Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Żeby prowadzić wojnę, potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy", Napoleon Bonaparte

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





"Zmierzch bohaterów"
- recenzja książki




Rok wydania - 2015

Autor - Andrzej Dudziński

Wydawnictwo - Bukowy Las

Liczba stron - 503

Seria wydawnicza - brak

Tematyka - dalsze losy bohaterów znanych z serialu opowiadającego historię Czterech Pancernych.

Nie tak dawno Kacper Śledziński odświeżył nieco Historię Czterech Pancernych, przypominając nam o żołnierzach, którzy walczyli u Berlinga i w 1945 roku wraz z Armią Czerwoną wyzwalali okupowaną Polskę. Książką, przyjęta na ogół dość ciepło, była gorzko-słodką opowieścią o trudnej służbie i komunistycznym dziedzictwie. Zdecydowanie bardziej gorzka wydaje się historia, którą opowiada Andrzej Dudziński. W książce „Zmierzch bohaterów” próbuje dopisać dalsze losy bohaterów słynnego serialu. Jest gorzko, bo wielbione przez tłumy postacie wydają się być odarte z patosu lansowanego niegdyś za pomocą telewizyjnej propagandy. Nie oznacza to jednak, że powieść Dudzińskiego nie przypadnie do gustu fanom Czterech Pancernych. Wręcz przeciwnie, będzie to dla nich znakomita okazja, by ponownie przeżyć emocje sprzed lat i z wypiekami na twarzy śledzić koleje losów ulubionych bohaterów.

Ten nietypowy historyczny projekt został zrealizowany przy udziale Wydawnictwa Bukowy Las, które zadbało o przygotowanie publikacji Dudzińskiego. Losy Wydawcy i polskiego pisarza-scenarzysty splotły się już kilka lat temu przy okazji powieści o Janie z Kolna. Wydaje się, że tym razem Dudziński będzie mógł liczyć na szersze grono czytelników. Czterej Pancerni to właściwie kultowa marka, a na serialu wychowały się co najmniej trzy pokolenia Polaków. Jak zwykle przy okazji recenzowania powieści, ograniczymy się do scharakteryzowania stylistyki narracji i oceny pomysłów autora, żeby przypadkiem nie zepsuć przyjemności czytania. A książkę czyta się naprawdę przyjemnie. To niewątpliwy plus, a atrakcyjność lektury jest zawsze podstawowym kryterium, przez pryzmat którego należy rozliczać powieść. Żeby nie było tak kolorowo, trzeba uczciwie dodać, że momentami narracja nieco się dłuży, brakuje dynamiki charakterystycznej dla serialowych przygód Janka i ekipy Rudego 102. Największy atutem „Czterech Pancernych i Psa” była wartka akcja przetykana równie wartkimi dialogami. Dudziński nie jest w stanie kontynuować historii bohaterów serialu z tym samym animuszem, z tą samą werwą. Powojenna rzeczywistość nie miała aż takiego potencjału. Wierni fani dzieła sprzed lat dostrzegą w tym największą słabość powieści.

Dudziński będzie jednak w stanie ich zaskoczyć. Wiele pomysłów nazwałbym nieszablonowymi i oryginalnymi. Fantazja autora nie wykracza jednak poza granice rozsądku. Co więcej, w losach bohaterów jego książki jak w soczewce odbijają się losy całego narodu. Potrafił sportretować ludzi, a przy tym odkryć trudną rzeczywistość, ukazując kulisy powojennej odbudowy. Te cenne spostrzeżenia mają potencjał historycznego dokumentu, który zostaje podany w przystępnej fabularyzowanej formie. Jakby dodatkiem jest bardzo dobry warsztat autora, który umiejętnie wykorzystuje, łącząc go z pomysłowością umożliwiającą mu kreślenie zawiłych losów kolejnych bohaterów. Dość powiedzieć, że „Zadra” skończy jako awanturnik ewidentnie szukający przygody i zarobku. Atrakcyjność lektury wynika właśnie z nieprzewidywalności. Serial, wałkowany tysiąc razy (i powtarzany pewnie tyleż samo razy w TVP) potrzebuje odświeżenia, nowego spojrzenia. Dudziński proponuje oryginalne podejście, trzymając się jednak konwencji. Pytanie, czy uda się mu trafić do serc tych, którzy do tej pory żywiej reagują na słowa „do domu wrócimy…”.

Tytułowy „zmierzch bohaterów” wcale nie jest wyznacznikiem treści książki. Dudziński odkrywa legendarne postacie na nowo, wnosząc sporo świeżości do ich postrzegania. „Zmierzch” można rozpatrywać jedynie w kategoriach fabularnych. Mimo tego zagorzali fani serialu „Czterej Pancerni i pies” mogą poczuć się rozczarowani próbą pisania historii na nowo. Myślę jednak, że i u nich serce zabije mocniej na dźwięk nazwiska Kos. Czy warto? Warto. Choćby z ciekawości.

Ocena:


Konkurs


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków