"U-Booty na Morzu Śródziemnym 1943-1944"
- recenzja książki




Rok wydania - 2021

Autor - Łukasz Grześkowiak

Wydawnictwo - Zona Zero

Liczba stron - 615

Tematyka - druga część kompleksowego opracowania poświęconego operacjom niemieckich okrętów podwodnych na Morzu Śródziemnym w okresie II wojny światowej.

Wydawnictwo Zona Zero zaserwowało nam w ostatnim czasie kilka bardzo zróżnicowanych, ale wciąż wybornych pozycji historycznych. Najwyraźniej nienauczony doświadczeniem z zaskoczeniem przyjąłem informację o wydaniu "U-Bootów na Morzu Śródziemnym 1943-1944" Łukasza Grześkowiaka. Z zaskoczeniem, bowiem - wybaczcie dość stereotypowe myślenie - założyłem z automatu, iż klimaty wojny podwodnej to domena innych wydawców. A Zona Zero, w swoim stylu, po raz kolejny potwierdziło, iż należy do polskiej czołówki, gdy idzie o komponowanie publikacji - w przypadku Grześkowiaka sprawdziło się to bardzo dobrze.

Już na wstępie zatem słów kilka o aspektach redakcyjno-graficznych. Książkę wyposażono w dziesiątki zdjęć archiwalnych (dobrze opisanych) oraz czytelny podział między sekcjami. Grześkowiak wyróżnia kursywą cytaty, co od razu pokazuje, gdzie mamy do czynienia z autorskim komentarzem, a gdzie odwołaniem do źródeł. Dobry zabieg, zwłaszcza że źródła to jedna z mocniejszych stron opracowania. Autor obficie cytuje świadków zdarzeń (czasem aż nazbyt obficie, dodajmy), raporty, odwołuje się do innych historyków. To naprawdę dojrzałe, bogate zestawienie, a Grześkowiak nie stroni od krytycznego spojrzenia na niektóre źródła i wprost wskazuje, gdzie mogły zostać popełnione błędy. Podpiera się przy tym analizami internetowego środowiska pasjonatów choćby z uboat.net. Wszystko to wychodzi książce zdecydowanie na plus. Jedna drobna uwaga - przypisy warto było oddzielić od reszty tekstu prostą poziomą kreską, by całość była bardziej czytelna. Ale, nie przesadzajmy, to już absolutny detal techniczny.

Zdecydowanie ważniejsze są kwestie merytoryczne. Oczywiście książka odnosi się do dość wąskiego wycinka historii. Ograniczenia mają charakter geograficzny (Morze Śródziemne) oraz czasowy (okres 1943-1944). Do tego zawężenie tematu do samych U-Bootów. Wszystko to, niezależnie od jakości opracowania, sprawia, iż książka jest adresowana głównie do specjalistów lub fascynatów, których interesuje właśnie ten konkretny wycinek. Trudno mi sobie wyobrazić, iż po publikację sięgnie czytelnik nieobeznany z tematyką, choć styl Grześkowiaka zachęca do eksperymentów - nie miałem poczucia zagubienia. Grześkowiak próbuje nieco poszerzyć zakres narracji, odwołując się chociażby do operacji desantowych w basenie Morza Śródziemnego, ale to wszystko osadzone jest w kontekście wydarzeń związanych bezpośrednio z U-Bootami. Autor wykonał dużą pracę w zakresie odtwarzania losów poszczególnych jednostek (tutaj także pomocne były źródła internetowe), prezentując to dość czytelnie, i zgrabnie zebrał najważniejsze dane okraszone sporą liczbą wypowiedzi archiwalnych.

Cieszę się także, że do grona historyków publikujących na temat marynistyki dołącza kolejne nazwisko. Dotychczas można by pomyśleć, iż wyłączność na pisanie o niemieckich okrętach podwodnych miał w Polsce Mariusz Borowiak. Grześkowiak wprawdzie nie jest debiutantem (ma na swoim koncie choćby pierwszą część opracowania o U-Bootach na Morzu Śródziemnym, którą kiedyś przegapiłem, a którą na pewno będę chciał mieć na półce jako uzupełnienie aktualnie recenzowanej pozycji), ale jeszcze ni e wyrobił sobie takiej marki jak choćby Borowiak. Liczę jednak, że wraz ze zdobywanym doświadczeniem i kolejnymi (oby!) wydawanymi publikacjami zyska sobie grono wiernych czytelników. Podstawy są bardzo solidne, choć nie ulega wątpliwości, iż autor musi jeszcze popracować nad stylem narracji. Sporo zdań ma dość przeciętną konstrukcję - pojawiają się także niedociągnięcia lub niezręczności gramatyczne. Zaznaczę, że nie wpływa to na jakość lektury, bo sam styl jest potoczysty i widać, że Grześkowiak czerpie przyjemność z dzielenia się swoją wiedzą i pasją. A to ogromny atut, który czasem decyduje o być albo nie być historyka na rynku wydawniczym.

Ocena:


Do poczytania


Patronaty


Recenzje