Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Nie ma nic takiego jak niebezpieczna broń. Są tylko niebezpieczni ludzie.", Robert A. Henlein

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





"Zapomniana flota. Mokrany"
- recenzja książki




Rok wydania - 2014

Autor - Mariusz Borowiak

Wydawnictwo - Almapress

Liczba stron - 312

Seria wydawnicza - Nieznane oblicza historii

Tematyka - opracowanie poświęcone "małemu marynarskiemu Katyniowi" - zbrodni w Mokranach.

Publikacje Mariusza Borowiaka na trwałe zapisały się w kanonie polskiej literatury historycznej. Nie dlatego, że Borowiak uznawany jest za historyka kontrowersyjnego – nieważne, czy słusznie – ale dlatego, że jest kompetentny i drobiazgowy, a przy tym potrafi zainteresować czytelników historią marynarki wojennej. Jego opracowania były w ostatnich latach cennymi źródłami wiedzy na temat działalności PMW. Z zainteresowaniem – także ze względu na patronat medialny objęty przez serwis „II wojna światowa” – przyjąłem zatem informację o pracach nad kolejną już książką tego autora. Przyznaję uczciwie, że Mokrany niewiele mi mówiły. Być może zabrzmię w tym momencie jak historyczny ignorant, ale moje podejście świetnie ilustruje specyfikę tego tematu. Kwestie walk PMW z siłami radzieckimi to do dzisiaj jedna z białych plam w dobrze przecież poznanej historii kampanii wrześniowej, a bulwersującą sprawę „małego marynarskiego Katynia” przez lata spychano na margines. „Zapomniana flota” ukazująca się w poczytnej serii „Nieznane oblicza historii” Wydawnictwa Almapress ma przywrócić pamięć o ofiarach tamtych tragicznych wydarzeń. Borowiak składa w ten sposób hołd całej PMW. Niezależnie od etykiety „odbrązawiacza” zawsze cechował go szacunek dla rodzimej historii, której wyświadcza kolejną przysługę.

Podstawę rozważań stanowi działalność Flotylli Rzecznej Marynarki Wojennej w Pińsku i rozstrzelanie polskich więźniów przez Sowietów w rejonie wsi Mokrany. Borowiak prowadzi własne dochodzenie, odwołuje się także do ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej oraz do prywatnych śledztw prowadzonych przez rodziny ofiar. Jest niewątpliwie pionierem w tej dziedzinie, bowiem nikomu nie udało się do tej pory zgromadzić tak dużej ilości informacji na temat „małego marynarskiego Katynia”. To właśnie jego działalność pozwoliła na w miarę dokładne ustalenie nazwisk pomordowanych, a także umiejscowienie w czasie zbrodni wojennej. Niczym rasowy dziennikarz śledczy historyk dociera do kolejnych wiadomości, często posiłkuje się relacjami świadków bądź też poszlakami. Wszystko traktuje jednak z dozą nieufności, dzieląc się z czytelnikami swoimi spostrzeżeniami. Krytyce poddane zostają ustalenia Jerzego Pertka, który jednak nie dysponował odpowiednią ilością danych, pisząc „Marynarzy generała Kleeberga”. Borowiak zachowuje szacunek dla kolegi po fachu. Trzeba mu też oddać, że pisze z wielką pasją, ale nie daje się ponieść emocjom. Nie jest też rusofobem. Przymiot ten mógłby zakwestionować jego osiągnięcia.

Na uwagę zasługuje rozszerzenie narracji o kwestie starć polsko-radzieckich i sprawy związane z organizacją, dowodzeniem i służbą Flotylli Rzecznej w Pińsku. Jako atut należy uznać fakt trzymania się przez autora głównego wątku. Nie ma tutaj miejsca na jałowe rozważania natury politycznej czy też rozbudowane dywagacje dotyczące walk w innych miejscach Polski. Borowiak nie daje się ponieść naturalnej chęci wykroczenia poza ramy opracowania. Wieloletnie doświadczenia procentują w odpowiedni sposób – zamiast szukać na siłę wątków pobocznych, tkwi w głównym nurcie, prowadząc narrację szeroką, kompetentną i ciekawą.

Nie obyło się oczywiście bez mniejszych lub większych wpadek. Momentami kuleje nieco stylistyka narracji, a część relacji i wspomnień została pozostawiona bez komentarza. Gwoli ścisłości, dodać trzeba, że część z wstawek świetnie komponuje się z całością tekstu i nie wymagają one osobnego omówienia. Zastrzeżenia można mieć jedynie do wybranych fragmentów. Zresztą, dużo odwołań do wspomnień wychodzi książce in plus. Borowiak potrafił wyważyć proporcje między pracą własną, dokonaniem syntezy faktów, a odwołaniami do wypowiedzi innych osób. Warto także zwrócić uwagę na przypisy, które należy traktować jako integralną część tekstu. Autor ma tendencję do rozszerzania wypowiedzi właśnie przy okazji odwołań, nierzadko długich i szczegółowych. Pod względem stylistycznym nie można zgłosić większych uwag. Książka napisana jest w sposób ciekawy, a Borowiak z udanie uprawia dziennikarstwo śledcze.

„Zapomniana flota. Mokrany” to książka ważna i konieczna. Nie będzie ona szczególnym przełomem w dziedzinie historii II wojny światowej, ale z pewnością dołoży kolejną cegiełkę do świadomości historycznej Polaków. Jak wspominano we wstępie do recenzji, Mokrany zasługują na przypomnienie i szeroki komentarz. Borowiak po raz kolejny wyświadczył przysługę Polskiej Marynarce Wojennej i… czytelnikom, którzy z zainteresowaniem powinni przyjąć jego nową propozycję.

Ocena:


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków