Informacje podstawowe

Rząd Polski na Emigracji


Polski Rząd na Emigracji był swego rodzaju fenomenem okresu II wojny światowej. Polskie władze, mimo niezwykle trudnych warunków, zdołałby odtworzyć pracujący regularnie rząd oraz namiastkę parlamentu. W okupowanym przez Niemców i Sowietów kraju funkcjonowały jednostki terenowe, które umożliwiały zarządzanie cywilnymi i wojskowymi strukturami. Polski Rząd na Emigracji był powszechnie uznawany za legalne, umocowane konstytucyjnie przedstawicielstwo Polski i dopiero wraz z utworzeniem ośrodka komunistycznego, który siłą przejął w Polsce władze (przy wydatnym udziale Związku Radzieckiego), stracił uznanie. Nie oznaczało to jednak końca jego działalności. Emigracyjni politycy pozostawali aktywni aż do pełnego odzyskania niepodległości przez Polskę, a ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie przekazał insygnia władzy pierwszemu demokratycznie wybranemu Prezydentowi RP po upadku komunizmu.

Trudne wojenne początki

Jeszcze nie skończyła się kampania wrześniowa, jeszcze trwały walki na froncie w Polsce, a do Francji już zaczęli przybywać polscy politycy, by kontynuować działania władz po spodziewanej przegranej z Niemcami i Związkiem Radzieckim. Pod koniec września 1939 r. Paryż stał się stolicą polskich emigrantów, którzy rozwinęli tam ożywioną działalność polityczną. Szczególnie silne ugrupowanie tworzyli ludzie związani z opozycją antysanacyjną, do niedawna represjonowani przez rządzących piłsudczyków. Mimo iż we Francji przebywało wielu działaczy Stronnictwa Ludowego, Polskiej Partii Socjalistycznej czy Stronnictwa Pracy, w kraju pozostali przywódcy danych ugrupowań. Wystarczy wspomnieć chociażby Macieja Rataja, Wincentego Witosa oraz Kazimierza Pużaka. Czołowi politycy sanacji znaleźli się w tragicznej wręcz sytuacji. Z 17 na 18 września 1939 roku najwyżsi urzędnicy państwowi przekroczyli granicę polsko-rumuńską. Wśród nich znalazł się Naczelny Wódz, Edward Rydz-Śmigły oraz prezydent Ignacy Mościcki. Mimo wcześniejszych deklaracji Rumuni nie udzielili Polakom bezpiecznego schronienia w drodze na Zachód. Zażądali natomiast potwierdzenia rezygnacji rządu polskiego z atrybutów władzy - zarówno politycznych jak i administracyjnych. Na odmowę ministra spraw zagranicznych Józefa Becka zareagowali propozycją przeniesienia się władz polskich z przygranicznej miejscowości Czerniowce w głąb kraju, gdzie Polacy mieliby poczekać na bezpieczny tranzyt do Francji. Był to początek trudnej drogi Polaków w Rumunii - w kilka dni po tym zostali internowani w miejscowościach Bicaz, Slanica i Craiova. Przychylni Polsce Rumuni ugięli się pod presją hitlerowskiej III Rzeszy i wbrew oczekiwaniom obozu sanacyjnego nie umożliwili bezpiecznego tranzytu sprawującym najwyższe funkcje państwowe w Polsce. Wydarzenie to otworzyło drogę do władzy dotychczasowej opozycji, która wpływy utraciła po przewrocie w 1926 roku. Nastrój powszechnego rozczarowania wśród ludności polskiej - polityką Mościckiego, przegraną - miał niebagatelne znaczenie w formowaniu nowej władzy. Zanim jednak Władysław Sikorski miał zostać premierem rządu RP, Mościcki wysłał nominację na prezydenta do ambasadora RP w Rzymie Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego. 25 września ambasador RP w Paryżu (Juliusz Łukasiewicz) odczytał dokument gen. Wieniawie. Jednakże rząd francuski (zapewne pod wpływem polskich opozycjonistów) nie widział możliwości współpracy między obydwoma państwami z prezydentem Wieniawą. 27 września urząd ten został powierzony Władysławowi Raczkiewiczowi, który na swego następcę wybrał gen. Kazimierza Sosnkowskiego - jednego z kandydatów na fotel premiera Rządu RP na uchodźstwie. 30 września Raczkiewicz powołał na stanowisko Augusta Zaleskiego. Jednak protest gen. Sikorskiego zmusił Raczkiewicza do zmiany decyzji. Tym razem jego wybór padł na Stanisława Strońskiego, który zrzekł się jednak posady premiera na rzecz Władysława Sikorskiego. Początki formowania Rządu RP na Emigracji były niezwykle trudne i burzliwe. Polacy działali w ciężkich warunkach, w wielu wypadkach kierowali się wzajemnymi animozjami, a sytuacji nie ułatwiał zawiły stan prawny wywodzonymi z konstytucji kwietniowej. Ostatecznie premierem został Władysław Sikorski, niegdyś współpracownik Józefa Piłsudskiego, później odsunięty na boczny tor, rozczarowany, ale wciąż niezwykle ambitny i zdecydowany do działania. W październiku sformował swój gabinet, a w pięć tygodni później został mianowany Wodzem Naczelnym. Stanowiska w rządzie zajęli: August Zaleski (min. spraw zagranicznych), Adam Koc (min. skarbu, przemysłu i handlu), Jan Stańczyk (min. opieki społecznej), Stanisław Stroński (z-ca premiera), Marian Seyda (minister bez teki), Józef Haller (minister bez teki), Aleksander Ładoś (minister bez teki) oraz Kazimierz Sosnkowski (od października jako minister bez teki). W grudniu 1939 r. Henryk Strasburger zastąpił Adama Koca, a Stanisław Kot zastąpił Aleksandra Ładosia.

Pierwsze tygodnie działania Rządu RP na Emigracji stały pod znakiem organizacji w nowych warunkach, ale i wewnętrznych konfliktów. W listopadzie 1939 roku podpisano umowę paryską, w której prezydent zrzekł się na korzyść premiera niektórych pełnomocnictw. Dekrety miał od tej pory podpisywać Sikorski. Na początku grudnia powołano jeszcze Radę Narodową Rzeczypospolitej Plskiej, kilkunastosobowe ciało doradcze i emigracyjny quasi-parlament. Jej prezesem został Ignacy Paderewski. W październiku rząd polski został uznany przez Francję, Wielką Brytanię oraz Stany Zjednoczone, a także przez część państw neutralnych. Wydarzenie to miało znaczenie nie tylko polityczne, ale i psychologiczne. Adolf Hitler starał się zniszczyć Polskę, wymazując ją z mapy Europy - legalny rząd na uchodźstwie udowadniał, że Polska wciąż istniała.


Walka o przetrwanie

Po przeniesieniu przez Sikorskiego siedziby z Paryża do Angers Sikorski pracował nad sformułowaniem założeń programowych Rządu Emigracyjnego. W stolicy Francji pozostały jedynie władze wojskowe (Naczelne Dowództwo oraz Ministerstwo Obrony). Polacy głęboko wierzyli w potęgę sojuszniczej Francji, tymczasem na froncie panowała tzw. "dziwna wojna", a Francuzi przygotowywali się na spodziewany atak III Rzeszy. Pod koniec 1939 roku sformułowane zostały cele, do których miał dążyć rząd na emigracji. Podstawowymi tematami były:
- powojenne granice Polski
- bezpieczeństwo Polski w Europie
- powojenny ustrój społeczno-polityczny w odrodzonej Rzeczpospolitej

Problemem, który przeszkadzał rządowi Sikorskiego w nawiązaniu porozumienia z rządami krajów sprzymierzonych, był stosunek do Związku Radzieckiego. Polacy widzieli przyszłe państwo w granicach na wschodzie z dnia 31 sierpnia 1939 roku, Francuzi i Brytyjczycy nie byli już tak jednoznaczni w swoich poglądach. Przeszkodą był brak formalnego wypowiedzenia wojny między mocarstwami Zachodu a Związkiem Radzieckim. Polska z kolei 17 września 1939 r. została najechana przez Armię Czerwoną - Józef Stalin wypełnił tym samym założenia porozumienia z Niemcami. Francuzi i Brytyjczycy nie chcieli wydawać oficjalnych oświadczeń na ten temat gwarancji dla Polski. Zdawali sobie wówczas sprawę, iż w przyszłości możliwe będą przegrupowania sojusznicze, a Związek Radziecki może zostać jednym z państw alianckich.

18 grudnia 1939 r. Polacy przedstawili deklarację rządu, w której Sikorski zapewniał o stworzeniu "stojącego na gruncie kultury i zasad chrześcijańskich, demokratycznego, opartego o najszersze warstwy narodu". Jednocześnie na terenie Francji formowano armię polską. Już w lecie 1939 roku nawiązano pierwsze rozmowy na temat Wojska Polskiego na terenie państw sojuszniczych. Umowę zawarto jednak dopiero 9 września. Dotyczyła ona zbudowania jednej dywizji polskiej. Ośrodek szkolenia zlokalizowano w Coëtquidan. W październiku był już gotowy plan budowy Wojska Polskiego na terenie Francji oraz eskadr lotniczych w Wielkiej Brytanii. Umowę podpisano ostatecznie 4 stycznia 1940 roku, a jej część wojskowa przewidywała:
- odtworzenie Wojska Polskiego
- oddanie go pod dowództwo francuskiemu Naczelnemu Wodzowi (jednak Polacy mieliby własne dowództwo podległe francuskiemu zwierzchnikowi)
- określono źródło rekrutacji
- wyznaczono również skład Wojska Polskiego i sferę finansową (koszty miał ponosić rząd francuski z zaliczeniem na rachunek rządu polskiego)

Źródłami rekrutacji mieli być polscy emigranci zamieszkujący Francję, Belgię, Holandię, Luksemburg, Kanadę i Stany Zjednoczone oraz żołnierze internowani w Rumunii i na Węgrzech. Według obliczeń stan Wojska Polskiego wyniósł wiosną 1940 roku 82 264 ludzi. Na swoich następców w Ministerstwie Spraw Wojskowych wyznaczył Sikorski Mariana Kukiela i Izydora Modelskiego. Szefem kierownictwa Marynarki Wojennej został J. Świderski, natomiast dowództwo i artylerię objął we władanie Józef Zając. Sformowano następujące jednostki polskie:
1. Dywizję Grenadierów - stan 16 300 żołnierzy, dowodzenie płk dypl. Bronisław Duch
2. Dywizję Strzelców Pieszych - stan 15 830 żołnierzy, dowodzenie płk dypl. Bronisław Prugar-Ketling
10. Brygadę Kawalerii Pancernej - 5305 żołnierzy, dowodzenie płk dypl. Stanisław Maczek
Samodzielną Brygadę Strzelców Karpackich - stan 4000 żołnierzy, dowodzenie płk dypl. Stanisław Kopański
Samodzielną Brygadę Strzelców Podhalańskich - stan 4778 żołnierzy, dowodzenie gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko
Oba poniższe związki nie został w całości sformowane:
3. Dywizja Piechoty - w połowie czerwca liczyła 7832 żołnierzy, dowodził nią płk dypl. Tadeusz Zieleniewski
4. Dywizja Piechoty - stan 3152 żołnierzy, dowodzenie gen. Rudolf Dreszer

Dodatkowo na terenie Wielkiej Brytanii miały zostać stworzone Polskie Siły Powietrzne, które latem 1940 r. z powodzeniem wzięły udział w bitwie o Wielką Brytanię. Tymczasem na kontynencie Niemcy szykowali się do uderzenie na Francję. Po zaatakowaniu 9 kwietnia 1940 r. Danii i Norwegii 10 maja ruszyła kolejna wielka ofensywa o kryptonimie "Fall Gelb". Przegrana w kampanii była skutkiem fatalnego planowania francuskich wojskowych, którzy nie byli gotowi do prowadzenia nowoczesnej wojny. Polacy również wzięli udział w walkach, walcząc pod francuskim rozkazem. Część żołnierzy udało się ewakuować do Wielkiej Brytanii, głównie w czerwcu 1940 r. W tym samym czasie do Londynu udali się polscy politycy, by tam kontynuować prace Rządu Emigracyjnego.

19 czerwca Sikorski wręczył min. spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii lordowi Halifaxowi memorandum w sprawie utworzenia polskiej armii na terenie ZSRR. Sikorski nie uzgodnił swojej decyzji z prezydentem i ministrami i ostatecznie zostało ono wycofane. Brytyjczycy byli zaskoczeni nieporozumieniami w łonie polskiej emigracji. Sikorski został odwołany ze swego stanowiska przez prezydenta Raczkiewicza. Prezesem Rady Ministrów został mianowany August Zaleski. Jednak w nocy z 18 na 19 czerwca grupa oddanych Sikorskiemu oficerów opanowała gmach ambasady polskiej i zmusiła Zaleskiego do zrzeczenia się powierzonej mu funkcji. Tym samym Sikorski, w formie przypominającej zamach stanu, utrzymał swoją pozycję. 5 sierpnia rząd polski i brytyjski podpisały umowę wojskową, w myśl której strona brytyjska zobowiązała się dostarczyć uzbrojenie, instruktorów oraz pieniądze na rozbudowę Polskich Sił Zbrojnych. Na jej mocy 1. Korpus Polski został ulokowany na terenie Szkocji. W załączniku do porozumienia określono budowę Polskich Sił Powietrznych, które miały zostać wcielone do Royal Air Forces, jednakże z zachowaniem pewnej autonomii. Bitwa o Wielką Brytanię pokazała, jak świetnym pilotem może być Polak walczący na przyzwoitym sprzęcie. Polscy lotnicy zestrzelili 203 samoloty wroga na pewno, 35 prawdopodobnie a 36 uszkodzili. Stosunek zestrzeleń do strat był 3-krotnie wyższy niż w RAF, a bitwa została ostatecznie wygrana, co znacząco wpłynęło na sytuację w Europie. Polskie zaangażowanie wojskowe było kartą przetargową dla Rządu Emigracyjnego – bez wsparcia Polaków alianci nie byliby w stanie prowadzić walki z Niemcami.

Wielkie plany, wielkie nadzieje

Gdy w lipcu 1940 roku Eduard Benes powołał emigracyjny rząd Czechosłowacji w Londynie, Władysław Sikorski nawiązał bliską współpracę z czeskimi kolegami. Sikorski chciał po wojnie utworzyć coś w rodzaju federacji państw Europy Środkowej, w której naturalną hegemonię miałaby Polska. Czechy z kolei miałyby przodować w kwestiach gospodarki. Ambitna wizja Sikorskiego nie była jednak dopasowana do realiów - Benes stawiał przede wszystkim na sojusz gospodarczy, a szczególnym problemem była kwestia Zaolzia, do którego obie strony zgłaszały słuszne roszczenia terytorialne. Trzecią rysą był stosunek do Związku Radzieckiego - Benes chciał szukać porozumienia czesko-radzieckiego, Polska natomiast była w stanie wojny ze Związkiem Radzieckim. 11 listopada 1940 r. podpisano porozumienie, które głosiło, iż oba państwa mają w planach wejście w ścisły sojusz polityczno-gospodarczy po zakończeniu wojny. Deklaracja ta nie miała być jednak aktem końcowym. Mimo swojej dużej wagi, nie przedstawiała dokładnego planu działania Polski i Czechosłowacji. Dopiero 2 czerwca 1941 roku obie strony ustaliły wspólne zasady instrukcji dla swych placówek dyplomatycznych. Z biegiem czasu sojusz zaczął słabnąć i stracił na znaczeniu. Federacyjne plany Sikorskiego nigdy nie zostały zrealizowane i, co należy uczciwie oddać, od początku miały niewielkie szanse na realizację.

Ważnym wydarzeniem w polityce państwa polskiego były również odwiedziny Sikorskiego w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Podróż odbyła się w dniach 24 marca-12 maja 1941 r. Polski premier spotkał się z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem. Prezydent obiecał włączenie Polski do planu Lend Lease Act oraz wyraził wątpliwość w zamierzeniach włączenia do polsko-czeskiej federacji państw nadbałtyckich - Litwy, Łotwy i Estonii. Mimo wstępnych deklaracji Roosevelta Sikorskiemu nie udało się tak naprawdę wiele osiągnąć, gdyż objęcie Polski Lend Lease Act nastąpiło faktycznie dopiero w lipcu 1942 roku. Podróż do Kanady miała na celu przygotowanie werbunku Polonii do Wojska Polskiego. Jakież było rozczarowanie Rządu Emigracyjnego, gdy do obozów szkoleniowych zgłosiło się jedynie 722 ludzi...

Trzeba jednak stwierdzić, iż bilans osiągnięć polityki polskiego rządu w latach 1939-1941 przedstawia się pozytywnie. Polacy byli pozbawieni swojego państwa. Udało im się jednak odbudować siłę polityczną i militarną, co stawiało ich w rzędzie najprężniej działających państw alianckich. Jednak najważniejsze dni II wojny światowej były jeszcze przed Sikorskim.

Sojusz polsko-radziecki? Bez szans

Od 17 września 1939 r. Polska i Związek Radziecki pozostawały w stanie wojny. Przełom w stosunkach obu państw miał nastąpić dopiero po agresji hitlerowskiej na Związek Radziecki o kryptonimie "Barbarossa". Ofensywa Wehrmachtu ruszyła 22 czerwca 1941 roku. Winston Churchill, premier Wielkiej Brytanii popełnił duży błąd z politycznego punktu widzenia. Już w kilkanaście godzin po ataku Niemiec zadeklarował wszelką możliwą pomoc dla Sowietów. Bał się, aby Stalin nie podpisał separatystycznego pokoju z III Rzeszą. Churchill wiedział, iż długie i wyczerpujące walki na froncie wschodnim odciągną część sił niemieckich z Afryki i Zachodu Europy. Błędem była jednak jego przedwczesna deklaracja. Brytyjczycy szybko zaczęli naciskać na Polaków, aby i ci wznowili swoje stosunki dyplomatyczne ze Związkiem Radzieckim. 23 czerwca 1941 roku gen. Sikorski w przemówieniu radiowym podkreślał, iż rozpad hitlerowsko-stalinowskiego sojuszu pozwala na odnowienie stosunków z Moskwą. Bazą miał być traktat ryski z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Pośrednictwo w rozmowach polsko-radzieckich miała na siebie wziąć dyplomacja brytyjska. Upoważnienie do prowadzenia rozmów otrzymał ambasador radziecki w Londynie, Iwan Majski. Polaków reprezentowali Władysław Sikorski i August Zaleski. Ze strony brytyjskiej w rozmowach uczestniczył Alexander Cadogan, a potem Anthony Eden. Podstawowym problemem był stosunek do podbojów Związku Radzieckiego z roku 1939. Rozmowy prowadzono bardzo długo i mimo starań Sikorskiego stawały się one coraz trudniejsze. Strona radziecka nie wspominała również nic o mieniu zagrabionym w kampanii wrześniowej. Zgodność Sikorskiego i Majskiego dotyczyła jedynie Polskich Sił Zbrojnych na terenie ZSRR oraz zwolnienia polskich jeńców. Proponowany tekst układu był wciąż odrzucany przez Sowietów. Związek Radziecki nie chciał wypowiedzieć się wprost na temat ziem polskich z roku 1939. Po burzliwej dyskusji rząd polski zatwierdził tekst umowy, jednak kilku członków gabinetu nie zgodziło się z założeniami porozumienia. Protestowali przede wszystkim August Zaleski, gen. Kazimierz Sosnkowski i Marian Seyda. 29 lipca Sikorski oficjalnie zwrócił się z prośbą do prezydenta Raczkiewicza o pozwolenie na podpisanie układu. Raczkiewicz odmówił. Mimo to następnego dnia Sikorski (tzw. układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r.) podpisał porozumienie w siedzibie Foreign Office w Londynie. Oprócz Sikorskiego i Majskiego obecni byli również Churchill i Eden. Najważniejszymi postanowieniami były:
- uważa się traktat radziecko-niemiecki z 1939 roku za niebyły.
- oba rządy zobowiązują się do wszelkiej pomocy w toczącej się wojnie.
- na terenie ZSRR ma zostać sformowana Polska armia, jej istnienie określał układ wojskowy.
- rząd radziecki zobowiązuje się do udzielenia amnestii wszystkim obywatelom polskim więzionym w ZSRR.

Umowa wojskowa, zapowiedziana w tekście układu, podpisana została 14 sierpnia tego samego roku. Raczkiewicz, dowiedziawszy się o posunięciu Sikorskiego, zagroził podaniem się do dymisji. Ostatecznie zrezygnował z tego kroku. Do dymisji podali się jednak trzej wspomniani wcześniej ministrowie. Sikorski zwolnił również gen. Sosnkowskiego ze stanowiska Komendanta Głównego ZWZ i sam przejął kontrolę nad wojskiem w kraju.


Na terenie Związku Radzieckiego miała zostać sformowana armia, a obywatele polscy zwolnieni. Szefem misji wojskowej na terenie ZSRR został gen. Bohusz-Szyszko. Z łagrów i więzień do punktów zbornych zaczęli napływać Polacy. Niestety, złe warunki bytu i wycieńczenie poprzednimi przejściami spowodowały, iż wielu z nich umarło z głodu lub nie zdołali dotrzeć do polskiej armii. Chaos pogłębiała wielkość Związku Radzieckiego. Często do Polaków nie docierały informacje o ich zwolnieniu, mimo iż Moskwa zapewniała o swojej dobrej woli. Niepokoił również brak więźniów (pojmanych w czasie Wojny Obronnej 1939 r. i w trakcie późniejszych prześladowań ludności polskiej przez Sowietów) trzech obozów radzieckich - w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. 3 grudnia doszło do spotkania Sikorskiego, Władysława Andersa, dowódcy polskiej armii, i ambasadora w Związku Radzieckim Kota ze stroną sowiecką - Stalinem, Wiaczesławem Mołotowem, radzieckim ministrem spraw zagranicznych, oraz szefem sztabu Armii Czerwonej gen. Panfiłowem. Zapytany o jeńców Stalin wykręcał się dziwnymi opowieściami o rzekomej ucieczce więźniów do Mandżurii. Tłumaczenie nie miało związku z rzeczywistością - wiosną 1940r. Polaków rozstrzelano i pochowano w masowych mogiłach na terytorium ZSRR (m.in. w rejonie Katynia). W 1942 roku Polacy, przebywający w armii na terenie ZSRR zostali ewakuowani na Bliski Wschód. Powodem był brak wystarczającej ilości żywności oraz środków niezbędnych do życia. Ostatni transport żołnierzy wraz z ich rodzinami odszedł 31 sierpnia. Kryzys polityki polsko-radzieckiej trwał nadal. Kulminacyjnym momentem była końcówka 1942 roku, kiedy to Sowieci zaczęli zamykać polskie ośrodki pomocy na terenie ZSRR. Dodatkowo 16 stycznia 1943 roku rząd w Londynie otrzymał radziecką notę informującą, iż wszyscy mieszkańcy ziem polskich zagarniętych w 1939 roku, zostają obywatelami radzieckimi. Nie chodziło tu jedynie o mieszkańców tych ziem. Strona radziecka pokazywała Polakom, iż nie ma zamiaru zrezygnować z polskich terytoriów. 13 kwietnia 1943 r. niemiecka prasa podała informację o znalezieniu masowych grobów polskich oficerów w Lesie Katyńskim. Sytuacja rządu polskiego wydawała się być niezwykle trudna - z jednej strony informacja ta mogła być dowodem zbrodni Sowietów, z drugiej - sprytnie przemyślanym chwytem propagandy Josepha Goebbelsa. Rząd polski zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o zbadanie całej sprawy. Reakcja radziecka była niemalże histeryczna. Agencja TASS określiła zachowanie Polaków jako przejaw prohitlerowskich nastrojów. W nocy z 25 na 26 kwietnia Mołotow wręczył polskiemu ambasadorowi notę radziecką do rządu polskiego, w której potępiał działania Rządu Emiracyjnego. Dokument zakończono słowami: "W związku z tym Rząd radziecki postanowił zerwać stosunki z Rządem polskim". 5 maja 1943 roku ambasada polski w ZSRR została zlikwidowana.


Upadek

Sprawa Polski była coraz większym problemem w obozie aliantów. Rząd emigracyjny stanął przed trudnym zadaniem. Alianci zachodni (w grudniu 1941 r., po ataku japońskim na Pearl Harbor, do koalicji dołączyły USA) nie chcieli interweniować u Sowietów, obawiając się konfliktu w łonie koalicji antyhitlerowskiej. Kryzys pogłębiła śmierć gen. Sikorskiego w wypadku lotniczym 4 lipca 1943 roku. Kolejnym premierem został mianowany Stanisław Mikołajczyk, zasłużony działacz ruchu ludowego. Sprawą priorytetową dla rządu w Londynie było utrzymanie integralności terytorialnej polskich ziem. Prowadzona w okupowanym kraju akcja "Burza" polegała na wyzwalaniu ziem polskich przez organizacje podziemne zanim zrobią to Rosjanie (Armia Czerwona prowadziła w tym czasie ofensywę na kierunku zachodnim, wypychając Niemców z przedwojennej Polski). Założenie było proste - po samodzielnym wyzwoleniu ziem, z których wycofywali się Niemcy Polacy mogliby witać wkraczające wojska sowieckie jako gospodarze na własnym i niepodległym terytorium. Efekty operacji nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Sowieci, dzięki ogromnej przewadze liczebnej, dokonywali masowych aresztowań wśród członków polskiego ruchu oporu. Co więcej, na wyzwalanych ziemiach zainstalowali nową administrację państwową, która uzurpowała sobie prawo do reprezentacji Polski i Polaków. W lipcu 1944 r. powołano do życia Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), który w zamyśle Sowietów miał stać się zalążkiem nowego rządu Polski, tyle że sterowanego przez wiernych Stalinowi komunistów.

Brytyjczycy naciskali na Polaków, aby ci ponownie nawiązali stosunki dyplomatyczne ze Związkiem Radzieckim. Efektem była wizyta premiera Mikołajczyka w Moskwie, podczas której spotkał się ze Stalinem oraz przedstawicielami PKWN i Związku Patriotów Polskich (komunistycznego ugrupowania współpracującego z Sowietami). 3 sierpnia 1944 roku Mikołajczyk został przyjęty przez Stalina, trzy dni później rozmawiał z polskimi komunistami. Przedstawiciele PKWN zaproponowali utworzenie rządu jedności narodowej, w którym tylko kilka miejsc przewidzieli dla przedstawicieli rządu emigracyjnego. Mikołajczyk żądania odrzucił i 9 sierpnia powrócił do Londynu, gdyż tragiczna sytuacja Warszawy (1 sierpnia 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie) wymagała podjęcia natychmiastowych decyzji. Naczelny Wódz gen. Sosnkowski napisał w rozkazie o zdradzie Polaków przez sojuszników, którzy nie chcieli interweniować militarnie ani politycznie. Warto zauważyć, iż pod Warszawą stały wówczas jednostki radzieckie, które ni pomogły walczącym z Niemcami Polakom. W styczniu 1945 r. Armia Czerwona zajęła zgliszcza miasta.

Efektem niewybrednego w słowach rozkazu było odwołanie Sosnkowskiego ze stanowiska 30 września 1944 roku przez prezydenta Raczkiewicza - Brytyjczycy uznali wypowiedź za obraźliwą i zażądali ustąpienia Naczelnego Wodza. Jego następcą został gen. Tadeusz "Bór" Komorowski. Rząd RP stanął teraz przed wyborem - albo przyjąć warunki radzieckie, albo zdecydować się na dalszy sprzeciw, mimo dezaprobaty Zachodu. Gdy rząd odrzucił pierwszą alternatywę, 24 listopada 1944 r. premier Mikołajczyk podał się do dymisji. Jego miejsce zajął Tomasz Arciszewski. Stalin zdecydował się na kolejny krok. Zalecił, aby PKWN powołał Tymczasowy Rząd. Było to jawne pogwałcenie praw polskiego narodu. Mimo to zostało ono zaakceptowane przez aliantów zachodnich. Na konferencji w Jałciew lutym 1945 r. przedstawiciel Wielkiej Trójki usankcjonowali utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (TRJN), głównie w oparciu o komunistów. Mikołajczyk zdecydował się wrócić do kraju, by tam walczyć z komunistami w demokratycznych wyborach.

Tymczasem Rząd Emigracyjny wciąż funkcjonował, mimo iż jego znaczenie wśród aliantów było marginalne. Ostatecznie w lipcu 1945 r. sojusznicy wycofali uznanie dla Rządu Emigracyjnego, przenosząc je w całości na TRJN z udziałem Mikołajczyka. Nie oznaczało to końca działalności polskiej emigracji politycznej. Do 1947 r. istniały polskie jednostki wojskowe, ostatecznie rozwiązane. Tymczasem Rząd Emigracyjny nadal funkcjonował – zmieniali się premierzy (po Arciszewskim jeszcze Bór-Komorowski, Tadeusz Tomaszewski, Roman Odzierzyński, Jerzy Hryniewski, Stanisław Cat-Mackiewicz, Hugon Hanke, Antoni Pająk, Aleksander Zawisza, Zygmunt Muchniewski, Alfred Urbański, Kazimierz Sabbat i Edward Szczepanik) i prezydenci (w latach 1954-1972 istniał kolegialny twór nazywany Radą Trzech utworzony w wyniku sporu z Augustem Zaleskim, który w 1947 r. objął stanowisko prezydenta i pełnił funkcję do 1972 r.; po nim prezydentami byli jeszcze: Stanisław Ostrowski, Edward Raczyński, Kazimierz Sabbat Ryszard Kaczorowski). W 1990 r., po zaprzysiężeniu Lecha Wałęsy, Kaczorowski przekazał mu insygnia władzy, dopełniając tym samym końca historii Rządu Emigracyjnego.


Do poczytania


Patronaty


Recenzje