Artykuł został przeniesiony pod NOWY ADRES!

Komunizm w Polsce


Aby zrozumieć ideę komunizmu, należy cofnąć się do okresu, kiedy narodził się on w głowach osiemnastowiecznych rewolucjonistów. Po kilkudziesięciu latach fundamenty doktryny stworzyli Fryderyk Engels oraz Karol Marks, którzy w 1848 roku spisali "Manifest komunistyczny" - biblię ideową przyszłych komunistów. Karol Marks był filozofem niemieckim, którego sposób bycia oraz przemyślenia nie przysporzyły mu popularności w okresie, w jakim przyszło mu żyć. Dopiero kolejne pokolenie odkrywały potencjał kryjący się w jego ideowo-doktrynalnych rozważaniach i dziełach. Doktryna stworzona przez Marksa zakładała m.in. przebudowę państwa w celu uzyskania wspólnoty państwowej, uzyskanie postępu na drodze rewolucji, która z kolei jest tylko formą "dostosowania do poziomu sił wytwórczych właściwych stosunków produkcji i nadbudowy ideologicznej" (cyt. za "Komunizm w Polsce", Praca zbiorowa), marksizmowi przypisywany jest również materializm dialektyczny - zakładał bowiem istnienie bytów wyłącznie materialnych, które pozostają w ciągłym ruchu oraz różnią się złożonością budowy. Jako taka religia była odrzucana już na samym początku rozważań, a istnienie Boga negowane. Rozwój komunizmu związany jest przede wszystkim z naszym wschodnim sąsiadem, Rosją. To tutaj idee Marksa i Engelsa po raz pierwszy w takim stopniu zawładnęły społeczeństwem. Aby nieco skrócić ewolucję komunizmu na wschodzie, zajmiemy się od razu rewolucją bolszewicką. W 1898 roku założona zostaje w Mińsku Socjaldemokratyczna Partia Robotników Rosji, która wkrótce zaczyna werbowanie zwolenników. Jednak już w 1903 roku dochodzi do rozłamu - bolszewicy pod wodzą Włodzimierza Lenina pragną zysków, mienszewicy przeciwnie. W lutym 1917 roku wybucha rewolucja bolszewików przeciwko władzom Rosji. Przywódca ugrupowania przebywał wtedy w Szwajcarii, jednak dzięki pomocy Niemców szybko przedostał się do ogarniętego walkę kraju. Co więcej, Niemcy zdecydowanie wsparli bolszewików finansowo, co oczywiście w znacznym stopniu ułatwiło im prowadzenie walk. Kolejny szturm komuniści przypuścili w październiku tego samego roku. Listopad okazał się dla nich szczęśliwym miesiącem, gdyż praktycznie bez większego wysiłku doprowadzili oni do przejęcia władzy. W 1919 roku utworzona została Międzynarodówka Komunistyczna, w której skład weszła również Komunistyczna Partia Polski. I w tym miejscu zaczyna się opowieść o polskich losach w epoce komunizmu - nie zawsze szczęśliwych, nie zawsze łatwych, zawsze jednak burzliwych.

W 1918 roku, po 123 latach niewoli, Polska odzyskuje niepodległość, jednocząc się nareszcie, aby wspólnymi siłami odbudować zniszczony wojną kraj. 16 grudnia tego samego roku powołano do życia Komunistyczną Partię Robotniczą Polski, tworząc ją z myślą o przyszłej rewolucji, która miała nadejść ze wschodu i ogarnąć całą Europę. Początkowo działania polskich komunistów ograniczyły się do spokojnego budowania popularności partii. Nawet wybory 1919 roku zbojkotowano, nie zaprzątając sobie tak błahą, w ich przekonaniu, sprawą. W 1919 roku KPRP wyraziła również akces do Kominternu, stając się kolejnym ogniwem rosyjskich rewolucjonistów. Mimo potęgi bolszewików rewolucja nie nadchodziła, co powodowało coraz większe napięcia w szeregach polskich komunistów. Bezwzględnie zwalczano opozycję, która w tym czasie sprawowała w Polsce władzę. Dopiero wojna polsko-bolszewicka miała przynieść spodziewane "wyzwolenie". Jakież było zatem zdziwienie członków KPRP, kiedy to ofensywa rosyjska złamana została pod Warszawą, a "zbrodnicza wojna, rządy zbójeckie w Polsce" nie zakończyły się na korzyść rewolucjonistów. Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski szybko zwinął działalność, odchodząc w zapomnienie. Polacy musieli od nowa budować partię komunistyczną, tworząc ją ponownie na wzór bolszewickiej. II Zjazd KPRP potwierdził tylko przedwojenne plany, kiedy to marzono o wielkim komunistycznym państwie pod przewodnictwem ZSRS. Zjazd wydał manifest, w którym namawiał ludność chłopską do przyłączenia się do rewolucji. I tym razem społeczność nie drgnęła. Tymczasem Moskwa drżała - Józef Stalin i Lew Trocki wystartowali w wyścigu o stanowisko przywódcy światowych komunistów poprzez przejęcie funkcji od umierającego Lenina. Józef Stalin, o którym przeczytamy jeszcze niejeden raz, pokonał rywala, zostając następcą Lenina i zaprowadzając nowe, krwawe porządki. Odbiło się to również na stosunkach z Polakami, którzy nieopatrznie narazili się Stalinowi. W marcu 1925 roku dochodzi do III Zjazdu KPRP, na którym przekształcono ją w Komunistyczną Partię Polski. Nowa nazwa podkreślała zerwanie ze starymi rządami i potępienie byłych działaczy Kominternu. Dopiero następny Zjazd, IV z kolei, umożliwił skruszonym Polakom ponowne wstąpienie w szeregi KPP. W tym samym czasie za normę przyjęto krytykę obecnych władz państwa, które posądzano o sprzyjanie imperialistom z zachodu, a Piłsudskiemu przypisywano zależność od Wielkiej Brytanii. Radykalne hasła ogłoszono w kwietniowej (1932) odezwie do ludu, gdzie krytyka władz polskich przeplatała się z hymnami pochwalnymi na cześć ZSRS. Oprócz służby propagandowej prowadzono też aktywne działania dywersyjne, sabotażowe, wywiadowcze oraz werbunkowe, pomnażając zasobne już liczebnie szeregi komunistów. Wydarzenia drugiej połowy lat trzydziestych doprowadziły do radykalnej zmiany kierunku polityki KPP. Rozpasanie Adolfa Hitlera i brak reakcji ze strony Zachodu doprowadziły do zachwiania stosunków sowiecko-niemieckich, a polscy komuniści zaczęli głosić hasła antyfaszystowskie. W 1937 roku Stalin rozpoczął pierwszy etap swojego szaleństwa - wielkie czystki w wojsku i partii. Wyniszczeniu uległa również KPP, którą w efekcie wrogich działań rozwiązano w 1938 roku. Finał nastąpił w kilka miesięcy przed ponownym startem.

Wojna, która wybuchła 1 września 1939 roku, przyniosła kolejną zmianę w ukierunkowaniu polityki ZSRS. 17 września Armia Czerwona rozpoczęła ofensywę na zachód, przynosząc ze sobą hasła obrony mniejszości narodowych i zniesienia władzy imperialistów polskich. Zajęty przez Sowietów obszar szybko poddano sowietyzacji na wielką skalę. NKWD zbierało tu swoje krwawe żniwo, stosując różnorodne rodzaje kar i represji. Podbita część polskich ziem szybko zapełniła się sowieckimi agentami, których zadaniem było przygotowanie gruntu pod utworzenie komunistycznego państwa zależnego od ZSRS. Wszystko pod przykrywką legalności. Wybory, w których naród miał opowiedzieć się za przyłączeniem ziem do ZSRS, przeprowadzono 22 października 1939 roku. Poprzedziła je swoista kampania wyborcza, połączona z agitacją - wynik mógł być zatem tylko jeden. Ogromna frekwencja i ogromna przewaga komunistów. Wybory w stylu sowieckim, a więc w ogromnej mierze oparte na zastraszaniu i fałszerstwach, mogły mieć tylko jedno rozstrzygnięcie. Wkrótce rozpoczęto wyniszczanie polskości na Kresach. Obywatele przyjmowali narodowość sowiecką, a NKWD rozszerzyła skalę terroru. Warunki, jakie stworzyli sowieccy agenci, sprzyjały prokomunistycznym zapędom niektórych Polaków, którzy kilka lat wcześniej stanowili główną siłę KPP. Zaczęli oni zatem wstępować do WKP(b), aby rozpocząć komunistyczne życie od nowa. Równocześnie na okupowanych ziemiach wprowadzono na rynek prasę sowiecką, której głównym zadaniem było szerzenie idei komunizmu. Do gadzinówek pisało wielu polskich autorów m.in. Tadeusz Boy-Żeleński, Włodzimierz Sokorski czy Wanda Wasilewska. Związek Sowieckich Pisarzy rósł w siłę wraz z upływającym czasem, przyjmując w swe szeregi coraz to nowych polskich poetów. Cała akcja obliczona była nie tylko na pozyskanie polskich intelektualistów sprzyjających ideologii komunistycznej, ale i na rozpoczęcie przygotowania do przejęcia władzy w Polsce przyszłości. Działania komunistów w Polsce zaczęły nabierać tempa. Zmieniano na sowieckie polskie uczelnie, wznoszono pomniki ku czci marksistowskich działaczy, starano się całkowicie zawładnąć polskimi umysłami, aby wyplenić z nich wszystko co polskie. Represje dotknęły również działaczy kościelnych. Pełniący duszpasterską posługę księża zostali szczególnie napiętnowani, stając się jednym z najbardziej zagrożonych zatrzymaniem stanów. U podstaw przejawów agresji leżała niechęć władz komunistycznych do Kościoła Katolickiego oraz, zupełnie zresztą słuszne przeświadczenie, iż jest on niejako ostoją polskości. To właśnie Kościół w wielu wypadkach był ogniwem spajającym Polaków i jednoczącym ich do wspólnego działania, także na polu narodowowyzwoleńczym. Jednocześnie z indoktrynacją umysłową szło wprowadzanie trendów gospodarczych, społecznych i kulturowych. Na początku 1939 roku transakcje finansowe przeprowadzano już tylko w rublach. W tym samym czasie prowadzono też akcję masowych wysiedleń. Doszło również, czego można się było spodziewać, do zniesienia polskich świąt państwowych i zastąpienia ich sowieckimi. 1 maja stał się zatem Dniem Pracy a 8 marca Dniem Kobiet. O ile oba święta nie są dla nas dzisiaj niczym oryginalnym, o tyle obchodzenie rocznicy śmierci Lenina oraz imienin Stalina wydaje się być pomysłem absurdalnym. W świecie komunistów było to jednak coś absolutnie normalnego. Tymczasem na scenie politycznej dochodziło do coraz większych przeszeregowań. Wkrótce okazało się, iż sojusz niemiecko-radziecki jest fikcję, czego dowodem miał być niemiecki zwrot na wschód. Sytuację polskich komunistów diametralnie zmieniły wydarzenia roku 1941.

22 czerwca ruszyła niemiecka operacja "Barbarossa", której głównym celem było rozbicie i podbicie ZSRS. Uderzenie na wschód spowodowało zmianę układu europejskich sił. Teraz Stalin był sojusznikiem Winstona Churchilla, a nie jak do tej pory jego wrogiem. Dotychczas Brytyjczyk zmuszony był samotnie, oczywiście na polu politycznym, stawiać czoła siłom hitlerowskim. Koalicja aliancka stopniowo rozpadała się, co było wynikiem zawrotnych sukcesów militarnych Wehrmachtu. Dopiero w 1941 roku układ sił miał się mocno zmienić, a III Rzesza została wzięta w kleszcze. Na razie jednak ramiona okrążenia nie zbliżały się do siebie. Co gorsza, ofensywa niemiecka doprowadziła do ich oddalenia.

Józef Stalin - jeden z największych zbrodniarzy XX wieku wszedł zatem w skład koalicji sił alianckich, walczących przeciw Państwom Osi i wszystkim narodom, które wspierały dążenia Adolfa Hitlera. Tuż przed wojną III Rzesza i ZSRS weszły w związek, który miał zaowocować przyszłymi podbojami. Na zgliszczach Europy oba państwa wznieść miały pomnik własnej kultury, tradycji. Tyle tylko, że sojusz ten - iście diabelski - nie miał większych szans na przetrwanie. Dyktatorzy bowiem mają to do siebie, iż często zdradzają przyjaciół, dążąc do zwycięstwa na wszystkich frontach i zagarnięcia jak największego łupu. Tak też było ze Stalinem i Hitlerem. Nie wiązali oni przyszłości z aktualnym sprzymierzeńcem i na własną rękę planowali podbój kontynentu, w którym kluczową rolę odegrało zniszczenie armii sojusznika. Pierwszy krok wykonał Hitler, uprzedzając Gruzina najprawdopodobniej o kilka miesięcy (czego oczywiście nie możemy być pewni i co pozostaje w sferze domysłów i kalkulacji). Machina wojenna Niemiec ruszyła teraz na wschód, prąc przez okupowaną Polskę, Ukrainę, Białoruś aż do serca ZSRS - do Moskwy. Tutaj marsz ten zatrzymał się, jednak szybkie zwycięstwa Wehrmachtu na długo pozostały w pamięci Czerwonoarmistów. Co najdziwniejsze, tuż po rozpoczęciu operacji "Barbarossa" ze Stalinem skontaktował się Churchill, obiecując mu wszelką możliwą pomoc. Tym samym Sowietów przygarnięto do grona aliantów, gwarantując im pomoc materialną i militarną. Polski Rząd Emigracyjny znalazł się w trudnej sytuacji - śmiertelny wróg stał się przyjacielem, oferując nęcącą wizję wolności narodu polskiego. Kroki podjęte przez emigracyjnych dyplomatów przyniosły wymierne korzyści więzionym rodakom, lecz nie gwarantowały przyszłemu państwu wolności i niepodległości. Stalin miał bowiem atut, którego Polacy mieć nie mogli - siłę Armii Czerwonej. Choć na froncie królowały jednostki pancerne Wehrmachtu, Armia Czerwona powoli budziła się z zimowego snu. Czas pokazał, iż uśpiony gigant potrafił walczyć za ojczyznę. Wróćmy jednak do Stalina. Dyktator sowiecki przewidywał, iż na tyłach wojsk niemieckich wielkie spustoszenie siać mogą komunistyczne bojówki, które oprócz dezorganizacji armii wroga prowadzić będą kampanię agitacyjną dla przyszłego rządu. Dlatego też przedsięwzięte mogły być kroki zmierzające do odbudowania KPP (choć pod inną nazwą) i przywrócenia aktywnej działalności komunistów polskich w kraju. Jeszcze w tym samym roku okazać się miało, że od pomysłów Sowieci szybko przeszli do czynów.

Tylko ścisła kontrola Kremla mogła zapewnić Stalina o całkowitym zwierzchnictwie nad budowanym w Polsce podziemiem komunistycznym. Dlatego też wyznaczenie przebywających w kraju ludzi na przywódców kominternowskiej partii wiązało się ze sporym ryzykiem. Sowieci postanowili zatem przygotować specjalnie przeszkolone grupy tzw. grupy inicjatywne, które z ZSRS wyruszałyby do okupowanego kraju, aby tam stworzyć ugrupowanie komunistyczne. Teoretycznie Polska Partia Robotnicza powstała już w sierpniu 1941 roku w Moskwie, gdyż to tam utworzono podstawy pod jej budowę. Dokumenty nowopowstałej partii napisano pod kontrolą Stalina, ludzi wysyłał Kreml, wreszcie całe przedsięwzięcie finansowano z sowieckich pieniędzy. Nazwa PPR również nie była przypadkowa. Komuniści obawiali się reakcji ludności na słowo "komunistyczna", dlatego postanowili użyć znacznie bardziej chwytliwego hasła - "robotnicza". Tym samym realizowali założenia Moskwy, nie narażając się na odrzucenie przez społeczeństwo. 26 września 1941 roku nadszedł długo wyczekiwany przez polskich komunistów dzień. Grupa inicjatywna miała wyruszyć z Wiaźmy do Polski. Na spadochronach skakać mieli: Marceli Nowotko, Jan Turlejski, Roman Śliwa, Czesław Skoniecki, Jakub Aleksandrowicz oraz Lucjan Patyński. Niestety, tuż po starcie zdarzył się wypadek, w wyniku którego zginął Turlejski, a trzech innych agentów zostało rannych. Operację czasowo zawieszono, tym bardziej że ofensywa niemiecka poczyniła znaczne postępy. Stalin miał poważniejsze problemy na głowie, borykając się z niemiecką agresją, która nieomal dosięgła Moskwy. Dopiero, gdy zażegnano pierwsze niebezpieczeństwo, powrócono do ambitnych planów związanych z Polską. Kolejną próbę przerzutu podjęto w grudniu 1941 roku. Marceli Nowotko, Paweł Finder, Bolesław Mołojec, Pinkus Kartin, Czesław Skoniecki i Maria Rutkiewicz wylądowali bezpiecznie w podwarszawskich miejscowościach w nocy z 27 na 28 grudnia. Komuniści szybko przeszli do działania. Nowotko został sekretarzem partii a Finder i Mołojec stanowili dopełnienie jej przywództwa. Natychmiast po przybyciu do stolicy zaczęli organizowanie partii, nawiązując kontakty z komunistycznymi środowiskami, które rozpoczęły działanie już wcześniej. Ruch robotniczy na ziemiach polskich reprezentowali do tej pory członkowie WRN oraz Polscy Socjaliści, którzy zdążyli już przygotować grunt pod komunistyczno-robotniczą partię narodową. Stworzyli również własne bojówki, choć ich liczebność nie była imponująca. Przybycie do Polski grupy inicjatywnej spotkało się z miłym przyjęciem przez wspomniane podziemie. Równie wielkie było zaskoczenie. Warszawiacy o przybyciu gości dowiedzieli się po kilku dniach. Równe zdumienie okazali Nowotko i jego towarzysze - na wieść o istnieniu zorganizowanych grup kamień spadł im serca, gdyż obawiali się, iż będą musieli zaczynać wszystko od podstaw. Tymczasem zastali ludzi gotowych do pracy i czekających na polecenia. Szybko zorganizowano zatem spotkanie grupy inicjatywnej oraz polskiego podziemia. 5 stycznia 1942 roku w mieszkaniu Aleksandra Rydygiera przy ulicy Krasińskiego 18 m. 234 na Żoliborzu obie strony spotkały się, aby omówić warunki współpracy. W zebraniu udział wzięły przedstawiciele czołowych polskich organizacji komunistycznych. Był zatem Związek Walki Wyzwoleńczej, "Proletariusz", Stowarzyszenie Przyjaciół ZSRR i członkowie Rewolucyjnych Rad. Inicjator spotkania, Paweł Finder, zapowiedział szybkie utworzenie Polskiej Partii Robotniczej. Obecni zaakceptowali plany, wybierając od razu Tymczasowy Komitet Centralny Partii w osobach Marcela Nowotki jako sekretarza i Pawła Findera oraz Bolesława Mołojca jako zastępców sekretarza. Ustalono również plan działania oraz podjęto decyzje odnośnie przyszłych zapowiedzi walki. Wkrótce akces o przyłączeniu do PPR wyraziły ZWW (13 stycznia wydano dyrektywę zatytułowaną "Zwyciężymy"), "Proletariusz", część członków Robotniczo-Chłopskiej Organizacji Bojowej, Rewolucyjnych Rad Robotniczo-Chłopskich oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Związku Radzieckiego. 10 stycznia PPR ogłosił swoją pierwszą deklarację, której nadano tytuł: "Do robotników, chłopów i inteligencji! Do wszystkich patriotów polskich!". Tekst odezwy opracowano jeszcze w Moskwie, pod nadzorem sowieckich agentów, dlatego też patriotyzm PPR-owców był mocno naciągany. Jak zatem widzimy, od pierwszych dni działania Polska Partia Robotnicza pozostała w mocnej zależności od Moskwy. Zaryzykować można nawet stwierdzenie, iż była przybudówką Kremla stworzoną po to, by obsłużyć tereny położone nieco dalej na zachód, które wymagały ładnej oprawki dla komunistycznej działalności. Komuniści wzywali do walki zbrojnej przeciw najeźdźcy, głosząc hasła "miłe dla uszu patriotów". Idea frontu narodowego porywała członków PPR, którzy wierzyli w połączenie się ludności polskiej w jednym celu pod przewodnictwem komunistów. Początkowo PPR nie miał na celu wrogich działań przeciw rządowi Władysława Sikorskiego oraz podziemnej opozycji w kraju, ktora uznawała zwierzchnictwo Rządu RP na Uchodźstwie. Jednak PPR-owcy nie odważyli się na mocniejszą krytykę Sikorskiego, choć od początku swojej działalności zarzucali mu tchórzostwo i brak działań. Dopiero kwiecień 1943 roku stanowił przełom w stosunkach polsko-radzieckich. Zerwanie stosunków dyplomatycznych między państwami dało pretekst PPR-owcom do rozpoczęcia nagonki na Armię Krajową i Rząd Emigracyjny. 1 marca 1943 roku Polska Partia Robotnicza wydaje odezwę: "O co walczymy?". Mgliste zapowiedzi wolności nijak się miały do prawdziwych planów Związku Sowieckiego. Mimo to komuniści mamili polskie społeczeństwo pięknymi opowieściami o niepodległości i niezawisłości, które przyjdą wraz z wejściem na tereny okupowanego kraju Armii Czerwonej. Masowo wydawano też propagandowe gazety, których tematyka pokrywała się z aktualną polityką ZSRS. Obok przygotowań do przejęcia władzy komuniści tworzyli rozległą siatkę partyjną. Struktury PPR przedstawiam poniżej:
Okręg I Warszawski
Okręg II Lubelski
Okręg III Radomosko-kielecki
Okręg IV Krakowski
Okręg V Śląsko-dąbrowski
Okręg VI Łódzki
Okręg VII Lwowski
Obok tego powołano zbrojne siły PPR - Gwardię Ludową, nad którą zwierzchnictwo objął Bolesław Mołojec.

Wkrótce jednak idealny początkowo pion zaczął się przechylać w jedną stronę. 28 listopada 1942 roku Marceli Nowotko został zastrzelony w Warszawie przez Zygmunta Mołojca, brat członka Sekretariatu KC PPR. Tym samym Mołojec, który zlecił zabójstwo bratu, pragnął sobie zapewnić zwierzchnictwo nad całością sił partii. Wysłał do Moskwy powiadomienie o zamachu dokonanym przez członków AK. Kreml nie miał wyjścia i tłumaczenie zaakceptował, bojąc się utraty kontroli nad PPR. Mołojec rozpoczął zaprowadzanie porządków w partii. Narażeni na niebezpieczeństwo Jóźwiak i Fornalska zawiązali spisek, w który wciągnęli Findera i Władysława Gomułkę. 29 grudnia 1942 roku Jan Krasicki i Mordka Hejman zabili w Warszawie Bolesława Mołojca, umożliwiając przejęcie władzy czwórce spiskowców. Kreml zaakceptował i tym razem dokonanie zamachu. Na czele partii stanęli Finder, Gomułka i Jóźwiak. Nadszedł przełomowy rok 1943. Stosunki polsko-sowieckie zostały zachwiane poprzez odkrycie grobów w Katyniu, dyplomaci obu krajów zerwali stosunki. Dlatego też PPR mógł otwarcie opowiedzieć się przeciw Rządowi RP, rozpoczynając kampanię oszczerstw i drwin pod adresem Sikorskiego. Tymczasem na terytorium ZSRS po raz drugi tej wojny tworzono Wojsko Polskie. Tym razem inicjatorem był Związek Patriotów Polskich z Wandą Wasilewską na czele.

Działania PPR co rusz krzyżowały kontrakcje Niemców. 14 listopada 1943 roku aresztowano Findera i Fornalską. Umożliwiło to objęcie władzy w PPR Gomułce i włączenie w skład kierownictwa Bolesława Bieruta. Wkrótce jednak PPR przemienił się w partię, która nijak miała się do początkowego wytworu grup inicjatywnych. Najdziwniejszym posunięciem polskich komunistów było jednak utworzenie Krajowej Rady Narodowej. W noc sylwestrową 1943 roku Gomułka zorganizował spotkanie przedstawicieli PPR oraz odłamowej grupy Robotniczej Partii Polskich Socjalistów pod przywództwem Edwarda Osóbki-Morawskiego. Efektem obrad było powołanie Krajowej Rady Narodowej, która, jak zakładali jej inicjatorzy, miała wkrótce stać się jedynym przedstawicielstwem państwa polskiego. Co dziwne, KRN powołano bez konsultacji w Moskwą, dlatego też Polacy narazili się na gniew Stalina. Dyktator radziecki nie zaaprobował odważnego pomysłu, decydując się na sabotowanie projektu poprzez brak udzielania wsparcia prasowego i radiowego. Zresztą od kilku miesięcy polscy komuniści zmuszeni byli do działania na własną rękę, gdyż kontakt z Moskwą był mocno ograniczony. Nowopowstała KRN podjęła szereg uchwał, z których na wspomnienie zasługuje przemianowanie Gwardii Ludowej na Armię Ludową (komuniści w celach propagandowych nie wspominali o przemianowaniu), nad którą zwierzchnictwo objął przywrócony do łask Michał Rola-Żymierski. PPR nie zdołał przyciągnąć do siebie innych ugrupowań, nie zdołał też zapewnić sobie poparcie wśród ludności - nawet niewykształceni obywatele zdecydowanie odrzucali komunistyczną partię. Gomułka wymyślił zatem podjęcie tych samych działań i realizację podobnego programu pod innym szyldem. Jednak aby projekt mógł się powieść, niezbędna była aprobata Kremla, a tej, jak dotąd, nie było. 4 stycznia 1944 roku Sowieci rozpoczęli wojnę na terenach byłej Rzeczpospolitej. Armia Czerwona wkroczyła na wschodnie ziemie Polski, rozpoczynając marsz na Berlin. W tydzień później Moskwa zdecydowanie stwierdziła, iż uznaje jedynie granicę z września 1939 roku. Dzięki poparciu Wielkiej Brytanii Stalin zyskał kolejny atut w rozgrywce z polskim Rządem na Uchodźstwie. Wkraczająca Armia Czerwona rozpoczynała drugą okupację ziem polskich. Dawało to pretekst KRN-owcom i ich AL do podjęcia akcji przeciw rządowi londyńskiemu oraz przeciw Armii Krajowej. Zbrodnicze napady, w których niejeden raz posłużono się pretekstem podjęcia wspólnych działań, stały się domeną bojówek KRN. Narodowe Siły Zbrojne starały się przeciwstawić tak jawnym aktom bandytyzmu, jednak na nic zdało się nawet użycie siły. AL, mające oparcie w Armii Czerwonej, panowały we wschodniej części kraju. Na początku lutego 1944 roku komuniści zdecydowali się podjąć bardziej zdecydowane kroki odnośnie pojednania ze stroną sowiecką. 16 maja do Moskwy dotarła specjalna grupa, której celem było nawiązanie rozmów ze Stalinem. 22 maja dyktator przyjął Polaków, decydując się jednocześnie na odblokowanie cenzury odnośnie KRN. W Polsce wybuchła euforia - nareszcie grupa została zaakceptowana przez zwierzchników. W czerwcu Stalin rozpoczął przygotowanie do stworzenia nowego rządu RP. Oczywiście w jego skład wejść mieli tylko zaufani komuniści. Nadzorcą prac przygotowawczych został Dmitrij Manuilski. W przygotowaniach udział wziąć mieli członkowie KRN, ZPP oraz CBKP (Centralnego Biura Komunistów Polskich). 21 lipca Moskwa zakończyła formowanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Miał się on stać "organem rządowym suwerennego Państwa Polskiego" oraz "jedynym legalnym źródłem władzy w Polsce". Pod przykrywką kooperacji wielu partii reprezentujących różne środowiska i stronnictwa, komuniści utworzyli podległy sobie marionetkowy rząd. Aby PKWN wyglądał na "typowo polski" twór, jego powstanie ogłoszono 22 lipca w Chełmie Lubelskim, który wcześniej wyzwolili Sowieci. Tego samego dnia PKWN ogłosił swój pierwszy manifest, z racji daty wydania nazwany potem "Manifestem lipcowym". Skierowano go do:
Do narodu polskiego!
Polacy w kraju i na emigracji!
Polacy w niewoli niemieckiej!
Kończyły go słowa:
R o d a c y!
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego wzywa Was:
Wszystko dla najprędszego wyzwolenia Kraju i rozbicia Niemców!

P o l a c y!
Do walki! Do broni!
Niech żyje zjednoczone Wojsko Polskie, walczące o wolność Polski!
Niech żyje sprzymierzona Armia Czerwona, niosąca Polsce wyzwolenie!
Niech żyją nasi wielcy sojusznicy - Związek Radziecki, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone Ameryki Północnej!
Niech żyje jedność narodowa!
Niech żyje Krajowa Rada Narodowa - reprezentacja walczącego narodu!
Nich żyje Polska wolna, silna, niepodległa, suwerenna i demokratyczna!

W skład "rządu" weszli m.in. Osóbka-Morawski, który został przewodniczącym, Andrzej Witos (celowa zbieżność nazwisk z wybitnym polskim politykiem dwudziestolecia międzywojennego, Wincentym Witosem), Żymierski oraz Stanisław Radkiewicz. 27 lipca Polacy zostali przetransportowani przez Rosjan do Lublina. Tak powstał mit "rządu lubelskiego". W przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego PKWN nawoływał do zrywu przeciw okupantowi, podjudzając Polaków do zbrojnego wystąpienia. Równocześnie PKWN-owcy rozpoczęli budowanie fundamentów swojej władzy. Komuniści prowadzili też rozmowy z legalnymi do tej pory władzami RP. Premier Stanisław Mikołajczyk spotkał się nawet z przedstawicielami PKWN w Moskwie, gdzie przebywał w celu podjęcia rozmów z Sowietami. W kraju rozpoczęto tymczasem organizacje Urzędów Bezpieczeństwa oraz zbrojnego zaplecza komunistów. Prowadzono kampanię obelg i oszczerstw pod adresem żołnierzy AK, przeciw którym występowali zarówno Sowieci, jak i polscy komuniści. 31 grudnia 1944 roku, po rozmowach z Mikołajczykiem (sterroryzowanym i zastraszonym), Stalin podjął decyzję o przemianowaniu PKWN na Rząd Tymczasowy. Tak rozpoczęła się historia powojennej Polski komunistycznej. Pod przykrywką współdziałania obu dotychczasowych przedstawicielstw narodu polskiego stworzono wielką machinę rządową podległą bezpośrednio Kremlowi. Status Polski jako kolejnego kraju ZSRR potwierdził się w czasie referendum 1946 (którego wyniki de facto sfałszowano) oraz rok później, kiedy komuniści odnieśli miażdżące zwycięstwo w wyborach parlamentarnych (również sfałszowanych).