Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Żołnierz polski bije się za wolność wielu narodów, ale umiera tylko dla Polski", Stanisław Maczek

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Metoda Frantiszka
- dział Ciekawostki


Josef František był bez wątpienia jednym z najwybitniejszych pilotów, jacy walczyli dla Polskich Skrzydeł w czasie II wojny światowej. Stał się legendą jeszcze w czasie bitwy o Anglię. Łącznie zanotował aż 17 pewnych zestrzeleń oraz 1 prawdopodobne, będąc jednym z najbardziej skutecznych pilotów powietrznego starcia oraz najskuteczniejszym myśliwcem 303. Dywizjonu. Swoje sukcesy zawdzięczał jednak nie tylko szóstemu zmysłowi, ale też kontrowersyjnej tzw. "metodzie Frantiszka", która często narażała na szwank samoloty kolegów lecących w szyku bojowym.

Zniecierpliwiony czechosłowacki lotnik wyłamywał się z formacji i samodzielnie atakował niemieckie maszyny, zazwyczaj zapędzając się nad Kanał La Manche. Tam spodziewał się zastać wracających z wyprawy nad Wielką Brytanię niemieckich lotników, którzy albo wcześniej zostali trafieni, albo lecieli na resztkach paliwa i z resztką amunicji. Należy podkreślić, iż metoda ta była dość popularnie stosowana wśród alianckich lotników, ale to František ze względu na swoje sukcesy i umiejętności myśliwskie stał się jej czołowym reprezentantem. Niesubordynacja przysporzyła mu wiele kłopotów. Dowództwo 303. Dywizjonu nie akceptowało samowolnych polowań czechosłowackiego lotnika. Przy pierwszej tego typu akcji został on solidnie zrugany za samowolne oddalenie się od kolegów. W praktyce pozostawił jedno ze skrzydeł niezabezpieczone, narażając na szwank dowódcę. Jak wspominał to Arkady Fiedler w książce „Dywizjon 303”: „Dowódca klucza, w którym leciał Frantiszek, nie zginął tylko o włos z winy sierżanta. Podczas ataku na kilka messerschmittów dowódca stwierdził z osłupieniem w ostatniej chwili, że z boku nie było Frantiszka, który ni stąd, ni zowąd opuścił szyk i gdzieś się zawieruszył. Pokrzyżowało to cały plan ataku i zmusiło resztę klucza do gwałtownego wycofania się z niebezpieczeństwa. Gdy Frantiszek wrócił z tego lotu do bazy, okazało się, że po odłączeniu się od klucza zestrzelił w pobliżu Kanału dwa nieprzyjacielskie samoloty. Lecz gdy w dniach następnych powtarzały się podobne ucieczki z szyku, rzecz nabrała niepokojącej wagi. Karność w zespole jest nieodzowną podstawą powietrznej walki. Dowódca - obojętnie: klucza, dywizjonu czy skrzydła - musi bezwzględnie polegać na swych myśliwcach lecących za nim, ażeby wykonać w zespole polecone zadanie. Inaczej nie ma zwycięstwa. Inaczej grozi rozprzężenie i nieład kupy. Frantiszek wprowadzał nieład”.

Polskie dowództwo musiało coś zrobić z niesfornym Czechem. Za sprawą decyzji Witolda Urbanowicza Františkowi nadano status "gościa", wyłączając go z formacji i zezwalając na indywidualne loty. Było to najlepsze rozwiązanie ciężkiego dylematu. Dywizjon 303 potrzebował zwycięstw Františka – dzięki nim mógł się szczycić szczególnie dobrymi statystykami zestrzeleń. Jednocześnie bezpieczeństwo lotników było wartością nadrzędną i nie można było zezwolić na zagrożenie formacji ze względu na indywidualistyczne zapędy jednego z pilotów.


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków