Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Na wojnie nie ma substytutu zwycięstwa", Douglas MacArthur

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





"Rycerze wojennego nieba"
- recenzja książki




Rok wydania - 2014

Autor - Adam Makos

Wydawnictwo - Rebis

Liczba stron - 384

Seria wydawnicza - Historia

Tematyka - niezwykła historia dwóch pilotów walczących po przeciwnej stronie.

Dzieje drugowojennego lotnictwa fascynują Polaków szczególnie mocno. To właśnie podniebne boje dały nam najwięcej satysfakcji. Podczas bitwy o Anglię nasi rodacy z dywizjonów myśliwskich dali tęgiego łupnia Niemcom, którzy rok wcześniej wykorzystali miażdżącą przewagę i zmietli polskie lotnictwo „z powierzchni ziemi”. Z zaciekawieniem przyjąłem zatem informację o „Rycerzach wojennego nieba”, którzy mieli nieco odświeżyć wizerunek lotnictwa czasów II wojny światowej. Nie dlatego, że nie interesuje mnie rodzima historia – ta zawsze pozostanie na pierwszym miejscu – ale dlatego, że na polskim rynku rzadko mamy okazję czytać opowieści o lotnikach nie-Polakach. Adam Makos jest dziennikarzem-historykiem, który specjalizuje się w wywiadach. Doświadczenia dziennikarskie pozwalają mu sprawnie operować słowami, dzięki czemu nie ma trudności ani w redagowaniu własnej strony internetowej dedykowanej misjom wojskowym (Valor Studios), ani w sprawowaniu opieki nad czasopismem militarnym „Valor”, ani – co wyszło przy okazji „Rycerzy…” – w pisaniu pełnowymiarowych publikacji.

Książka opowiada historię Franza Stieglera i Charliego Browna, których losy splotły się nad okupowaną Europą w niecodziennych okolicznościach. Franza poznajemy jako młodego zapaleńca, niemieckiego antynazistę, który służbę w lotnictwie traktował przede wszystkim jako szansę na zrealizowanie marzenia. Przyglądamy się jego karierze militarnej, obserwując pierwsze sukcesy i bolesne porażki. Na kartach książki lotnicy, dotychczas superbohaterowie, jawią się jako normalni ludzie, często wyjątkowo mocno zaangażowani emocjonalnie w powierzane im zadania. Makos świetnie gra na emocjach, umiejętnie dozując czytelnikom napięcie. Anegdota dotycząca zestrzelenia „płonącego Rosjanina” pokazuje, że nawet na tak brutalnej wojnie byli tacy, którzy nie zatracili człowieczeństwa. Wreszcie poznajemy Charliego Browna. Schemat jest nieco inny niż przy Stieglerze, gdyż Makos stara się przede wszystkim ukazać jego służbę w perspektywie militarnej. W przypadku Stieglera część rozważań dotyczyła jego natury, ideologii, wartości, którymi się kierował. Makos bardzo umiejętnie tworzy odpowiedni klimat wokół wybranych niemieckich lotników. Mimo iż wciąż reprezentują nazistów, stają się nam bliscy.

Kulminacyjnym momentem publikacji (może nawet powieści, nie bójmy się tego powiedzieć) jest spotkanie Charliego i Franza. Nie chcę psuć czytelnikom lektury (choć pewnie wielu z nich domyśla się, co mogło się wtedy wydarzyć), wobec czego pozostawię je bez komentarza. Trzeba przyznać, że Makos opanował dziennikarski fach w każdym celu. Przy pomocy bardzo prostych narzędzi spotęgował napięcie, odmalował czarno-biały świat i bardzo udanie wkomponował się w klimat lotniczego kodeksu etycznego. Kontrastuje on świetnie z pragmatyzmem dowództwa, które… Cóż, o tym muszą już Państwo przeczytać sami.

Obok głównego wątku na kartach książki pojawiają się także inne, równie ciekawe. Czytelnicy dowiedzą się, jak wyglądało życie niemieckich pilotów i w jaki sposób tworzono „cyrk Gallanda”, który w ostatnich miesiącach wojny stał się jednostką elitarną grupującą renegatów Luftwaffe. Jak zwykle przy tego typu opowieściach, nasuwają się pytania o obiektywizm autora i prawdziwość historii. Oparcie się na wspomnieniach jest często taktyką niebezpieczną, bo podatną na manipulacje. Nie chcę jednoznacznie osądzać historii Stieglera, ale wydaje się, że nie przeinaczył on faktów ze swojej wojennej służby. Świadczą o tym relacje innych bohaterów wydarzeń, którzy potwierdzili wersję niemieckiego pilota.

Książka Adama Makosa momentami dała mi sporo przyjemności płynącej z lektury. Właśnie w tym upatrywałbym jej największego atutu – autor potrafi oczarować czytelnika podniebnym światem, ukazać nieco inną perspektywę. Robi to czasem odrobinę nieporadnie, może nawet nawinie, ale oddaje klimat wojennej przygody. Bardzo dobra, wciągająca publikacja, która z pewnością zauroczy wielu czytelników. Warto przeczytać.

Ocena:


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków