Artykuł został przeniesiony pod NOWY ADRES!

Historia Służby Zwycięstwu Polski


Po wybuchu II wojny światowej wojska niemieckie dość szybko uporały się z polską obroną. Już po pierwszym tygodniu zmagań pierwsze czołgi Wehrmachtu zawędrowały pod Warszawę, co zwiastowało smutny koniec stolicy Rzeczypospolitej. Polacy postanowili nie kapitulować i rozpoczęli heroiczny bój o miasto. 20 września 1939 roku do Warszawy przybył gen. Michał Tokarzewski-Karaszewicz. Z nominacji gen. Juliusz Rómmla kierującego obroną miasta objął stanowisko jego zastępcy i przedstawiciela w Komitecie Obywatelskim Obrony Stolicy. Postać Tokarzewskiego jest jedną z kluczowych w historii powstania i rozwoju SZP, dlatego warto ją nieco przybliżyć. Michał Tokarzewski-Karaszewicz - 1893-1964. Przed I wojną światową aktywnie działał w Związku Walki Czynnej i Związku Strzeleckim. W latach 1918-19 był dowódcą piątego pułku piechoty Legionów i Odsieczy Lwowa. Wcześniej służył w Legionach Polskich. Okres międzywojenny przyniósł mu stanowiska dowódcy 19. i 25. Dywizji Piechoty. Od 1932 dowodził Okręgami Korpusów w Grodnie, Lwowie i Toruniu. Podczas kampanii wrześniowej był dowódcą grupy operacyjnej Armii "Pomorze". Po przybyciu do Warszawy generał prowadził rozmowy m.in. ze Stefanem Starzyńskim - prezydentem Warszawy oraz Mieczysławem Niedziałkowskim - działaczem PPS, na temat działań po spodziewanej kapitulacji stolicy. 26 września powzięto decyzję o kapitulacji Warszawy. W godzinę po odprawie do gen. Rómmla zgłosił się Tokarzewski i przedstawił mu projekt utworzenia tajnej organizacji wojskowej. Była to koncepcja utworzenia podziemnej organizacji, która po upadku Polaków podjęłaby się walki z Niemcami i działań w celu odzyskania niepodległości. Rómmel nie miał zastrzeżeń co do działalności grupy, jednak wstrzymał się ze swoją decyzją w tej sprawie do nawiązania kontaktu z wysłannikiem Naczelnego Wodza. Wysłannik marsz. Edwarda Rydza-Śmigłego, mjr Edmund Galinat, odbył z Tokarzewskim rozmowę już następnej nocy. Okazało się, że przybył on z misją zorganizowania organizacji dywersyjnej. Sytuacja była jak najbardziej Tokarzewskiemu, który teraz, mając już oficjalne pozwolenie i zachętę Naczelnego Wodza, mógł przystąpić do budowy tajnej, podziemnej organizacji niepodległościowej, której szybko nadano nazwę Służby Zwycięstwu Polski. Otrzymał on od Rómmla 750 tys. złotych, aby zbudować rzeczoną grupę dywersyjną. Dowódca obrony Warszawy zapoznał się ze słowami Galinata, otrzymując pierwsze wytyczne oraz specjalne pismo upoważniające do objęcia zwierzchnictwa w całym kraju. 27 września Tokarzewski otrzymał kwitek, który stał się podstawą do jego działalności. Czytamy w nim m.in.: "Dane mi przez Naczelnego Wodza w porozumieniu z Rządem pełnomocnictwo dowodzenia w wojnie z najazdem na całym obszarze Państwa przekazuję gen. bryg. Michałowi Tadeuszowi Tokarzewskiemu-Karaszewiczowi z zadaniem prowadzenia dalszej walki o utrzymanie niepodległości i całości granic - J. Rómmel, gen. dyw.". W całą sprawę wmieszał się Starzyński, który przekazał dowódcy podziemia sumę 350 tys. złotych, co było doskonałym kapitałem na początek działalności. Już w pierwszym dniu organizowania Służby Zwycięstwu Polski Tokarzewski dysponował kwotą powyżej miliona złotych i niemal z miejsca rozpoczął poszukiwanie oficerów, którzy zdecydowaliby się utworzyć siatkę na okupowanych terenach. Prawdopodobnie w poprzedzających spotkanie dniach generał miał już zgromadzoną wokół siebie grupę zwolenników, którzy zdecydowani byli stawiać opór Niemcom. Przyznać trzeba, iż w niektórych rejonach grupy bojowe powstawały samorzutnie, często były to oddziały, które walczyły podczas kampanii wrześniowej, zapewniając ciągłość polskiego oporu w tych trudnych dniach.

Na dzień 27 września generał dysponował kilkunastoma osobami. Tego samego dnia spotkał się z wtajemniczonymi oficerami. Na spotkaniu znaleźli się m.in. mjr Tadeusz Kruk-Strzelecki, kpt. Emil Kumor, kpt. Ryszard Krzywicki. To właśnie wtedy ogłoszona została nazwa dla organizacji. Pod koniec września do SZP przystąpiło jeszcze około 40 osób. Tokarzewski liczył również, iż w SZP znajdzie się prezydent Warszawy, Stefan Starzyński, lecz ten stwierdził krótko: "Tak długo, jak mi pozwolą Niemcy, nie opuszczę ludu Warszawy i będę dla niego pracować". Dlatego też postanowił sprawować dotychczasową funkcję, choć oczywiście cicho sprzyjał pierwszym grupom podziemnym. W konsekwencji swojej nieugiętej postawy został przez Niemców aresztowany 28 października 1939 roku i osadzonym w jednym z obozów koncentracyjnych. Tam zamordowano go 17 września 1943 roku. Pierwsze dni po powstaniu organizacji wykorzystano przede wszystkim na werbowanie nowych członków oraz ukrywanie broni, amunicji, materiałów wybuchowych itp., które pozostały w arsenałach po zakończeniu działań zbrojnych. Część sprzętu udało się zebrać z pobojowisk, na których niedawno toczyły się zacięte bitwy polsko-niemieckie. Niemal natychmiast przystąpiono do aktywnych działań wymierzonych w okupanta, czego dowodem była próba zamachu na Adolfa Hitlera, który 5 października przyjechał do Warszawy, aby odebrać w mieście uroczystą defiladę swoich wojsk. Niestety, misja nie została wykonana, choć okoliczności ku temu były niezwykle sprzyjające. W konsekwencji dyktator jeszcze przez kilka cieszył się życiem, a kolejne zamachy na jego życie nie przynosiły efektów. W pierwszych dniach października kontakt z Tokarzewskim nawiązał płk Stefan Rowecki ps. "Rakoń". Jako iż jest to kluczowa postać, działająca w polskim ruchu oporu, powiedzmy nieco więcej na temat "Rakonia". Stefan Rowecki - 1895-1944. Urodzony 25 grudnia 1895 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Pseudonimy "Grot", "Rakoń". Generał, publicysta. Walczył podczas I wojny światowej. Internowany w Beniaminowie za odmowę złożenia przysięgi uchwalonej przez Radę Stanu. W 1918 roku znalazł się w gronie instruktorów Szkoły Podchorążych Polskiej Siły Zbrojnej w Ostrowi Mazowieckiej. W wojnie polsko-bolszewickiej również brał udział. W 1932 roku dowodził 55. pułkiem w Lesznie Wielkopolskim. W 1935 roku objął dowództwo nad Brygadą KOP "Podole". W 1939 roku, czyli podczas agresji Niemiec na Polskę, dowodził Warszawską Brygadą Pancerno-Motorową. Redagował kwartalnik "Przegląd Wojskowy". Rowecki zamierzał przedostać się do Francji i tam kontynuować działalność na rzecz kraju, lecz pod presją Tokarzewskiego pozostał w Polsce. Wyraził zgodę na pracę w SZP i został szefem sztabu i zastępcą Tokarzewskiego. Nominacja ta była jedną z ważniejszych w dziejach Służby Zwycięstwu Polski, bowiem "Rakoń" niemal z miejsca stał się kluczową postacią dla Polskiego Podziemia, a jego późniejsza kariera tylko potwierdziła nieprzeciętne predyspozycje do walki z okupantem (pełnił funkcję dowódcy Komendy Głównej Armii Krajowej).

Pierwsze zebranie pionu wojskowego SZP odbyło się na początku października. Uczestniczyły w nim trzy osoby - Tokarzewski, Rowecki i Emil Kumor. Przedyskutowano najważniejsze sprawy i ustalono, iż wydziałem legalizacji kierować będzie kpt. Kumor. W tym czasie Tokarzewski prowadził już szeroko zakrojoną działalność na rzecz pozyskania jak największej ilości członków do swojej organizacji podziemnej. Prowadzono zatem rozmowy z wojskowymi, politykami oraz wybitnymi działaczami przedwojennymi, którzy zasłużyli się dla ojczyzny w rozmaitych dziedzinach, także naukowych. Na przełomie października i listopada Tokarzewski odbył podróż po kraju, podczas której nawiązał szereg znajomości. Jak mówiliśmy, w tym czasie odbył szereg ważnych rozmów z wojskowymi i politykami m.in. w Krakowie, Lublinie, Tarnowie i Kielcach. Przeszłość polityczna Tokarzewskiego (był m.in. członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej) sprzyjała w nawiązywaniu znajomości. Łatwo mógł również odnowić kontakty z członkami swojego stronnictwa oraz grupami powiązanymi ideologicznie z PPS-em. Umiał również porozumieć się z przedstawicielami innych partii, czemu sprzyjały jego naturalne predyspozycje - miał znakomity dar wymowy i przekonywania, był inteligentnym i zręcznym politykiem, który potrafił znakomicie lawirować pomiędzy kolejnymi stronnictwami. Poparcie ugrupowań opozycyjnych względem przedwojennej sanacji było mu jak najbardziej na rękę, bowiem to w nich upatrywano wtedy siłę zdolną przyciągnąć szersze masy społeczeństwa polskiego. Polacy mocno krytykowali przedwojenny Rząd oraz Naczelne Dowództwo, które nie tylko nie potrafiło przygotować swojego narodu do wojny, ale i opuściło kraj w połowie września, uciekając do Rumunii. Ten gest ostatecznie skompromitował polityków sanacyjnych w oczach społeczeństwa, z czego Tokarzewski doskonale zdawał sobie sprawę. Musiał szukać poparcia w innych kręgach, także tych, z którymi przed wojną nie miał dobrych stosunków. W październiku zaczęła się kształtować Komenda Główna SZP, co było wynikiem kolejnych spotkań "na szczycie", na które przybyli najbardziej znani przedwojenni politycy. 28 września Tokarzewski odbył rozmowę z Mieczysławem Niedziałkowskim i Zygmuntem Zarembą, członkami PPS-u. Przedstawił im swoje plany odnośnie działalności SZP. Tokarzewski chciał zbudować nie tylko organizację wojskową, ale również zaplecze polityczne. 10 października w mieszkaniu Leona Nowodworskiego, warszawskiego adwokata i członka Stronnictwa Narodowego, spotkali się członkowie Rady Politycznej (zwana również Główną Radą Polityczną lub Radą Główną Obrony Narodowej). Na pierwsze posiedzenie polityków przybyli Mieczysław Niedziałkowski, Kazimierz Pużak, Zygmunt Zaremba, Maciej Rataj, Stefan Korboński, Mieczysław Michałowicz oraz oczywiście Karaszewicz-Tokarzewski. Była to szeroka reprezentacja polityczna zrzeszająca działaczy z Polskiej Partii Socjalistycznej, Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Demokratycznego oraz Stronnictwa Narodowego. To dało podwaliny pod późniejszą Krajową Reprezentację Polityczną. Wiele z tych, którzy pojawili się 10 października 1939 roku na roboczym spotkaniu, do końca wojny aktywnie uczestniczyły w działalności podziemnej. Na posiedzeniu głos zabrał Tokarzewski, omawiając cele i kształt tworzonej organizacji. W tym samym czasie przyjęto statut organizacji, który wysłano do Paryża w styczniu 1940 roku. Głównymi zadaniami miały być:
1.) Zdecydowana walka z agresorem
2.) Przygotowanie kadry wojskowych i podniesienie ich gotowości moralnej i fizycznej
3.) Tworzenie powiązanych i współdziałających ze sobą ośrodków tymczasowej władzy w kraju
Przewodniczącym Głównej Rady Politycznej miał być komisarz cywilny. Najprawdopodobniej został nim Niedziałkowski, potem był nim Rataj. Po aresztowaniu tego ostatniego powołano na to stanowisko Nowodworskiego. W pierwszym składzie GRP znaleźli się jeszcze Nowodworski jako zastępca przewodniczącego, prof. Michałowicz, marszałek Sejmu Rataj, oraz Korboński jako zastępca Rataja. Ustalono, iż utworzona zostanie jednolita organizacja terenowa, w skład której wejdą obwody wojewódzkie, powiatowe i wreszcie placówki jako najmniejsza jednostka organizacyjna SZP. W planach znajdowało się utworzenie grup bojowych, które miały podjąć się działalności wyznaczanej przez dowódcę głównego, a więc gen. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Konstytuował się także sztab SZP, w którym prym wiedli dowódca oraz płk Stefan Rowecki. O wszystkich podejmowanych działaniach Karaszewicz-Tokarzewski starał się na bieżąco informować Naczelnego Wodza. Jego pierwszy meldunek został doręczony marsz. Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu, który de facto, mimo iż internowany w Rumunii, nadal sprawował funkcję najwyższego dowódcy w państwie. Kolejne dokumenty kierowano już na adres gen. Władysława Sikorskiego, nowego Naczelnego Wodza i premiera Rządu Emigracyjnego. Ten jednak miał za złe dowódcy SZP, iż informuje go w drugiej kolejności. To ostatecznie podkopało zaufanie Sikorskiego do formowanego podziemia i samego Karaszewicza-Tokarzewskiego. W konsekwencji Naczelny Wódz rozpoczął akcję mająca na celu zlikwidowanie SZP i zastąpienie jej przez bardziej przychylną Paryżowi organizację podziemną o charakterze dywersyjnym. Mimo to w kraju cały czas trwała ambitna rozbudowa struktur, które opracowano na szczeblu najwyższym oraz szczeblach wojewódzkich. Pod koniec roku wyróżnić można siedem oddziałów:
I - organizacyjny, kierował nim mjr Antoni Sanojca ps. "Kapnik"
II - wywiad, kierował nim mjr Wacław Berka ps. "Brodowicz"
III - bojowy, kierował nim płk dypl. Janusz Albrecht ps. "Wojciech"
IV - kwatermistrzostwo, kierował nim płk dypl. Adam Świtalski ps. "Dąbrowa"
V - łączność, początkowo vacat, z czasem obsadzony osobą kpt. Leona Chedyńskiego
VI - polityczny, kierował nim mjr rez. Radeusz Kruk-Strzelecki
VII - finansów i kontroli, kierował nim mjr Stanisław Thun ps. "Malcz"
W tym samym czasie ukształtowały się dowództwa wojewódzkie i częściowo powiatowe w Lubelskim, Łódzkim, Kieleckim, Warszawskim i Krakowskim. Wyróżnić zatem należy pierwszych dowódców szczebla wojewódzkiego, którzy mieli niepośledni wpływ na organizowanie zalążków Polskiego Podziemia na poszczególnych terenach okupowanej Polski:
Okęg Lubelski - ppłk Józef Spychalski ps. "Socha"
Okęg Łódzki - płk Stanisław Sasabowski ps. "Węglarz"
Okęg Kielecki - płk dypl. Leopold Engels-Regis ps. "Śląski"
Okęg Krakowski - mjr. Jan Cichocki ps. "Kabat"
Okęg Warszawski - mjr Henryk Józewski ps. "Olgierd"

Przystąpiono również do formowania pomniejszych jednostek terytorialnych, jednakże te albo nie zostały utworzone, albo miały szczątkowy charakter, kiedy nastąpiło rozwiązanie organizacji i jej przemianowanie na Związek Walki Zbrojnej. Szczególnie ciężkie warunki konspiracji napotkano na terenach podpadających pod jurysdykcję sowiecką. Tam polska kadra była stosunkowo najmniej liczna i najlepiej rozpoznana przez okupanta. Dlatego też struktury w Wilnie, Lwowie, Białymstoku i ogólnie mówiąc rejonach wschodnich musiały nieco poczekać z organizacją, choć jeszcze w 1939 roku aktywnie starali się tam działać polscy wojskowi. Na terenie Wilna miał działać płk Janusz Gładyk, jednakże jego misja zakończyła się fiaskiem i został on aresztowany. Jego zastępca, ppłk Nikodem Sulik, podjął się zatem wykonania zadania, które dowództwo powierzyło Gaładykowi. Obaj doskonale orientowali się w pracy wojskowej i organizacyjnej, bowiem w trakcie kampanii wrześniowej pełnili ważne funkcje w Wojsku Polskim. Aktywna działalność Sulika przysporzyła mu sympatii miejscowych grup podziemnych, które w grudniu podporządkowały się wysłannikowi SZP. Wtedy też de facto powstał kolejny z okręgów - Okręg Wileński, właśnie z Sulikiem na czele. Trwała również organizacja Okręgu Nowogródek. Na trudną sytuację natrafili konspiratorzy we Lwowie. Sam Tokarzewski, który przed wojną działał w tych rejonach, nie orientował się dokładnie, co dzieje się w mieście. W tym czasie Sowieci rozbili tamtejszą siatkę, aresztując chociażby gen. Mieczysława Januszajtisa oraz gen. Mieczysława Borutę-Spiechowicza.

Służba Zwycięstwu Polski to nie tylko stałe organizowanie w terenie, to również działania aktywne mające na celu przygotowanie do przyszłej walki z Niemcami. Niemal od razu po zakończeniu działań Polacy zaczęli gromadzić broń, która później wielokrotnie stanowiła o sile Polskiego Podziemia. Ogromna akcja zbrojeniowa prowadzona była z udziałem byłych żołnierzy, harcerzy, także okolicznej ludności, która ochoczo wspomagała dążenia niepodległościowe, przeszukując i przekopując pola niedawnych bitew. Aby w jeszcze większym stopniu dotrzeć do ludzi zainteresowanych działalnością podziemną, SZP wydawała podziemne gazetki i prowadziła szeroko zakrojoną działalność propagandową. Drukowano broszury i plakaty informujące ludność o sytuacji na froncie, polityce oraz bestialstwach Niemców, co podsycało chęć oporu przeciwko najeźdźcy. Efektem było pozyskiwanie nowych członków do młodej, ale prężnie działającej, organizacji, która pod koniec 1939 roku mogła liczyć nawet do 20 tys. osób rozmieszczonych w terenie. Gen. Karaszewicz-Tokarzewski pragnął również przygotować podległą mu organizację do aktywnych działań dywersyjnych, czemu służyć miało powołanie do życia grup saperskich oraz sztabu dywersji. Szefem Wydziału Saperów został Franciszek Niepokólczycki, którego ekipa gromadziła broń, współpracowała z pracownikami cywilnymi oraz opracowała pierwsze wytyczne dotyczące godzenia w okupanta, także w miejscach pracy polskich robotników. Od tego momentu dywersja i sabotaż nabrać miały tempa.

Rozwój organizacji, który trwał od września 1939 roku, przerwały decyzje Władysława Sikorskiego. Emigrantom wydawało się, iż organizacja ma charakter coraz bardziej sanacyjny, składają się na nią główni działacze przedwojenni, którzy nie sprzyjali linii obranej przez obóz nowego premiera Rządu Emigracyjnego. Sikorski oczekiwał pełnego podporządkowania Polskiego Podziemia, domyślając się, iż w kraju zyska sobie ono niezwykłą sympatię ludności ze względu na praktyczne działania podejmowane przeciwko okupantowi. Szczególnie złą sławą cieszył się gen. Karaszewicz-Tokarzewski, niejako persona non grata wśród działaczy podziemia, którzy przecież podlegali Sikorskiemu i jego ekipie. W związku z rozbieżnościami i narastającym konfliktem, Naczelny Wódz postanowił powołać Komitet Ministrów do Spraw Kraju. Decyzja ta została podjęta 13 listopada 1939 roku. W składzie komitetu znaleźli się: Kazimierz Sosnkowski - przewodniczący, Aleksander Ładoś, Marian Seyda, Jan Stańczyk oraz Marian Kukiel - pierwszy zastępca ministra spraw wojskowych. Tego samego dnia Sosnkowski został powołany na komendanta głównego Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). Nowa organizacja miała zastąpić stary twór, jakim była Służba Zwycięstwu Polski. W praktyce było to przemianowanie jednej grupy na drugą, bez większych zmian. Juz samo to, że Sikorski, Sosnkowski i ich podkomendni przebywali w Paryżu pokazywało, jak absurdalną decyzją było rozwiązanie SZP i utworzenie ZWZ. Ten sztuczny twór nie wprowadzał do okupacyjnej rzeczywistości praktycznie żadnych nowości. Co więcej, korzystał z doświadczeń, struktur i organizacji Służby Zwycięstwu Polski, co powodowało, iż był niejako sztucznym przedłużeniem żywota pierwszej z polskich organizacji podziemnych. 4 grudnia komendant ZWZ podpisał "Instrukcję nr 1 dla Obywatela Rakonia", która dotarła do Roweckiego na początku stycznia 1940 roku. Została ona przywieziona przez kuriera, kpt. Jerzego Michalewskiego ps. "Dokładny". Dokument omawiał cele ZWZ oraz charakterystykę organizacji. Instrukcja precyzowała dwa główne zadania ZWZ:
1.) Stworzenie ośrodków czynnego oporu narodowego w celu przeciwdziałania załamanie się sil moralnych polskiego społeczeństwa
2.) Współdziałanie w celu odbudowania państwa na drodze walki zbrojnej

Tym samym na miejsce Służby Zwycięstwu Polski zbudowano nową organizację wojskową także mającą na celu działanie w konspiracji. Związek Walki Zbrojnej, z czasem przemianowany na Armię Krajową, stał się odtąd głównym punktem oporu w okupowanym kraju. Sikorski postanowił również zlikwidować zagrożenie ze strony Karaszewicza-Tokarzewskiego, który w tym czasie wyrastał na główną postać Polskiego Podziemia. W nowej organizacji przewidziano go jako komendanta Obszaru Nr 3 we Lwowie. Decyzja ta była niczym innym, jak wyrokiem śmierci wydanym na ambitnego generała. We Lwowie znali go niemal wszyscy, bowiem przed wojną pełnił tam służbę wojskową. Teraz Sikorski i spółka wysyłali go prosto w ręce NKWD, które szybko zajęło się przybyszem. W marcu 1940 roku gen. Karaszewicz-Tokarzewski został przez Sowietów aresztowany. Na szczęście, w niewoli radzieckiej przetrwał do 1941 roku, kiedy to objęła go amnestia związana z układem Sikorski-Majski. Tak, było to niezmiernie dziwne, że człowiek, który tak zdecydowanie podjął się prac na rzecz Polski Podziemnej, został niejako wydany przeciwnikowi. Co więcej, nie stanowił on zagrożenia dla Sikorskiego, o czym świadczą słowa samego dowódcy SZP: "Polska wczorajsza nie zawsze była 'polska' w pełni tego słowa znaczeniu. Za wiele było zakłamania i niesprawiedliwości w jej życiu wewnętrznym. Za wiele jedni mieli w Niej wygód, a za mało inni chleba i opieki państwowej, za bardzo chciano handlować zasługami i bez końca dyskontować je, a za mało było gotowości do ofiar i poświęceń - bez nagród i odszkodowania. Dlatego ta nasza odbudowana Polska jutra inna być musi, bo stać się musi prawdziwą siłą moralną i potęgą fizyczną odbudowywanego państwa". Jakby tego było mało, 7 grudnia 1939 roku pisał do Sikorskiego, prosząc go o rozkazy i całkowicie podporządkowując się ośrodkowi emigracyjnemu. Niestety, ośrodek ten nie był w stanie wyzbyć się przedwojennych animozji i wciąż uważał, że Tokarzewski jest wrogiem, wrogiem, który nadal hołduje tradycjom sanacyjnym.