrót na linię El-Ghazala, a alianci ruszyli do przodu. Tobruk był odblokowany, a dowództwo nad załogą mógł przejąć gen. Godwin-Austen. 2. i 3. batalion SBSK zajęły w nocy z 9 na 10 grudnia wzgórze Medauar, zatykając na nim flagę Polski. Kończył się ten etap walk o Tobruk. Sprzymierzeni od kwietnia do października stracili tam 744 Australijczyków, 88 Brytyjczyków, 1 Hindusa i 109 Polaków.

W wydarzeniach końca 1941 roku dopatrywać się możemy pewnych analogii do sytuacji z przełomu 1940 i 1941 roku. Niespodziewana ofensywa aliantów po raz drugi w tej wojnie doprowadziła do zajęcia przez ich siły Cyrenajki, a tobrucka twierdza trwała nadal niezdobyta przez wojska Państw Osi, stając się symbolem pustynnej walki aliantów. Symbol ten szczególnie drażnił niezwykle ambitnego gen. Erwina Rommla, który pomimo kilkukrotnie ponawianych uderzeń nie potrafił przełamać obrony Tobruku oraz złamać ducha bojowego żołnierzy sił sprzymierzonych, w tym Polaków z Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich gen. Kopańskiego, która wzięła udział w operacji "Crusader", a wcześniej stanowiła o sile obrony twierdzy. W listopadzie 1941 roku Rommel miał już gotowy plan działania przeciwko Tobrukowi, licząc na skuteczne natarcie i opanowanie twierdzy. Stało się jednak i inaczej i to słynny Lis Pustyni zmuszony był do ustąpienia z zajmowanych pozycji. Sytuacja na froncie afrykańskim chwilowo przechyliła się na stronę sprzymierzonych a wysiłek wielonarodowej armii alianckiej przyniósł pożądane przez dowództwo skutki. Mimo iż ówczesne warunki w Afryce Północnej korzystniejsze były dla aliantów, spodziewali się oni rychłego uderzenia sił niemiecko-włoskich.

Po oswobodzeniu tobruckiego garnizonu twierdza zaczęła spełniać rolę głównej bazy zaopatrzeniowej dla sprzymierzonych. Mimo to w lutym 1942 roku gen. Auchinleck mówił o Tobruku: "Nie jest moim zamiarem jego dalsze utrzymywanie, zakładając, iż wróg będzie miał możność jego skutecznego okrążenia. Jeśli okaże się to nieuchronne, przeprowadzi się ewakuację i maksymalnie zniszczy środki trwałe". Efektem takiego podejścia do problemu kolejnego okrążenia twierdzy było kiepskie przygotowanie jej do obrony. O ile umocnienia i wzniesione przez aliantów przeszkody poprzednim razem decydowały o sile garnizonu, o tyle tym razem dowództwo podeszło do problemu w sposób nonszalancki, a nawet niekompetentny. Nie zauważono bowiem, iż oprócz funkcji zaopatrzeniowej (Brytyjczycy wykorzystali to przede wszystkim podczas operacji "Crusader" oraz w okresie poprzedzającym natarcie niemieckie) Tobruk wiązał sporą część sił Rommla, co znacznie utrudniało mu prowadzenie ofensywy na wschód, do Egiptu. W styczniu niemiecki generał uderzył, odzyskując do lutego większą część Cyrenajki. Do tej pory twierdza była skuteczną zaporą dla armii niemiecko-włoskiej, co więcej, w chwili, gdy została wyswobodzona zaczęła pełnić ważną rolę w alianckim systemie zaopatrzeniowym. Od 18 listopada 1941 roku drogą morską przysyłano tutaj żywność, amunicję, pustynne wyposażenie i, co najważniejsze, różne rodzaje paliw - niezbędnych do prowadzenia dalszego pościgu. Mimo stale zwiększających się możliwości portu, posiłki były wciąż zbyt małe. To spowodowało załamanie się brytyjskiej ofensywy. Obie strony gotowały się do rozstrzygającego starcia. Areną zmagań mogła być również tobrucka twierdza.

Jak już mówiliśmy, 21 stycznia 1942 roku gen. Rommel uderzył na wojska przeciwnika, szybko odbijając tereny, które utracił dwa miesiące wcześniej. Równocześnie z natarciem na froncie afrykańskim sztab armii niemieckiej opracowywał plan zajęcia Malty opatrzony kryptonimem "Herkules". Przeniesienie ciężaru działań na Morze Śródziemne spowodowało ponad trzymiesięczną (od lutego do końca maja) przerwę w walkach w Afryce Północnej. Alianci mogli zatem wzmocnić defensywę, zyskali bowiem wystarczającą ilość czasu do przygotowania skutecznej obrony. Niestety, Tobruk potraktowano wyjątkowo lekceważąco, decydując się na uszczuplenie sił obronnych pustynnej twierdzy. Cytowane już słowa gen. Auchinlecka są najlepszym potwierdzeniem negatywnego stosunku dowództwa alianckiego względem ważnego ogniwa defensywy sprzymierzonych w Afryce Północnej. Wszędobylski piasek zdążył już zasypać część rowów przeciwczołgowych, których nie odnowiono, w zasiekach powstały dziury, często zrobione przez samych żołnierzy alianckich, dzięki czemu poruszanie wokół twierdzy było wygodniejsze i szybsze. Nie do końca zaminowano tereny, które do tej pory stanowiły wyjątkowo trudną do przebycia barierę. Dodatkowo, o czym już pisaliśmy, zmieniła się mentalność dowódców brytyjskich i ich podejście do zagadnienia obrony Tobruku. Jak błędne było ich przeświadczenie, miało okazać się już wkrótce. Tymczasem po stornie Państw Osi trwały systematyczne prace nad planami "Herkules" i "Malta". O ile zajęcie Malty nie powiodło się, choć Niemcy próbowali tego w lipcu, o tyle operacja "Venezia" była prawdziwym majstersztykiem strategów niemieckich i włoskich, dając Rommlowi kolejną szansę na dotarcie do Egiptu. Takie też było jej główne założenie - marsz do granicy egipskiej z uwzględnieniem zajęcia Tobruku. W połączeniu z planem "Herkules" (Niemcy nie mogli zakładać, iż łączone przedsięwzięcie może skończyć się fiaskiem) podbój Libii i Tobruku stałyby się śmiertelnym zagrożeniem dla wojsk sprzymierzonych zgromadzonych w Egipcie.

Ówczesną załogę Tobruku stanowiły południowoafrykańska 2. Dywizja Piechoty i hinduska 11. Brygady Piechoty oraz 32. Brygada Czołgów. W sumie skład garnizonu dowodzonego od 15 czerwca 1942 roku przez gen. H.B. Kloppera wchodziły cztery brygady piechoty, brygada pancerna, 61 czołgów, pięć pułków artylerii polowej i średniej, około 70 dział przeciwpancernych. 2 maja rozpoczęło się długo wyczekiwane niemieckie natarcie. Gen. Klopper wierzył, iż uda mu się obronić powierzoną twierdzę przez kilkadziesiąt dni. Amunicji i żywności powinno wystarczyć na 90 dni. Ogółem w Tobruku, licząc również niezaangażowanych w walkę czynną pracowników administracji, znajdowało się 35 tys. ludzi. Wydawało się, że siły te zdolne są do stawiania oporu liczniejszemu oraz lepiej wyposażonemu przeciwnikowi. A ten nieustannie zbliżał się do pustynnej twierdzy. 14 czerwca siły alianckie rozpoczęły odwrót na wschód. Mimo iż gen. Auchinleck zdecydował się wycofywać na linie obronne w pobliżu granicy egipskiej, nie udało się utrzymać linii obronnej w pobliżu El-Adem. 16 czerwca nowe uderzenie Rommla pozbawiło dowództwo brytyjskie nie tylko El-Adem, Acromy czy Belhammed, ale i złudzeń, iż tym razem kontakt z Tobrukiem nie zostanie utracony. 18 czerwca Auchinleck, niewątpliwie pod wpływem Churchilla, postanowił podporządkować tobrucki garnizon 8. Armii i doprowadzić do jego odizolowania od reszty sił sprzymierzonych. Nastąpiło to nazajutrz, gdyż już 19 czerwca Tobruk znalazł się w okrążeniu. Dzień wcześniej odbyła się w twierdzy narada dowódców, na której bryg A.C. Willison z 32. Brygady Czołgów zaproponował pewne ulepszenia w planie obronnym. Mimo słuszności uwag, nie zostały one wprowadzone w życie z powodu nonszalanckiego stosunku dowódcy 2. DP i całego garnizonu gen. H.B. Kloppera. Sztywno trzymał się on własnej wizji defensywy, ustawiając kolejne jednostki według własnego uznania. W ten sposób do 20 czerwca udało się obsadzić pozycje w następujący sposób, zaczynając od zachodu: 6. i 4. brygady piechoty z 2. DP, hinduska 11. Brygada Piechoty bryg. A. Andersona, znajdująca się na południe i wschód od tzw. "King's Cross" - skrzyżowania dróg do El-Adem i Bardii, na północ, po fort Pilastrino znajdowały się pozycje obsadzone przez 201. Brygadę Gwardii bryg. G.F. Johnsona. W pobliżu Pilastrino ustawiono też 32. Brygadę Czołgów (4. i 7. królewskie pułki czołgów) bryg. Willisona. Artyleria, którą w Tobruku reprezentowały trzy pułki artylerii polowej oraz dwa pułki artylerii średniej (ogółem 15 dział ppanc. 57 mm, 42 działka 40 mm i 8 działek 37 mm oraz 18 armat plot. 94 mm) nie miała ściśle wyznaczonego zadania. Vis a'vis alianckich żołnierzy znalazły się Dywizja Piechoty "Sabratha", "Trento", "Pavia" i "Brescia". Uderzenie miały poprowadzić 132. Dywizja Pancerna "Ariete" oraz dwie dywizje Afrika Korps skoncentrowane w rejonie El-Adem. Natarcie wyznaczono na dzień 20 czerwca. Przed godziną 8.00 lotnictwo Państw Osi rozpoczęło bombardowanie twierdzy. Naloty powtarzano przez cały dzień. Rankiem saperzy przygotowali przejście przez zasieki na linię obrony 11. BP, a o 9.30 czołgom udało sie sforsować rów. Przełamany został opór na posterunkach od R-57 do R-70 oraz od R-48 do R-51. Niemieckie czołgi zaczęły wnikać w głąb obrony. Na ich spotkanie alianci wysłali działające niezależnie od siebie niewielkie pod względem liczebności jednostki, które poniosły druzgocącą klęskę w rejonie "King's Cross". W tym samym czasie doszło do rozdzielania jednostek niemieckich - 21. DPanc. poszła na północ, natomiast 15. DPanc. w kierunku Pilastrino. Ok. 18.00 21. DPac. dotarła do Tobruku, gdzie nieomal całkowicie zaskoczyła jednostki administracji wojskowej. Aliantom udało się jednak zniszczyć ważne instalacje oraz urządzenia. Gen. Klopper popełniał kolejne błędy - na widok czołgów nieprzyjaciela nakazał zniszczyć urządzenia radiowe umożliwiające mu kierowanie obroną. Alarm okazał się przedwczesny, a dowódca garnizonu pozbawił się środków do sterowania walką. Nie powiodło się również 201. Brygadzie Gwardii, którą po południu rozbiły siły 15. DPanc. Niemcy nie zaatakowali jednak Pilastrino, gdzie gorączkowo starały się zorganizować pozostałości 201. brygady. Broniła się już zatem tylko zachodnia część twierdzy, gdzie przeniósł się również gen. Klopper. Do dowódcy garnizonu napływały coraz gorsze meldunki. Nawiązał on również kontakt z 8. Armią, która nie była w stanie udzielić mu niezbędnego wsparcia. O 20.00 20 czerwca meldował: "Moja kwatera główna okrążona. Piechota na zewnętrznych liniach obrony nadal ostro walczy. Odpieram napór wroga, ale nie wiem jak długo". Rankiem następnego dnia zdecydował się na kapitulację. Niektórzy żołnierze odmówili wykonania rozkazu zaprzestania walki i i kontynuowali ją na własną rękę. Inni próbowali przebijania się przez linie wroga. O 7.45 do kwatery Kloppera przybyli niemieccy parlamentariusze, którzy przyjęli kapitulację garnizonu. Prawdopodobnie do niewoli trafiło około 33 tys. jeńców, w tym blisko 19 tys. Brytyjczyków. Jak pisze Churchill, szef sztabu raportował: "Łup był gigantyczny. Obejmował zapasy żywności dla 30 tys. ludzi na trzy miesiące i ponad 10 tys. metrów sześciennych benzyny. Bez tych zdobyczy odpowiednie racjonowanie żywności oraz odzieży dla dywizji pancernych w ciągu najbliższych miesiący nie byłoby możliwe". W ten sposób Tobruk po raz kolejny w tej wojnie stał się areną walk, zmieniając garnizon - tym razem miały go obsadzić jednostki Państw Osi. Sukces Rommla zdecydowanie polepszył jego sytuację w Afryce Północnej, a obywatelom krajów alianckich obok zmartwień powodowanych niepokojącymi wieściami nadchodzącymi z wszystkich frontów doszło kolejne - utrata Tobruku przez siły sprzymierzone po zaledwie dwóch dniach walki. Na rewanż trzeba było poczekać do listopada.


Konkurs


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków